PAP |
publikacja 26.08.2010 07:26
To przykre i smutne, że nie doczekaliśmy się ze strony Kościoła, aby zajął w sprawie krzyża odpowiedzialną postawę - tak rzecznik rządu Paweł Graś odniósł się do komunikatu rady biskupów ws. krzyża przed Pałacem Prezydenckim.
Henryk Przondziono/Agencja GN
Krzyż przed Pałacem Prezydenckim
Rzecznik rządu, odnosząc się do wypowiedzi biskupów, powiedział w środę w TVN24: "To jest przykre i to jest smutne, że nie doczekaliśmy się ze strony Kościoła - bo czekaliśmy dzisiaj wszyscy na ten głos, na głos ze spotkania biskupów - i to była ostatnia szansa, żeby Kościół w tej sprawie zajął jakąś odpowiedzialną postawę".
Jego zdaniem, krzyż znajdujący się przed Pałacem Prezydenckim to problem, od którego na pewno Episkopat nie ucieknie. "I szkoda, że ta sytuacja nie została wykorzystana do tego, by pozycję Kościoła przy tej okazji odbudować" - powiedział. "Bo jeśli ktoś tak naprawdę bardzo traci, to traci niestety Kościół" - podkreślił rzecznik rządu.
Według Grasia ofiary katastrofy smoleńskiej są godnie upamiętniane. Graś przypomniał, że para prezydencka - Lech i Maria Kaczyńscy - została pochowana w miejscu, które jest "najbardziej godnym miejscem w Polsce" - na Wawelu. "Na Powązkach trwa budowa pomnika, w Katedrze Polowej Wojska Polskiego pojawiła się tablica. Takich znaków pamięci ofiar katastrofy w bardzo wielu miejscach w Polsce będzie dużo - co do tego jestem przekonany" - podkreślił.
Według Grasia problem krzyża przed Pałacem Prezydenckim powinien zostać rozwiązany, "ale nie w ten sposób, jak tego oczekują niektórzy komentatorzy, jak tego oczekuje Janusz Palikot, czy jak tego oczekuje Lewica". "My pałką policyjną problemu krzyża na Krakowskim Przedmieściu rozwiązywać nie będziemy" - podkreślił.
"Wszyscy, którzy czekają, że przyjdzie państwo i pokaże swoją siłę i przepędzi grupkę obrońców krzyża policyjnymi pałkami - takiego rozwiązania się nie doczekają" - dodał. "Na pewno, zwłaszcza przed 30. rocznicą Sierpnia, Polska nie stanie się widownią ekscesów ze sprawą krzyża" - oświadczył.
Graś zaznaczył, że sprawa krzyża zostanie rozwiązana tak, by wypełnić porozumienie, które zostało zawarte między Kościołem, Pałacem Prezydenckim i harcerzami i parafią, na której terenie ten krzyż ma się znaleźć. "Państwo będzie czuwać, żeby odbyło się to w sposób bezpieczny dla wszystkich tych aktorów, którzy w tych wydarzeniach biorą udział i grają swoje role".
Pytany, czy premier zaangażuje się w sprawę krzyża, powiedział, że w jego opinii nie ma takiej potrzeby.
Upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej jest realizowane przez władze państwowe - mówią politycy PO i PSL, odnosząc się do apelu biskupów ws. powołania komitetu. To apel o jedność - uważa Paweł Kowal (PiS). W ocenie Marka Wikińskiego (SLD) komitet powinien mieć charakter doradczy.
Zgromadzeni na Jasnej Górze biskupi zaapelowali w środę do władz, m.in. premiera, prezydenta, prezydent Warszawy i liderów partii politycznych o powołanie komitetu, który zdecydowałby o sposobie i formie upamiętnienia w Warszawie ofiar katastrofy smoleńskiej.
"Głos biskupów to głos o porozumienie, zgodę, która buduje, ale, o którą jest czasami trudno, ze względu na emocje i polityczne nastawienie niektórych środowisk radykalnych, które kontestują wszystkie dobre uzgodnienia" - ocenił związany z prezydentem Bronisławem Komorowskim poseł PO Michał Szczerba w oświadczeniu przesłanym PAP.
Jak zaznaczył, "apel biskupów o zgodę i współpracę jest potrzebny". "Prezydent zawsze ją deklarował" - podkreślił.
"Liczę, że głos biskupów pomoże skuteczniej zebrać ludzi dobrej woli wokół dobrych inicjatyw władz państwowych i samorządowych mających na celu budowanie wspólnej pamięci o ofiarach i katastrofie, która dotknęła nas wszystkich" - napisał Szczerba.
Ocenił ponadto, że "upamiętnianie ofiar (katastrofy smoleńskiej) jest cały czas realizowane przez najwyższe władze państwowe i samorząd stolicy".
"Prezydent Komorowski zawsze deklarował i od samego początku podejmował skuteczne działania na rzecz godnego upamiętnienia wszystkich ofiar katastrofy lotniczej" - podkreślił Szczerba.
Przypomniał, że Komorowski jeszcze jako marszałek Sejmu zdecydował o upamiętnieniu zmarłych parlamentarzystów poprzez dwie tablice w gmachu Sejmu. Z kolei już jako prezydent zdecydował "w porozumieniu z władzami stolicy o umieszczeniu na Pałacu Prezydenckim tablicy, która będzie nam zawsze przypominała o tej wyjątkowej solidarności społeczeństwa w trudnych dniach żałoby narodowej".
