publikacja 14.05.2020 00:00
Głód Eucharystii nie jest dla nas pustym pojęciem – mówią francuscy katolicy. Nie rozumieją, dlaczego ich głód jest dla władz mniej ważny od głodu chleba, sportu, nauki i sztuki.
CHRISTOPHE PETIT TESSON /epa/pap
We Francji wciąż nie wolno odprawiać Mszy św. z udziałem wiernych, mimo że wprowadzone w związku z pandemią restrykcje są stopniowo łagodzone.
Gdy pod koniec kwietnia francuski rząd zapowiedział powrót uczniów do szkół podstawowych od 11 maja i od tego samego dnia otwarcie bibliotek oraz muzeów, w różnych kręgach, nie tylko katolickich, zaczęto stawiać pytanie: a co z kościołami? „Katolicy we Francji nie kwestionują restrykcji w związku z kwarantanną, ale nie rozumieją zapowiedzi o otwarciu miejsc kultu dopiero w czerwcu, w sytuacji, kiedy szkoły będą otwierane już w maju” – pisał dziennik „Le Figaro”. I w innym wydaniu tej samej gazety: „Większość katolików nie przypuszczała, że sprawa ich wiary będzie odłożona na półkę i potraktowana jako problem uboczny, którego ranga społeczna jest niższa od sportu, wypożyczalni DVD czy małych muzeów”. Sprawa zaczęła wzbudzać coraz większe emocje, głos zaczęli zabierać sami zainteresowani, czyli zarówno wierni świeccy, jak i duchowni.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł