Znalezieni

GN 17/2019 |

publikacja 25.04.2019 00:00

„Zmartwychwstał trzeciego dnia i ukazał się uczniom”. Basi, która na wózku inwalidzkim zwiała przez okno z rekolekcji, zniewolonemu mocną muzą i pornografią nastolatkowi w Nidzicy i małżeństwu, które ostro wadziło się w Rudzie Śląskiej.

Znalezieni J. Klamka, E. Milunska; Henryk Przondziono /foto gość; hubert wawrzkowicz

Urwaliśmy się na fajkę

Pan Bóg zadziałał w najmniej oczekiwanym momencie. Zaczął od spotkania na ławeczce w parku. W szkole akurat trwały rekolekcje. Odhaczyliśmy obecność i zerwaliśmy się z nich. By nie budzić podejrzeń, moi gimnazjalni kumple wynieśli mnie na wózku… przez okno. Zakamuflowaliśmy się w jednym z krakowskich parków. Tuż obok kościoła. Bardzo inteligentnie z naszej strony. (śmiech) Popijaliśmy piwko, krążyła jakaś fajeczka. Patrzymy, idzie jakiś facet. Ręce, nogi, głowa, broda: człowiek. (śmiech) Zatrzymał się. „Dlaczego nie jesteście na szkolnych rekolekcjach?” – zapytał łagodnie. Zapaliła się w nas czerwona lampka: na pewno wysłała go dyrektorka! Nie bardzo wiedzieliśmy, co odpowiedzieć. Trochę nabijaliśmy się z niego. „Straszna nuda. To nie dla nas” – odparliśmy bez owijania w bawełnę. „Rozumiem” – odpowiedział. Spytaliśmy, kim jest. „Sławek” – przedstawił się. A na odchodne rzucił: „Wpadnijcie jutro. Choć na moment. Jeśli wam się nie spodoba, to olejecie”.

Zachwyciło mnie to, że Sławek nie powiedział nam w parku złego słowa. I styl, w jakim mówił do nas, zbuntowanych gimnazjalistów. Mógł przecież nas podkablować, ochrzanić albo przynajmniej zawstydzić. Nic z tego. Zaprosił nas do kościoła. I stało się coś dziwnego: pierwszy raz w życiu poszłam do kościoła, bo chciałam. Coś mnie tam ciągnęło. Na kazaniu usłyszałam: „Jesteś ważny dla Boga! Każdy z was, dokładnie taki, jaki jest, jest dla Niego najważniejszy na świecie. Nie musicie się dla Niego zmieniać, On przyjmuje was właśnie takich” – mówił Sławek. Oj, te słowa zaczęły we mnie rezonować. „Jesteś ważna dla Boga, On przyjmuje cię taką, jaka jesteś”. Usłyszałam to pierwszy raz w życiu.

Jego imię to Miłosierdzie

„Muzyka może zwabić, ale nie zbawić”. Przekonałem się o tym na własnej skórze. Słuchałem muzyki. Ściągnąłem słuchawki, założyłem bluzę z czarnym kapturem i wyszedłem z domu. W moich uszach tak pulsowała perkusja, że w jakimś amoku wszedłem na jezdnię i potrącił mnie samochód. Padłem na ziemię. Byłem poturbowany, zakrwawiony. Zobaczyli to moi rodzice i w panice wybiegli z domu, a ja, zbuntowany, siedziałem na chodniku i pomyślałem: „Ale wiocha! Starzy biegną”…

Zdałem maturę, znalazłem wspólnotę, zacząłem pracować z niepełnosprawnymi. Ja, chłopak zniewolony pornografią, postanowiłem wytrwać bez seksu do ślubu. To było jednak pierwsze nawrócenie. I jak to bywa u neofitów, próbowałem zmienić się… sam. Poległem. Z jednej strony byłem rozkochany w Bogu, z drugiej nie potrafiłem zerwać z nałogami, które zniewalały mnie przez lata. Byłem nadwrażliwy, żyłem w potępieniu, samooskarżeniu. Od spowiedzi do spowiedzi. Co chwilę upadałem przez grzech, bo nic nie wiedziałem o niezasłużonej przychylności nieba i walczyłem sam. Na studiach wszedłem w hazard, zacząłem grać na automatach. Przegrywałem pieniądze, zapożyczałem się. Przepuściłem 40 tys. zł. Grałem i… uciekałem od tego. Taka szarpanina. Nikt mi nie powiedział o tym, kim jestem w Chrystusie. Walczyłem sam i przegrywałem. Alkohol, stres, nieczystość, hazard.

Cufal

Robert: Przed lotniskiem wypaliłem ostatniego papierosa. Pomodliłem się, by Jezus zabrał mój nałóg, i od tego czasu nie palę. Jestem wolny. W Izraelu doświadczyliśmy też Bożej mocy. Jeden z naszych znajomych na lotnisku w Tel Awiwie-Jafie zaczął zwijać się z bólu. Zaczęliśmy się za niego modlić i ból odszedł. Bóg sam zsyłał nam ludzi, którzy stawali się naszymi przyjaciółmi. Pierwsza stacja drogi krzyżowej w Jerozolimie. Ksiądz mówi: „Krzyż wezmą Dziedzicowie i Bociańscy”. Nie znaliśmy się. A dziś? Aga biega kilka razy w tygodniu z Gosią, niedawno przebiegły półmaraton jerozolimski. A ja zakumplowałem się z „Bocianem”. On jest za Ruchem, ja za Górnikiem, więc mamy się o co wadzić. (śmiech)

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.