Kto kandydatem na prezydenta?

PAP |

dodane 03.08.2019 15:17

Mamy wspaniałego prezydenta, powinien być wybrany na kolejną kadencję - powiedział w sobotę w Dygowie prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dodał, że chciałby, aby prezydent Andrzej Duda wygrał już w pierwszej turze.

Kto kandydatem na prezydenta? PAP/Marcin Bielecki Prezes PiS Jarosław Kaczyński, 3 bm. w miejscowości Dygowo pod Kołobrzegiem uczestniczy w Pikniku Rodzinnym #DobryCzasPL.

W sobotę prezes PiS uczestniczył w pikniku rodzinnym pod hasłem: "Dobry czas dla Polski", zorganizowanym w Dygowie w powiecie kołobrzeskim (Zachodniopomorskie). Podczas spotkania z mieszkańcami Kaczyński mówił m.in. o wyborach prezydenckich w 2020 r., zmianie konstytucji, pracy dla Polaków i ziemi dla polskich rolników.

"Od prawie czterech lat zmieniamy Polskę. (...) Zmieniamy dla obywateli. Państwo ma obowiązki wobec obywateli i ma ogromne możliwości zdziałania różnych dobrych rzeczy. Sądzę, że wielu spośród państwa się o tym już przekonało i ja zapewniam państwa, że taka polityka będzie trwała, ale jeżeli mamy tak trzymać, to musimy mieć wasze poparcie, bo tylko razem możemy tak trzymać" - podkreślił.

Dodał, że mamy "wspaniałego prezydenta", który powinien być wybrany na kolejną kadencję. "Najlepiej w pierwszej rundzie" - zaznaczył prezes PiS.

"Jest nadzieja na to, że to będzie poparcie trwałe, poparcie w pracy, która powinna być i będzie. Będzie praca. To jest tak, że jeszcze dzisiaj - mimo że bezrobocie jest niskie i że w wielu miejscach w kraju praktycznie w ogóle go nie ma - to jednak są jeszcze takie miejsca, gdzie to bezrobocie jest. I my tym się zajmiemy i też to zlikwidujemy. Polacy muszą mieć pracę. Polacy muszą wracać z zagranicy do swojej ojczyzny. I już zaczęli wracać" - powiedział prezes PiS.

Jak dodał, "musimy budować dobry czas dla Polski". "Musimy wspólnie, podkreślam wspólnie, budować dobry czas dla Polski. Sądzę, że ten czas już jest. Ale on powinien trwać - za rok, za pięć, za 10, za 15 lat i później, żebyśmy w pewnym momencie - wcale nie musi to być moment tak odległy, szczególnie jeśli patrzą na to ludzie młodsi, czy średniego pokolenia - mogli powiedzieć: nawet w tych bogatych Niemczech nie jest lepiej niż w Polsce. I tak będzie" - zapewnił Kaczyński.

Szef PiS, rozpoczynając przemówienie, wskazał, że spotkał mężczyznę, który przed laty, kiedy Kaczyński był jeszcze premierem, dziękował mu "za nakarmienie głodnych dzieci, tu w tych okolicach". "Tak, proszę państwa, ja na tych ziemiach często słyszałem, że "»państwo o nas zapomniało«" - dodał lider PiS.

Kaczyński mówił, że jeśli spojrzeć wstecz na te ostatnie prawie 30 lat, to "rzeczywiście najpierw był plan Balcerowicza, z jednej strony, w ramach którego robiono rzeczy nie do uniknięcia". "Trzeba było Polsce przywrócić pieniądz, ceny, podstawowe kategorie ekonomiczne, bo w socjalizmie tego nie było i nie dało się prowadzić rozsądnej gospodarki" - podkreślał.

"Ale z drugiej strony ten plan zupełnie nie brał pod uwagę interesów milionów ludzi, a szczególnie właśnie z tych ziem. To było ogromnie bolesne. To była rzeczywiście sytuacja, w której bardzo wielu mieszkańców tej ziemi znalazło się w sytuacji bez pracy, bez nadziei, często bez szans także dla dzieci, bez dostępu do kultury, ze słabym dostępem do oświaty i to w zasadzie tylko na tym najniższym poziomie" - przypomniał Kaczyński.

Według niego ta sytuacja dotyczyła zarówno wsi, pracowników byłych PGR-ów, jak i miast, szczególnie tych mniejszych. "Dotyczyła ogromnej części tutejszego społeczeństwa" - zaznaczył.

"A przecież jesteście Polakami, a Polska jest jednością. Wszyscy Polacy muszą mieć takie same prawa. Ta zasada, że wszyscy jesteśmy Polakami, że obowiązuje solidarność, sprawiedliwość, była wtedy łamana" - mówił prezes PiS.

Ale - jak zaznaczył - to był dopiero początek, bo później przyszły prywatyzacje ogromnej części majątku państwowego, "często za bezcen". "Oczywiście nie ma innej alternatywy niż gospodarka rynkowa. W gospodarce rynkowej musi dominować własność prywatna, ale to nie oznacza, że należy to, co jest własnością wspólną, oddawać za bezcen, bez żadnego przemyślanego planu, bez niczego, co tworzy jakąś perspektywę, a często po to, żeby to po prostu zniszczono, bo często kupowano zakłady, żeby je zniszczyć, żeby w zamian wchodziła konkurencja" - mówił Kaczyński.

