Od ułomności gorsze jest popsute serce. Diecezjalna Pielgrzymka Osób Niepełnosprawnych.

Katarzyna Matejek

dodane 18.06.2019 18:16

Ponad tysiąc osób niepełnosprawnych wraz z opiekunami spotkało się w Skrzatuszu. Nie mieli oporów, by wznosić ręce, podchodzić do monstrancji i jej dotykać, patrzeć sobie głęboko w oczy.

Od ułomności gorsze jest popsute serce. Diecezjalna Pielgrzymka Osób Niepełnosprawnych. Katarzyna Matejek /Foto Gość Dla osób niepełnosprawnych wspólna modlitwa w dużej grupie jest ważnym przeżyciem.

Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej po raz kolejny zaprosiła osoby niepełnosprawne do Skrzatusza. 18 czerwca zjechało tu ponad tysiąc osób, dwa razy więcej niż w roku poprzednim – osoby niepełnosprawne, które przybyły indywidualnie z opiekunami lub w grupach zorganizowanych, takich jak warsztaty terapii zajęciowej, środowiskowe domy samopomocy czy inne placówki, które dzięki swojemu taborowi pomogły pielgrzymom w dotarciu na miejsce.

Z tego względu spotkanie, odmiennie niż w poprzednich latach, miało miejsce nie w samej świątyni, ale w namiocie ustawionym na skrzatuskich błoniach. Rozpoczęło je wniesienie kopii cudownej Piety, która jako Matka Bolesna patronowała pielgrzymce.

Ten patronat podkreśliła na początku konferencji s. Maria Bihun, salezjanka pracująca z młodzieżą w Pile. Zwróciła uwagę na to, że Matka Boża Bolesna jest najlepszą orędowniczką osób niepełnosprawnych i ich bliskich, których ból i choroba stawiają wobec pytań: dlaczego ja? dlaczego w mojej rodzinie?

Salezjanka poruszyła problem przebaczenia, które pomaga ludziom otworzyć serce na miłosierdzie Boże. – Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, postarajmy się to dostrzec, mimo że inni nie traktują nas jak książąt – zachęcała. – Ale nasza siła bierze się z tego, że mamy gdzie przyjść z naszym zranionym sercem: do Boga, który czeka, by przebaczyć nam winy, ale także na to, byśmy my umieli przebaczyć tym, którzy nas skrzywdzili.

W dużej grupie – takiej, jaką stanowi np. DPS w Przytocku – okazji do przebaczenia nie brakuje. – Dla mnie przebaczenie komuś jest trudne – powiedział Rafał, podopieczny tej placówki od 10 lat. – Ale wiem, że trzeba najpierw zrozumieć intencję drugiego człowieka, wtedy łatwiej jest przebaczyć.

Jego opiekun, brat Michał Graś ze Zgromadzenia Braci Szkolnych, zauważa, że osoby niepełnosprawne mają większą łatwość w przebaczaniu. – Oni, nawet jeśli mają jakieś uprzedzenia do kogoś, szybciej potrafią odpuścić – powiedział. – I o wiele łatwiej zmotywować ich do przebaczenia, pokazując na Pana Jezusa, który dla pojednania ludzi z Bogiem umarł na krzyżu.

Siostra Maria Bihun podjęła także temat niełatwych więzi z najbliższymi; tego, że i oni ranią się dotkliwie nawzajem. Jako lekarstwo zaproponowała powierzenie się Matce Bożej. Tę modlitwę poprowadził biskup Edward Dajczak. Potem, podczas Mszy św., wyjaśnił zgromadzonym, jak ważne jest dla każdego chrześcijanina pragnienie, by czynić dobro na wzór Maryi. – Kiedy w sercu niesie się Jezusa, jak Ona zaniosła Go w swym łonie do Elżbiety, to wszystkie spotkania stają się dobre. Dziś jesteśmy tutaj, żeby się tego uczyć – powiedział bp Dajczak w homilii, podając liczne przykłady ludzi – postaci współczesnych i biblijnych – którzy czynią to przez działanie albo modlitwę.