"W Kaplicy Prezydenckiej znajdą się tablice upamiętniające parę prezydencką, prezydenckiego kapelana i wszystkich pracowników Kancelarii Prezydenta i BBN" - zwrócił uwagę w oświadczeniu Szczerba. Jak zauważył, "15 sierpnia br. prezydent Komorowski uroczyście odsłonił tablicę z nazwiskami wszystkich ofiar w Katedrze Polowej w Warszawie".
Zwrócił ponadto uwagę, że władze Warszawy przygotowują i sfinansują pomnik na Powązkach ku czci wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej.
"Wszelkie działania Kancelarii Prezydenta w ścisłym porozumieniu z Kurią Warszawską miały i mają także na celu godne przeniesienie harcerskiego krzyża do Kościoła Św. Anny, tak aby tam mógł być on przedmiotem kultu wiernych w tym wyjątkowym miejscu modlitwy" - napisał Szczerba.
Paweł Olszewski (PO), odnosząc się do apelu biskupów, podkreślił, że Episkopat zajmuje się kwestią upamiętnienia ofiar, które - jak dodał - w jego przekonaniu zostały upamiętnione, "a nie rozwiązuje problemu lokalizacji krzyża, który obecnie stoi przed Pałacem Prezydenckim".
Poseł także zwrócił uwagę, że podjęto już kilka kroków mających na celu upamiętnienie tragicznie zmarłych pod Smoleńskiem. "Para prezydencka została pochowana na Wawelu, czyli w miejscu dla Polaków najbardziej godnym. Została przygotowana tablica na fasadzie Pałacu Prezydenckiego, jest w przygotowaniu tablica wewnątrz Pałacu, jest też przygotowywany pomnik wszystkich ofiar na Powązkach. Wiele w zakresie godnego upamiętnienia ofiar katastrofy zostało zrobione" - dodał.
"Nie podzielam opinii, że ofiary katastrofy nie zostały godnie uczczone" - zaznaczył.
Jego zdaniem obecnie "mamy do czynienia z politycznym wykorzystywaniem przez PiS i środowiska radykalne krzyża". "I w tej kwestii Kościół miał się wypowiedzieć" - zauważył. "Dziwię się, że zawartego porozumienia pomiędzy harcerzami, Pałacem Prezydenckim i metropolią warszawską Kościół nie chce uszanować" - powiedział poseł.
Przypomniał, że porozumienie to zakładało, że "krzyż powinien znaleźć się w najbardziej godnym dla niego miejscu - w kościele św. Anny".
Zdaniem Olszewskiego apel biskupów oznacza, że "Kościół nie zajął jednoznacznego stanowiska". "Cały czas próbuje się stworzyć sytuację, w której zrzuca się odpowiedzialność na państwo, a jednak krzyż jest symbolem świętym i to Kościół powinien jednoznacznie się w tej kwestii zachować" - ocenił.
Również polityk SLD Marek Wikiński uważa, że hierarchia kościelna stara się uniknąć odpowiedzialności za krzyż przed Pałacem Prezydenckim i "umyć ręce" w tej sprawie. Jego zdaniem komitet ds. upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej, o który zaapelowali w środę biskupi, mógłby powstać, ale - zaznaczył - powinien on mieć charakter doradczy, nie decyzyjny.
W ocenie Wikińskiego inicjatywa w kwestii pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, który miałby ewentualnie stanąć przed Pałacem Prezydenckim, należy do Kancelarii Prezydenta, bo to do niej - zauważył - należy teren, na którym miałby on zostać postawiony.
"Nie bardzo wiem, dlaczego biskupi akurat w tej sprawie zabierają głos. Naród polski najbardziej jak mógł uhonorował zmarłego prezydenta pochówkiem na Wawelu" - ocenił z kolei szef klubu parlamentarnego PSL Stanisław Żelichowski. On również wskazywał, że odsłonięto już kilka tablic upamiętniających ofiary tragedii.
Europoseł PiS Paweł Kowal powiedział PAP, że odczytuje apel biskupów, z jednej strony wprost jako wezwanie do stworzenia komitetu ds. upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej, ale z drugiej strony również jako "coś głębszego" - jako przypomnienie, że "są sprawy partyjne, osobiste i wszystkie są ważne, ale najważniejsze są sprawy narodowe".
"Odczytuję ten apel w tym duchu, byśmy bez względu na animozje polityczne potrafili w momencie tragedii patrzeć w perspektywie długiego trwania państwa i narodu" - powiedział. Dodał, że w ostatnich tygodniach w debacie publicznej bardzo brakowało takiego właśnie "jednoczącego Polaków spojrzenia".
Jak powiedział Kowal, "są takie chwile w życiu narodu i państwa, kiedy szukamy tego, co wspólne nawet, jeżeli nas to dużo kosztuje".
Zaznaczył jednocześnie, że słowa biskupów to nie tylko apel o jedność, ale także apel o "popatrzenie na to, co się wydarzyło w Polsce 10 kwietnia w perspektywie racji stanu i trwania narodu". "Upamiętnienie poprzedników, upamiętnienie osób, z którymi pracowaliśmy jest dodatkową formą legitymizacji współczesnej władzy. Jest to element budowania tradycji instytucji państwa" - ocenił. To przykre i smutne, że nie doczekaliśmy się ze strony Kościoła, aby zajął w sprawie krzyża odpowiedzialną postawę - tak rzecznik rządu Paweł Graś odniósł się do komunikatu rady biskupów ws. krzyża przed Pałacem Prezydenckim.