Poroszenko pożegna się z fotelem prezydenta?

PAP |

dodane 19.04.2019 14:47

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, który w II turze wyborów prezydenckich walczy o reelekcję z showmanem Wołodymyrem Zełenskim, w niedzielę najprawdopodobniej pożegna się ze stanowiskiem. Sondaże dają mu jedynie ok. 20 proc. poparcia.

Spotkanie Baracka Obamy z Petro Poroszenką w czerwcu 2014 r. Spotkanie Baracka Obamy z Petro Poroszenką w czerwcu 2014 r.

Jego kontrkandydat może liczyć na ponad 50 proc. głosów. Komentatorzy uważają, że Poroszenko skupi się obecnie na zbieraniu sił przed zaplanowanymi na jesień wyborami parlamentarnymi i nie wykluczają, że w ich wyniku może zostać premierem.

Zwolennicy Poroszenki cenią go za wysiłki na rzecz przyłączenia Ukrainy do UE i NATO, wzmocnienie armii i skuteczne opieranie się rosyjskiej agresji na wschodzie kraju.

Przeciwnicy zarzucają mu opieszałość w walce z korupcją i zbyt powolne reformy oraz oskarżają go, że wzbogaca się na wojnie; wytykają mu też współpracę z oligarchami. Urzędujący prezydent sam zresztą postrzegany jest jako oligarcha - jest m.in. właścicielem produkującego słodycze koncernu Roshen, którym w czasie jego prezydentury zarządza firma Rothschild Trust.

53-letni Poroszenko w kampanii wyborczej występował pod hasłem "Armia. Język. Wiara", deklarując wzmacnianie obronności państwa i języka ukraińskiego oraz chwaląc się swoim zaangażowaniem w uzyskanie autokefalii dla Cerkwi Prawosławnej Ukrainy.

Jego notowania w sondażach ucierpiały jednak m.in. w wyniku skandalu związanego z przemytem części zamiennych do sprzętu wojskowego z Rosji oraz ich sprzedaży po zawyżonych cenach państwowemu koncernowi zbrojeniowemu Ukroboronprom. Według mediów w aferę zamieszany był m.in. były partner biznesowy Poroszenki, zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeh Hładkowski, który został zwolniony ze stanowiska.

Poroszenko uważany jest za polityka proeuropejskiego i zdolnego do osiągania kompromisów. Wśród zasług przypisuje mu się doprowadzenie do zawarcia umowy stowarzyszeniowej z UE, likwidację obowiązku posiadania wiz dla Ukraińców podróżujących do państw unijnych, wpisanie do konstytucji dążeń do członkostwa w UE i NATO, wzmocnienie armii i twardą politykę wobec Rosji.

Jako właściciel Roshena Poroszenko zwany jest "czekoladowym królem". Jego biznes obejmuje także branżę stoczniową, motoryzacyjną i medialną. Należy do niego stacja telewizyjna 5. Stacja odegrała wielką rolę zarówno podczas pomarańczowej rewolucji 2004 roku, jak i rewolucji godności, która w 2014 roku obaliła ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza.

Od wielu lat Poroszenko odnotowywany jest w rankingach najbogatszych Ukraińców, a jego majątek media szacują na około 1 mld dolarów.

Karierę polityczną Poroszenko rozpoczynał pod koniec lat 90. w Socjaldemokratycznej Partii Ukrainy (Zjednoczonej), z ramienia której dostał się do parlamentu, a potem - wraz z założoną przez siebie partią Solidarność - przyłączył się w 2000 roku do Robotniczej Solidarności Ukrainy. Z czasem ugrupowanie to przyjęło nazwę Partii Regionów Ukrainy, na czele której stanął Janukowycz.

Solidarność Poroszenki współpracowała z ugrupowaniem, które później stało się Partią Regionów, zaledwie kilka miesięcy. W 2001 roku weszła do bloku wyborczego Nasza Ukraina Wiktora Juszczenki. Poroszenko współdziałał z nim podczas pomarańczowej rewolucji, a po objęciu przez Juszczenkę najwyższego stanowiska w państwie liczył na stanowisko premiera.

Otrzymała je jednak wówczas jedna z jego konkurentek w walce o prezydenturę, Julia Tymoszenko (która odpadła w pierwszej turze wyborów prezydenckich). Poroszenko został wtedy sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Ich konflikt jesienią 2005 roku doprowadził do upadku rządu Tymoszenko, rozpadu pomarańczowej koalicji i zapoczątkował powrót do władzy konkurenta Juszczenki w wyborach prezydenckich 2004 roku, Janukowycza.

"Czekoladowy król" powrócił do wielkiej polityki w 2009 roku, kiedy jeszcze za prezydentury Juszczenki został ministrem spraw zagranicznych. W 2012 roku, gdy prezydentem był już Janukowycz, otrzymał tekę ministra ds. rozwoju gospodarczego i handlu.

W 2013 roku Poroszenko zaangażował się w rewolucję godności, która wybuchła po podjętej przez ekipę Janukowycza decyzji o odmowie podpisania umowy o stowarzyszeniu z UE. Był obecny na kijowskim Majdanie Niepodległości od pierwszych dni protestów, jednak nie należał do ścisłego grona politycznych przywódców akcji.

Decyzję o swoim starcie w wyborach prezydenckich, które rozpisano w związku z ucieczką Janukowycza do Rosji w lutym 2014 roku, ogłosił w marcu tegoż roku. Wygrał wtedy już w pierwszej turze, zdobywając 54,7 proc. głosów. Drugi wynik uzyskała Tymoszenko, za którą opowiedziało się 12,81 proc. uczestników wyborów.

W obecnej kampanii Poroszenko mówił dużo o obronności kraju i przystosowywaniu sił zbrojnych do standardów obowiązujących w NATO. Zapowiadał, że w 2023 roku Ukraina zwróci się do Brukseli z wnioskiem o członkostwo w UE oraz uzyska Plan Działań na rzecz Członkostwa w NATO. Poroszenko liczył, że tymi hasłami zapewni sobie zwycięstwo w wyborach, które traktuje jako kolejny krok we wzmacnianiu państwowości.

Poroszenko zapewniał także w kampanii, że po wygranej w wyborach będzie kontynuował wysiłki na rzecz powrotu pod władzę Kijowa zajętego przez prorosyjskich separatystów Donbasu na wschodzie kraju oraz zaanektowanego przez Rosję Krymu. "Donbas i Krym powrócą do Ukrainy! Po wyborach podejmiemy zdecydowane kroki, by odzyskać te ziemie drogą polityczno-dyplomatyczną" - mówił.

Poroszenko jest absolwentem wydziału stosunków międzynarodowych i prawa międzynarodowego Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Wraz z żoną Maryną, którą poznał jeszcze w trakcie studiów, mają czwórkę dzieci.