Wybór zawsze jest

Franciszek Kucharczak

GN 51-52/2019 |

publikacja 19.12.2019 00:00

Lepiej odpowiadać przed Trybunałem Stanu niż przez trybunałem Boga żywego.

Wybór zawsze jest

Kandydujący na prezydenta Szymon Hołownia, zapytany w „Tygodniku Powszechnym”, czy zawetowałby liberalizację ustawy antyaborcyjnej, odpowiedział: „Zwróciłbym ją Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. Nie po to, żeby ją »uwalić«. Po to, żeby zapytać, czy Sejm jest pewien tego, co robi. Jeśli będzie pewien, jeśli będzie stało za nim poparcie takiej części społeczeństwa, które pozwoli na ponowne uchwalenie ustawy, konstytucja nie zostawi wyboru: prezydent musi ją podpisać”.

Na szczęście przy obecnej konstytucji liberalizacja aborcji nie jest możliwa, co zawdzięczamy orzeczeniu TK w czasach prof. Zolla. Ale dobrze, załóżmy, że będzie możliwa. Co w takiej sytuacji powinien zrobić prezydent, który zawetuje, ale któremu potem i tak „konstytucja nie zostawi wyboru”?

Hm… A gdyby tak parlament uchwalił zabicie, powiedzmy, pięcioletniej dziewczynki, czy prezydent też nie miałby wyboru? Tymczasem tu chodzi nie o jedną dziewczynkę, lecz o wiele tysięcy dziewczynek i chłopców. Co z tego, że młodszych? Zdaje się, że jeszcze nie było takiego starszego, który by nie był młodszy, prawda?

Pamiętam taką scenę z filmu „Ludzie Boga” o trapistach z Tibhirine. W Wigilię Bożego Narodzenia 1994 r. do klasztoru wtargnęli ludzie emira Attyi. Żądali wydania lekarstw. Przeor Christian de Chergé odmówił, bo były potrzebne ludziom ze wsi. Emir przyłożył lufę do brzucha zakonnika. „Nie masz wyboru” – powiedział. Na to przeor, patrząc terroryście w oczy, powiedział: „Zawsze mam wybór”. Jego odwaga zdumiała islamistów. Odeszli.

No właśnie – chrześcijanin zawsze ma wybór i zawsze powinien to być wybór Jezusa Chrystusa. Nigdy nie jest tak, że człowiek musi popełnić zło. Zwłaszcza tak okropne jak aborcja. Zgoda na zabijanie niewinnych ludzi jest czymś tak piramidalnie złym, że lepiej w ogóle nie kandydować niż zakładać, że pod czymś takim „musiałoby się” podpisać.

A dlaczego, przepraszam, katolik miałby nie chcieć „uwalić” ustawy przeznaczającej dla bożka Molocha ofiary z tysięcy dzieci? Ależ właśnie powinien to zrobić, i to z rozmachem, a nie pochylać nad poglądami tych, co zabijania nie uważają za zabijanie.

Prawo, prawo, prawo. Chrześcijanie pierwszych wieków byli dobrymi obywatelami, stosowali się do nakazów prawa, płacili podatki i przestrzegali przepisów, ale gdy trzeba było rzucić na ogień parę ziaren kadzidła przed posągiem „boskiego cezara”, mówili „nie”. I szli pod nóż albo w zęby dzikich zwierząt. To był ich wybór.

Świętujemy przyjście Zbawiciela, który kiedyś był płodem. Organizm Jezusa nie różnił się niczym szczególnym od innych ludzkich organizmów na tym etapie rozwoju. I już tylko to wystarczyłoby, żeby uznać świętość każdego ludzkiego życia. Bóg stał się człowiekiem, a to znaczy, że każdy człowiek ma ogromną wartość. Na razie otacza nas mrok groty i czujemy twardość żłobu – ale to mylące wrażenie. Tam leży Ktoś bezcenny. I to jest ważne.

* * * * *

Dyskryminacja?

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zaskarżył deklaracje samorządów, które sprzeciwiły się ofensywie ideo­logicznej LGBT. Twierdzi on, że samorządy te łamią prawa człowieka, bo „dyskryminują osoby nieheteronormatywne”. Na razie sąd administracyjny ma się zająć pięcioma gminami, które przyjęły takie deklaracje. Wszystkich może być 85. Prawnicy z Instytutu Ordo Iuris nie zgadzają się ze stanowiskiem RPO i wskazują, że przyjęte deklaracje nie sprzeciwiają się zasadzie praworządności i w żaden sposób nie dyskryminują kogokolwiek. To zresztą zrozumiałe nawet na chłopski rozum, bo wbrew stosowanej terminologii („osoby LGBT”) LGBT to nie ludzie, tylko propaganda na rzecz specjalnych przywilejów dla małej grupy. A słyszał kto, żeby dyskryminować propagandę?•

USG na rzecz USA

Dobre wieści z USA. W ostatnich pięciu latach zamknięto tam już prawie jedną trzecią placówek aborcyjnych, a proces ten przybiera na sile. Powody są różne, czasem jest to niedostosowanie do zaostrzonych wymogów sanitarnych stawianych przez prawo poszczególnych stanów, czasem radykalny spadek liczby „pacjentek”, co pociąga za sobą finansowe fiasko. Kobiety w ciąży często rezygnują z aborcji po zobaczeniu podczas badania USG swojego dziecka – a taki wymóg jest wprowadzany przez prawo stanowe. I niech ktoś jeszcze mówi, że prawo nie ma wpływu na świadomość społeczną i związaną z nią liczbę aborcji.•