Facebook z własną walutą

Maciej Legutko

GN 31/2019 |

publikacja 01.08.2019 00:00

Kryptowaluta libra – nowy projekt Marka Zuckerberga – jeszcze na wiele miesięcy przed wprowadzeniem w życie wzbudza sporo kontrowersji.

Majątek Marka Zuckerberga ocenia się na 65 mld dolarów. MICHAEL REYNOLDS /epa/pap Majątek Marka Zuckerberga ocenia się na 65 mld dolarów.

Mark Zuckerberg zrewolucjonizował już internet, teraz postawił przed sobą kolejny ambitny cel. Ogłosił, że w 2020 roku wprowadzi kryptowalutę libra. Ma ona diametralnie zmienić reguły gry na globalnym rynku finansowym i ułatwić życie setkom milionów ludzi, którzy nie mają konta bankowego.

W ciągu ostatnich kilku lat wokół Zuckerberga i serwisu Facebook narosło wiele kontrowersji. Dlatego też projekt wprowadzenia libry, choć wsparty przez grupę dużych firm, nie wzbudził powszechnego entuzjazmu, szczególnie w USA. Sprzeciwiają się mu sekretarz skarbu, szef Rezerwy Federalnej oraz kongresmani. Co to właściwie jest kryptowaluta libra i dlaczego wzbudza takie emocje?

Znak jakości Facebooka

Kryptowaluta jest środkiem płatniczym istniejącym w wirtualnej rzeczywistości. Nie można płacić nią w realnym świecie – w formie monet czy banknotów, ani wypłacić jej z bankomatu. Aby z niej skorzystać, potrzeba za to dostępu do internetu. Z prostotą i szybkością takich form płatności nie jest w stanie konkurować żaden bank. Bezpieczeństwo gromadzonych zasobów kryptowaluty ma polegać na tzw. łańcuchu blokowym (ang. blockchain), czyli rozproszonej bazie danych oraz kryptograficznej ochronie transakcji. Zabezpieczenia te mają uniemożliwić kradzież pieniędzy i przeprowadzanie cyberataków.

Wirtualna waluta zaprezentowana 17 czerwca przez Zuckerberga nie będzie pierwszym tego typu rozwiązaniem na świecie. Internauci już od 10 lat mogą płacić bitcoinem. Jednak libra w zamierzeniu ma wprowadzić zupełnie nową jakość. Stoi bowiem za nią fortuna Marka Zuckerberga (w 2019 awansował na 5. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata z majątkiem ponad 65 miliardów dolarów) i marka Faceboo- ka, który pod koniec zeszłego roku pokonał kryzys wizerunkowy i obecnie znajduje się w doskonałej kondycji finansowej. Firma ma za sobą dwa rekordowe w swojej historii kwartały pod względem zysku – w ostatniej ćwiartce 2018 roku zysk wyniósł 6,88 mld dolarów, a w pierwszych trzech miesiącach 2019 – 5,4 miliarda. Z Facebooka codziennie korzysta 1,5 miliarda użytkowników, a 2,3 miliarda przynajmniej raz w miesiącu.

Projekt wprowadzenia nowej kryptowaluty zyskał wsparcie 27 dużych partnerów (między innymi Uber, Mastercard, Spotify, Pay Pal). Każdy z nich wszedł w ten biznes z wkładem o wartości co najmniej 10 milionów dolarów. Libra będzie różnić się od bitcoina odpornością na wahania kursu. Zuckerberg chce powiązać ją z dolarem, a jej stabilność zagwarantują rezerwy walutowe od inwestorów. Gwarantem sukcesu przedsięwzięcia ma być potęga Facebooka. Jednocześnie twórcy libry zapewniają o rozdzielności kryptowaluty i serwisu internetowego. Za projekt odpowiada osobna spółka – Calibra z siedzibą w Szwajcarii.

Mark Zuckerberg podczas ogłaszania projektu akcentował zalety, jakie ma on przynieść dla świata. Prezes Facebooka mocno promuje swój wizerunek jako osoby zatroskanej o los przeciętnego człowieka. Obiecuje, że libra to szansa dla około miliarda ludzi na świecie bez dostępu do konta bankowego. Kluczowym kierunkiem ekspansji nowej kryptowaluty będzie Afryka – kontynent słabych państw i kulejącego sektora bankowego, gdzie nieustannie trwa boom na telefony komórkowe, które mają nawet ubodzy ludzie. Facebook w oświadczeniu zapowiadającym wejście w życie libry informuje, że 70 proc. małych firm z krajów rozwijających się nie jest w stanie uzyskać kredytów na rozwój. Wirtualna waluta ma być też ułatwieniem życia dla migrantów, tracących na opłatach bankowych za przesyłanie pieniędzy do ojczyzny (według Facebooka to 25 miliardów dolarów rocznie). Libra będzie im oferować bezkonkurencyjnie tańsze koszty usług finansowych.