Jego zdaniem to wtedy Polacy przekonali się, że "to bajka o tym, że kapitał nie ma narodowości". "Ma narodowość i zawsze o tym trzeba pamiętać" - powiedział Kaczyński. Dodał jednak przy tym, że kapitał zewnętrzny też jest potrzebny, ponieważ wiąże się z inwestycjami i wiedzą, czego w Polsce nie było z powodu komunizmu. "O tym nie pamiętano" – zaznaczył Kaczyński, w którego ocenie przez wiele lat w okresie komunizmu, ale także po przemianach 1989 r., tereny województwa zachodniopomorskiego były zaniedbane i zapomniane.

"Nie pamiętano o tej ziemi, także biorąc pod uwagę inne kwestie, np. sprawę komunikacji. Droga S-11, która powinna połączyć tę ziemię z Poznaniem, a przez Poznań z Warszawą, w ten sposób, żeby można było szybko dojechać. Dopiero teraz zaczynamy ją budować, a powinna być gotowa już dawno. To było i w dalszym ciągu jest wykluczenie komunikacyjne" – mówił.

Prezes PiS przypomniał też o wyprzedaży państwowych zakładów pracy, w tym "sprzedaży całego przemysłu farmaceutycznego". "Teraz za to płacimy tym brakiem lekarstw, na szczęście to jest już w wielkiej mierze opanowane" - przekonywał. Dodał, że sprzedawano także zakłady przemysłu spożywczego. "Przecież chciano sprzedać nawet Lotos, chciano sprzedać coś, co było dla nas ważne - nie tylko z punktu widzenia gospodarczego, ale i strategicznego i bezpieczeństwa państwa" - powiedział.

Według lidera PiS w III Rzeczypospolitej, uzasadniając zmiany "teorią liberalną", likwidowano m.in. posterunki policji i szkoły, pozostawiając ludzi, którzy żyją poza dużymi miastami, samym sobie. Mówiąc o liberalizmie, Kaczyński przyznał, że to ważna w historii ludzkości idea, ale - w jego ocenie - "w Polsce prezentowano ją w formach karykaturalnych". "Skrajnie uproszczonych i prowadzących do przeświadczenia, że państwo nie ma żadnych obowiązków i nie powinno mieć żadnych obowiązków wobec obywateli" - powiedział Kaczyński, dodając, że w wielu krajach, w których osiągnięto sukces, państwo nie jest - zgodnie z liberalizmem - tylko tzw. nocnym stróżem. Zaznaczył przy tym, że tak od jakiegoś czasu nie jest też już w Polsce.

Podkreślił, że "razem można zmienić Polskę". "Jeszcze dużo bardziej, na jeszcze dużo lepszą. Możemy iść do przodu i to szybko. Możemy pokazać, że Polska to naród, który pod wieloma względami jest naprawdę w samej czołówce, nie tylko Europy, ale i świata. Dzisiaj jesteśmy na czwartym miejscu, jeżeli chodzi o tempo rozwoju. I tak trzymać. Musimy to utrzymać" – wskazywał prezes PiS.

Wspomniał również o sprawie ziemi rolnej. "Myśmy polską ziemię zabezpieczyli. Myśmy zrobili nawet coś takiego specjalnego, myśmy stworzyli wojewódzki ośrodek tzw. KOWR, który tworzy tutaj tę politykę przekazywania ziemi polskim rolnikom. Bo polska ziemia musi być dla polskich rolników" – zaznaczył Kaczyński.

W jego ocenie trzeba rozwijać gospodarstwa rodzinne. "One są tutaj na tej ziemi często duże, ale nam nie chodzi o tworzenie latyfundiów, ani obcych, ani nawet polskich. Nam chodzi o polskie gospodarstwa rodzinne, polskie gospodarstwa prowadzone przez rolników, którzy pracują dla te ziemi i na tej ziemi i ten kierunek będzie utrzymany" – przekonywał.

Zapewnił, że partia rządząca zrobi "wszystko, by ta ziemia, na której jesteśmy, kwitła". "Całe Pomorze Zachodnie i ziemia koszalińska i ziemia szczecińska to jest coś dla naszej ojczyzny bardzo ważnego. To strategiczny punkt naszego kraju. I jak mówił mój świętej pamięci brat, »nie ma silnej Polski bez silnego Pomorza Zachodniego«" – podkreślił.

Na koniec przemówienia Jarosław Kaczyński odniósł się do napisu "Konstytucja", który trzymał jeden z uczestników wydarzenia, z kilkoma innymi próbujący zakłócić jego przebieg. "Pewnie nie tym razem, ale przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną. Konstytucję, która będzie gwarantowała prawdziwą demokrację, prawdziwą praworządność, prawdziwą równość, która jest dzisiaj łamana - taka będzie ta konstytucja" - zapowiedział.

Jak zaznaczył, nowa konstytucja "będzie jasna, wyraźna, sformułowana w ten sposób, żeby były jak najbardziej utrudnione różne pokrętne interpretacje". "Nie zapowiadam tego w tych wyborach, bo to jeszcze pewnie długa droga, ale przyjdzie czas, że to zrobimy" - podkreślił.

W pikniku pod hasłem "Dobry czas dla Polski" w Dygowie uczestniczyli, oprócz prezesa PiS, m.in.: minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk, wiceminister w MSWiA Paweł Szefernaker, wiceminister środowiska Małgorzata Golińska i europoseł, b. minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński.