Bp Włodarczyk: Nie ma dojrzałości chrześcijańskiej bez Eucharystii

Katarzyna Matejek

dodane 06.12.2019 23:48

Nie można sobie wyobrazić rozwoju dojrzałości chrześcijańskiej bez dojścia do skarbu Eucharystii - powiedział w Szczecinku podczas Adwentowego Czuwania Młodych bp Krzysztof Włodarczyk.

Bp Włodarczyk: Nie ma dojrzałości chrześcijańskiej bez Eucharystii Katarzyna Matejek /Foto Gość Bp Włodarczyk w homilii ukazywał młodym wartość Eucharystii, w której Chrystus staje się sługą każdego człowieka.

Czuwanie odbyło się 6 grudnia w kościele pw. Narodzenia NMP w Szczecinku (więcej o czuwaniu piszemy TUTAJ) i zainaugurowało cykl czuwań, które podczas ośmiu adwentowych wieczorów zgromadzą młodych z całej diecezji przy tajemnicy Eucharystii. Biskup Włodarczyk, który przewodził szczecineckiemu spotkaniu (a którego tło stanowił obraz "Ostatnia Wieczerza" Leonarda da Vinci), podjął w homilii temat zbliżenia się do Jezusa Chrystusa pragnącego służyć człowiekowi, pragnącego go kochać i być kochanym z wzajemnością.

Na początku biskup zwrócił uwagę, że to właśnie w Eucharystii chrześcijanin może uczestniczyć w najważniejszym dla siebie wydarzeniu: zbawieniu za sprawą męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, uobecniających się w tym sakramencie. – Nie można sobie wyobrazić rozwoju dojrzałości chrześcijańskiej bez dojścia do skarbu Eucharystii – powiedział biskup.

Następnie położył akcent na aspekt służebny Jezusa Eucharystycznego.

– Eucharystia to czas, kiedy Jezus Chrystus nam usługuje. I trzeba Panu Jezusowi na to pozwolić – mówił, przestrzegając przed złudzeniem, że to ludzie służą Bogu, przychodząc do kościoła, poświęcając Mu swój czas. – Jeśli przeżywamy Eucharystię naprawdę, to wiemy,  że jeśli ktoś tu służy, to nie ja, lecz Jezus. A jeśli ktoś tu zyskuje, to właśnie ja. Jeśli tego nie odkryjemy, nie będziemy szczęśliwi, bo musimy doświadczyć na samych sobie tego, że to właśnie On mi służy.

Biskup powiedział, że Jezus nigdy nie służy tylko trochę. – Najbardziej niesamowite jest to, że chwilę przed tym, kiedy Jezus będzie ludzkości służył w akcie ukrzyżowania, On jeszcze widzi potrzebę wykonania takiej prostej czynności, jak umycie nóg apostołom.

– Co potrafimy przyjąć od Boga? Nasza dorosłość mierzy się tym, ile człowiek jest w stanie wziąć od Boga – mówił biskup. – Bóg nie znalazł lepszego sposobu na ukazanie swojego oblicza, swej miłości, jak przez ofiarę Jezusa, swego Syna, na Krzyżu. Trudno zrozumieć, że Bóg dla człowieka daje się sponiewierać, wyniszczyć do końca.

Według hierarchy oddanie się Jezusowi oznacza przyznanie się do słabości i nieporadności. Aby to pojąć, trzeba zrozumieć, że nie jest się siłaczem, ale małym dzieckiem i że Jezus chce troszczyć się o nas. – To Jezus cię zbawia, a nie ty Jezusa. Ten skarb otrzymujemy właśnie w Eucharystii – mówił biskup. – Bóg nie jest metafizyczną zagadką, ideą, ale jest żywy, szuka kontaktu z człowiekiem, i kiedy dokonujemy aktu wiary, On się nam daje, umywa nam nogi.

Biskup zachęcał, by młodzi nie rezygnowali z Komunii św., a także z adoracji Jezusa Chrystusa w tabernakulum czy w monstrancji. – Chcemy być szczęśliwi i dlatego dziękujemy za wiarę, przez którą wchodzimy w relację z Bogiem – podsumował.