Facebook silny jak państwo

Tam jednak, gdzie libra ma przynieść najwięcej dobrego – w krajach Trzeciego Świata – zdaniem krytyków stworzy również największe zagrożenie. Wejście w życie kryptowaluty o stabilnym kursie, łatwo dostępnej dla setek milionów ludzi może narazić na spekulacje waluty słabych krajów. Ich rządy mogą utracić zdolność prowadzenia własnej polityki monetarnej, a wpływ na regulację światowej gospodarki zyska prywatna firma.

Media na Zachodzie tworzą barwne porównanie: przyrównują potęgę Facebooka do Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej – prywatnej korporacji, która w XVII i XVIII w. samodzielnie podbijała Daleki Wschód i prowadziła tam niezależną od państwowej politykę zagraniczną.

Libra wzbudza podobne obawy co bitcoin. Bitcoin stworzony 10 lat temu przez internautę o pseudonimie Satoshi Nakamoto (jego personalia do dziś nie są znane) stał się powszechnym środkiem płatniczym w tzw. darknecie – zasobach internetowych niedostępnych dla posiadaczy standardowego oprogramowania i wyszukiwarek internetowych. Z uwagi na gwarancję pełnej anonimowości i brak pośredników w transakcjach bitcoinami płaciło się w Silk Road, największym w darknecie sklepie sprzedającym m.in. broń, narkotyki, fałszywe dokumenty. Zapłaty w bitcoinach domagają się hakerzy i scammerzy – internetowi oszuści.

Stany są na nie

Bardzo nieufnie do libry odniosły się amerykańskie władze. Sekretarz Skarbu USA Steven Mnuchin nazwał kryptowaluty „zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego”. Argumentował, że służą one terrorystom, oszustom podatkowym i przemytnikom. Donald Trump napisał na Twitterze, że „nie podoba mu się ten projekt”. Nazwał go wziętym z powietrza. Szef Rezerwy Federalnej USA Jerome Powell również wyraził poważne zaniepokojenie i ostrzegł, że prace nad projektem nie będą mogły iść naprzód bez dokładnego wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. Równie ostrożnie do zapowiedzi Zuckerberga odnieśli się przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego oraz banków z Wielkiej Brytanii, Chin, Japonii i Singapuru.

Z chłodnym przyjęciem w Kongresie spotkał się David Marcus – menedżer Facebooka odpowiedzialny za wprowadzenie projektu. 16 i 17 lipca odbyły się jego przesłuchania przed Izbą Reprezentantów oraz Senatem. Okazało się, że niechęć wobec ekspansji Facebooka jest jedną z niewielu spraw, które nadal łączą republikanów i demokratów. Przewodnicząca komisji finansów w Izbie Reprezentantów Maxine Waters wezwała do wstrzymania prac nad librą, dopóki nie zaopiniują tego projektu odpowiednie organy w Stanach.

Jeszcze ostrzej zaatakowali senatorowie. Sherrod Brown porównał twórców Facebooka do małego dziecka bawiącego się zapałkami. – Bylibyśmy szaleni, pozwalając eksperymentować im z pieniędzmi obywateli i korzystać z potężnych narzędzi, których nie rozumieją, jak polityka monetarna – dopowiedział. Senator Brad Sherman dodał: – Mark Zuckerberg zarobił na nas miliardy dolarów. Oczekuje od amerykańskich władz, że będą chronić jego majątek, a teraz chce podważyć cały system.

W Kongresie nadal pamięta się mało przekonujące wyjaśnienia szefa Facebooka po ujawnieniu skandalu dotyczącego Cambridge Analytica, związanego z bezprawnym wykorzystywaniem danych milionów użytkowników serwisu przez szemraną firmę informatyczną, którą założył rosyjski informatyk. Prywatne informacje sprzedawane były politykom i PR-owcom, a później wykorzystywane między innymi w kampanii wyborczej Donalda Trumpa. Obawy kongresmanów pogłębiły się po ujawnieniu informacji, że w czerwcu na Facebooku nastąpił wysyp fikcyjnych kont oferujących sprzedaż libry. Fałszerstw tych nie wykrył osławiony algorytm Facebooka, tylko internauci. Wobec ostrych ataków w Kongresie David Marcus zapewnił parlamentarzystów, że „Facebook nie wprowadzi libry, dopóki nie spełni wszystkich wymagań i nie uzyska wszystkich zezwoleń”. Zapowiada się bardzo ciekawe starcie miliardera i informatycznego geniusza z amerykańską administracją. Stawka jest bardzo wysoka: rewolucja w światowym systemie finansowym.•