Terror w Kraju Prawych Ludzi

Krzysztof Błażyca

GN 23/2019 |

dodane 06.06.2019 00:00

Z Burkina Faso docierają doniesienia o atakach na kościoły, kapłanów, wiernych. – To bardzo bolesne, ale trzeba wiedzieć, że to ataki inspirowane z zewnątrz, w tym kraju nie ma konfliktu międzyreligijnego – mówi pochodzący stamtąd o. Emmanuel Noufe ze Zgromadzenia Ojców Białych.

Społeczności chrześcijańska i muzułmańska w Burkina Faso żyją w zgodzie, ale terroryści próbują wywołać podziały. O.paweł hulecki MAfr Społeczności chrześcijańska i muzułmańska w Burkina Faso żyją w zgodzie, ale terroryści próbują wywołać podziały.

Burkina Faso to jedno z najbiedniejszych państw w zachodniej części Afryki. Religią dominującą jest tu islam. Kościół katolicki jest młody, liczy zaledwie 120 lat. Od trzech lat jednak w północnej części kraju nasilają się działania dżihadystów, którzy wtargnęli od strony sąsiedniego Mali, gdzie powiązane z Al-Kaidą i Państwem Islamskim ugrupowania dążą do wprowadzenia szariatu. W tym roku w Burkina Faso zostało zabitych przez bojówki dżihadystyczne już ponad 400 osób, a około 100 tys. na terenach północnych musiało w ucieczce opuścić swoje domy.

– Burkina... Kto by pomyślał? Mały kraj w sercu Sahelu, ponad 60 grup etnicznych, współistnienie chrześcijan i muzułmanów rewelacyjne, a teraz ta sytuacja... Próba zniszczenia tego, co w ciągu wieków wypracowała tutejsza społeczność, usiłowanie stygmatyzacji pewnych grup. Wiadomo, że to manipulacja, jak w większości konfliktów o tej skali przemocy. I manipulacji właśnie się obawiamy. Byłbym jednak ostrożny z mówieniem, że to ataki tylko na chrześcijan, ponieważ każda grupa wyznaniowa miała już tu swoje ofiary, również muzułmanie – przyznaje o. Paweł Hulecki, misjonarz pracujący w tym kraju.

Al-Kaida i Państwo Islamskie

W pasie Sahelu działają różne ugrupowania islamistyczne, jak Al-Kaida Islamskiego Maghrebu, Ansar ad-Din (Obrońcy Wiary), Al-Murabitun (Strażnicy). Te, które infiltrują północne i wschodnie tereny Burkina Faso, to Ansarul Islam, będąca gałęzią Ansar ad-Din, oraz Nusrat al-Islam (Grupa Wsparcia Islamu i Muzułmanów) i Państwo Islamskie Wielkiej Sahary. – Ci dżihadyści to handlarze narkotyków. Północ Burkina, na granicy z Mali, to strefa przerzutu narkotyków do innych krajów Afryki. Drugi powód konfliktu to obecność francuskich żołnierzy w rejonie. Dżihadyści nigdy jej nie zaakceptują – uważa o. Noufe, od trzech lat pracujący w Polsce. Francja ma obecnie ok. 4500 żołnierzy w rejonie Sahelu w ramach operacji Barkhane, prowadzonej przy wsparciu Wielkiej Brytanii, Kanady, Estonii oraz grupy G5 Sahel (to koalicja pięciu państw: Mali, Nigru, Burkina Faso, Czadu i Mauretanii, zawiązana w 2014 r. celem wzmocnienia bezpieczeństwa w rejonie i wspólnej walki z dżihadystami).

– Ataki dżihadystów to partyzantka. Werbują lokalnych młodych bez perspektyw, którzy łatwo dają się rekrutować i zmanipulować. Chodzi o sianie terroru i zdestabilizowanie obecnego rządu, który jest bezsilny w tej sytuacji. To wszystko poszło już za daleko – twierdzi o. Paweł Hulecki. W kraju strefą zagrożoną są obecnie tereny północno-wschodnie. Pierwszego spektakularnego ataku dżihadyści dokonali w styczniu 2016 r. w stolicy Wagadugu. Stała za nim Al-Kaida Maghrebu. Samochód z bombą zabił wówczas na targowisku ponad 30 osób. – Wcześniej w kraju nie było o nich słychać – przypomina o. Noufe. Kolejne ataki w Wagadugu miały miejsce w sierpniu 2017 (celem była kawiarnia) oraz w marcu 2018 r. (atak na francuską ambasadę i budynek wojskowy).

Chrześcijanie w Burkina Faso stanowią około 20 proc. ludności, muzułmanie – ponad 60. Przez lata koegzystowali w pokoju. – Obecne wydarzenia nie mogą odcisnąć się piętnem na współistnieniu zwykłych ludzi. O dżihadystach mówi się tu po prostu „terroryści” – mówi o. Hulecki.

Na przełomie marca i kwietnia życie straciło ponad 60 osób na północy kraju.

– Kilka dni temu lokalne media podały, że 1933 szkoły są zamknięte z powodu zagrożenia terrorystycznego, 9 tys. nauczycieli jest bez pracy, a 326 tys. uczniów pozbawionych dostępu do edukacji. Niemal codziennie dochodzi do ataków na różnych checkpointach żandarmerii czy wojska. W tym roku zaczęli atakować wspólnoty wyznaniowe. To nowa taktyka. Niedawno po zabiciu muzułmańskiego szejka przez niezidentyfikowanych sprawców doszło do serii wzajemnych ataków między lokalnymi grupami. Działania terrorystyczne to próba skłócenia od lat dobrze współistniejących wspólnot – wylicza o. Hulecki.

