Książę, który zostawił wszystko i został salezjaninem

Małgorzata Gajos

dodane 02.08.2019 00:00

Mało kto wie, że książę August Czartoryski zamiast zaszczytów wybrał Chrystusa i podążył śladami ks. Bosko.

Książę, który zostawił wszystko i został salezjaninem mg/foto gość Ks. August Czartoryski SDB, fotoreprodukcja z książki "Święci, błogosławieni, słudzy boży rodziny salezjańskiej", ks. Stanisław Szmidt SDB, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1997

August Czartoryski urodził się 2 sierpnia 1858 roku w Paryżu. Był synem Władysława, niekorowanego króla polskiej emigracji, i księżnej Marii Amparo Munoz di Vista Alegre, która była córką królowej hiszpańskiej Krystyny z Bourbonów. Matka Augusta był niezwykle chorowitą osobą. Zmarła w 1864 roku na gruźlicę.

Na chrzcie książę otrzymał całą serię imion: August Franciszek Maria Anna Józef Gaetan. Upamiętniały one znakomitych antenatów ze strony matki i ojca. Po matce odziedziczył niestety słabe zdrowie, ale od niej nauczył się także, że dobra materialne nie dają człowiekowi szczęścia. Ojciec przygotowywał go do pełnienia różnych funkcji w dyplomacji i do zarządzania rodzinnym majątkiem. Z powodu problemów zdrowotnych wiele miesięcy spędzał w kurortach i uzdrowiskach. Towarzyszyli mu prywatni nauczyciele, wśród nich św. Józef Kalinowski. August przeczytał razem z nim dwie biografie: włoskiego księcia Alojzego Gonzagi i polskiego szlachcica Stanisława Kostki. Obaj wybrali świętość życia, a odrzucili władzę i zaszczyty. Gdy Kalinowski wstąpił do klasztoru, książę zaczął myśleć o powołaniu kapłańskim. 

Od 31 stycznia do 31 maja 1883 roku ks. Bosko przemierzał Francję. Szukał w tym czasie dobrodziejów i środków materialnych na utrzymanie dzieł. 18 maja przyjął zaproszenie księcia Czartoryskiego. Odprawił Mszę św. w Hotelu Lambert. Do Mszy służył książę Władysław i jego syn August. Po mszy młody książę poprosił księdza Bosko o rozmowę. Przyszły święty spojrzał na Augusta i powiedział: "Od dawna pragnąłem poznać Księcia". August opowiedział mu wtedy, że nie czuje powołania do małżeństwa, że zastanawia się o wstąpieniu do karmelitów. Ks. Bosko kazał sprawę przemodlić. Od tego czasu zaczęli również korespondować ze sobą. 

5 lipca książę Władysław i August byli gośćmi ks. Bosko na Valdocco. Rozmowa dotyczyła polskiej młodzieży i ewentualnego przybycia salezjanów do Polski. Ks. Bosko powiedział: "Przybędziemy, przybędziemy do was... gdy tylko będziemy mieli odpowiedni personel". Ks. Francesia zażartował: "Niech książę przyjedzie do nas i zostanie salezjaninem, a ks. Bosko otworzy natychmiast dom salezjański w Polsce". Zdanie to wywołało wesołość, ale prawdopodobnie miało ono wpływ na ostateczną decyzję Augusta.

Ks. Bosko wahał się z jego przyjęciem. Książę jednak się nie poddał. W początkach 1887 r. był na audiencji u papieża Leona XIII, poprosił go o wstawiennictwo u ks. Bosko.

"Niechże książę jedzie do ks. Bosko. Niechże mu powie, że wielce będziemy zadowoleni, jeśli usłyszymy, że książę został zaliczony w poczet jego synów. Życzeniom papieża na pewno nie odmówi...". 

Dopiero po usilnych naleganiach zdecydował się ksiądz Bosko zaliczyć księcia w poczet swych synów. "Jestem przekonany, że tutaj jest miejsce, na którym chciał mnie mieć sam Bóg." 20 sierpnia 1887 roku August wstąpił do nowicjatu. Gdy wszedł do domu zobaczył napis: "Bóg, dusza, wieczność". Zapisał tego dnia w dzienniku:

" Wieczność. Jaka dziwna moc kryje się w tym słowie. Powinno znajdować się wszędzie...".

Rodzina chciała, żeby zmienił decyzję. Jednak książę był nieugięty.  24 listopada otrzymał z rąk ks. Bosko sutannę.  2 października 1888 roku składa śluby zakonne. "W całkowitej wolności chciałem złożyć śluby i uczyniłem to z wielką radością mojego serca. Od tego dnia, żyjąc w zgromadzeniu, cieszę się wielkim pokojem ducha i dziękuję Panu". 2 maja 1892 roku został księdzem. 

Po święceniach powróciły problemy ze zdrowiem. Gruźlica zaatakowała po raz kolejny. W trakcie choroby, będąc w Alassio, ufał Bogu. Jego majątek pokrył opłaty związane z przyjęciem kolejnych grup polskiej  młodzieży w turyńskich szkołach. Wszystko ofiarował Bogu w intencji młodych. Ks. August mawiał:

"Jeśli Bóg tego chce, wszystko pójdzie dobrze, On sam usunie każdą przeszkodę. A jeśli nie chce i ja tego nie chcę."

Przed śmiercią ks. August pisał do stryjenki - karmelitanki w Krakowie: "Są teraz liczni Polacy tutaj... Ostrożność wymaga, aby nie mówić teraz o tej liczbie Polaków, którzy się w Valsalice znajdują. Spodziewam się, że wkrótce będziemy mieli wielką pociechę z tych Polaków...". Książę się nie pomylił. Wśród chłopców m.in. był August Hlond - przyszły inspektor austriackich salezjanów, potem biskup śląski, wreszcie Prymas Polski. 

Po roku kapłaństwa ksiądz August zmarł. Miał 35 lat. Jego beatyfikacji dokonał Jan Paweł II 25 kwietnia 2004 roku. 


Teksty, z których korzystałam:
Święci, błogosławieni, słudzy boży rodziny salezjańskiej, ks. Stanisław Szmidt SDB, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1997
Wytrwałość i duch ofiary, ks. Tomasz Łukaszuk SDB, Misje salezjańskiej 4/2019 (190) lipiec-sierpień.