Biskup wyjaśnił niepełnosprawnym, że gorsze od ich ułomności – niemożności przemieszczania się, poruszania kończynami – jest popsute serce. Wskazując górujący z polowego ołtarza krzyż – kopię krzyża Światowych Dni Młodzieży – polecił pielgrzymom leczyć popsute serca u stóp krzyża Chrystusowego. – Mamy krzyże w domach, patrzymy na nie. To właśnie Jezus, który leczy. Możemy więc powiedzieć do Niego: Jezu, dotknij mojego serca Twoją miłością.

Podczas spotkania pielgrzymi byli zachęcani do różnych gestów wobec osób wokół siebie, a także podczas modlitwy – do głębokiego skupienia czy też radosnego uwielbienia. Nie mieli oporów, by patrzeć sobie głęboko w oczy, wznosić ręce, klaskać, podchodzić do monstrancji i jej dotykać.

– Niepełnosprawni mają różnego rodzaju spartakiady, dni równości, spotkania integracyjne, których celem jest zatarcie granicy wykluczenia społecznego – wymienia ks. Tomasz Roda, dyrektor Caritas diecezji. – My pokazujemy jeszcze inny kierunek: że każdy człowiek jest w planie Bożym najważniejszy. Dziś pod tym namiotem możemy zobaczyć, jak oni faktycznie są tego spragnieni, jak wpatrują się w monstrancję, jak wchodzą w ciszę. Wierzą, że są kochani przez Boga, a z takiej wiary właśnie rodzi się nadzieja, życie.

Doświadcza tego obecna wśród pielgrzymów pani Anna ze Szczecinka. Przybyła tu ze swoją 14-letnią córką Zuzią, która jako dwulatka zapadła w śpiączkę i trwając w niej przez kolejne dwa lata, straciła wszystkie zmysły. – Dzięki Matce Bożej jej stan powoli ulega poprawie – mówi mama pełna nadziei na uzdrowienie córki unieruchomionej na wózku inwalidzkim. I dodaje z przekonaniem: – Osoby niepełnosprawne rozumieją o wiele więcej, niż nam się wydaje. Widzę, jaką moc ma modlitwa, a nawet samo spojrzenie mojej córki na obraz Pana Jezusa Miłosiernego. Zuzia wydawałoby się, że może niczego nie rozumie, a za każdym razem, gdy patrzy na ten obraz, bierze w ręce moją twarz i nastawia tak, bym patrzyła na Niego. To są rzeczy niewyobrażalne, dlatego myślę, że spotkania jak dzisiaj są bardzo ważnym przeżyciem dla takich osób.

Jak zaznacza ks. Roda, pielgrzymka jest świętem tych podopiecznych Caritas, którzy zmagają się na co dzień z niepełnosprawnością. Lecz działań skierowanych do tej grupy przez diecezjalne ośrodki Caritas jest więcej. Podejmują je: Środowiskowy Dom Samopomocy w Pile, warsztaty terapii zajęciowej w Pile, Leżenicy, Sycewicach, Trzciance, Wieleniu, Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych. Ponadto w Domu Samotnej Matki przygotowywana jest infrastruktura, która umożliwi przyjęcie pod dach matki niepełnosprawnej.

Podczas pielgrzymki biskup Dajczak wspomniał jej pierwszego inicjatora, zmarłego w listopadzie 2018 roku ks. Leonarda Zycha, dyrektora Centrum Charytatywno-Opiekuńczego Caritas w Pile. Hierarcha podpowiadał, by nie przeoczyć faktu, że ziarno zasiane wiele lat temu – pierwsza pielgrzymka zrealizowana przez ks. Zycha odbyła się w gronie kilkunastu osób – owocuje po czasie tak licznym spotkaniem diecezjalnym.