W ostatnich tygodniach na celowniku znalazły się przede wszystkim kościoły. W kwietniu w miejscowości Silgadji został zabity pastor wraz z pięcioma wiernymi. Bojownicy podpalili tamtejsze sklepy i punkt medyczny. W czasie Wielkiego Postu w Dori zaatakowali wiernych podczas Drogi Krzyżowej. W maju w Dablo, 90 km od miasta Kaya, stolicy regionu Centre Nord i prowincji Sanmatenga, ponaddwudziestoosobowa grupa przeprowadziła atak w czasie Mszy św. Zabili kapłana i wiernych. Następnie podpalili kościół, sklep, bar i dokonali zniszczeń w ośrodku zdrowia. Następnego dnia napadli na procesję w mieście Zimtenga w archidiecezji Ouahigouya. Według burkińskich mediów pozwolili odejść dzieciom, następnie zabili dorosłych i spalili figurę Matki Bożej. Czwartego zamachu na kościół dokonali 26 maja w miejscowości Toulfé, gdzie strzelali do zgromadzonych na modlitwie katolików. W obawie o bezpieczeństwo bp Justin Kientega z diecezji Ouahigouya wydał kapłanom i zakonnikom polecenie, aby nie nosili stroju duchownego. – Mamy projekty misyjne w tych strefach, natomiast absolutnie nie ma mowy, aby tam się teraz pojawić. Jakiś czas temu uprowadzeni zostali katechista i pastor. Nasza wspólnota z diecezji Dori została przeniesiona w bezpieczniejsze miejsce. Jest wiele kontroli w państwie. Na trasie Wagadugu–Bobo Djulaso wszyscy muszą wysiadać z autokaru i pokazać dowód tożsamości kontrolującym. Po prostu trzeba uważać – dodaje o. Hulecki.

Tak tu ludzie myślą

Na pozareligijne tło obecnych ataków wskazuje jednoznacznie o. Emmanuel Noufe. – Sytuacja jest trudna. Kraj, który przez lata był bardzo spokojny, teraz doświadcza brutalności. Ale chcę powiedzieć, że nie mamy konfliktu pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami. Jest wolność wiary, Kościół katolicki ma najlepsze szkoły i uniwersytety. To dżihadyści kreują konflikt i wzbudzają frustrację wśród ludzi. Problem jest geopolityczny, nie religijny. Tu koegzystencja wyznań zawsze była perfekcyjna.

Ojciec Noufe sam dorastał w muzułmańskim otoczeniu, w jedynej katolickiej rodzinie na ich terenie. Muzułmańscy sąsiedzi odwiedzali ich w Boże Narodzenie i Wielkanoc, oni chodzili do nich z życzeniami z okazji ramadanu. – Moja kuzynka jest chrześcijanką, jej mąż jest imamem. Kuzynka wciąż chodzi do kościoła. Mój wuj muzułmanin, kiedy zostałem kapłanem, dał mi owcę i powiedział: „Jestem bardzo szczęśliwy. Przynajmniej jesteś imamem dla katolików”. Nasz kardynał Philippe Ouédraogo ma wielu muzułmanów w swojej rodzinie – dodaje. Burkiński kapłan podkreśla, że obecna sytuacja jest pochodną trwającego od 2016 r. kryzysu, który nabrzmiewa od czasu ustąpienia prezydenta Blaise Compaoré w 2014 r. – Problem w Sahelu trwa nie od dziś. Dżihadyści pojawiali się już za rządów Compaoré, ale wtedy były „układy”. A teraz Compaoré nie ma, skończyły się „układy”, więc atakują... – uważa. – Ile w tym prawdy, nie wiadomo. Ale tak tu ludzie myślą, słychać na ulicy, w barach czy w spontanicznych rozmowach, że „jakieś układy” były... No bo jak tłumaczyć wcześniejsze problemy z dżihadystami, czy to w Nigrze, Mali, Nigerii, czy na północy Wybrzeża Kości Słoniowej, podczas gdy w Burkina było spokojnie? – zauważa o. Hulecki. Blaise Compaoré rządził Burkina Faso przez 27 lat. Dał się poznać jako mediator podczas kilku lokalnych konfliktów w Afryce Zachodniej. Mediował w Togo w 2006 r., doprowadzając do podpisania porozumienia pomiędzy prezydentem Faure Gnassingbé i opozycją oraz utworzenia wspólnego rządu jedności narodowej i zakończenia 12-letniej sytuacji kryzysowej. W 2007 r. angażował się z kolei w zakończenie wojny domowej w Wybrzeżu Kości Słoniowej.

Prezydentem kraju został w 1987 r. po tym, jak poprzez zamach stanu usunął Thomasa Sankarę. To za rządów Sankary w 1984 r. dotychczasowa Górna Wolta została przemianowana na Burkina Faso. Ta kompilacja słów z lokalnych języków mossi, jula i fula oznacza tyle co „kraj prawych ludzi”. Compaoré rządził krajem do października 2014 r. Zrezygnował po fali protestów, tzw. czarnej wiośnie, które wtedy ogarnęły przede wszystkim stołeczne Wagadugu. Ludzie zbuntowali się przeciw planom nowelizacji konstytucji, która pozwoliłaby prezydentowi ubiegać się o kolejną kadencję. – To była rewolucja. Dziś, gdy ludzie widzą obecną sytuację, niektórzy zadają sobie pytanie, czy ta rewolucja to był dobry pomysł – mówi o. Hulecki. Od 2015 r. krajem rządzi Roch Marc Christian Kaboré, twórca centrolewicowego Ludowego Ruchu na rzecz Postępu.•

Tagi: