Czasy podwójnie trudne

Agnieszka Gieroba

Gość Lubelski 47/2020 |

publikacja 19.11.2020 00:00

Wielu z nich przyjechało do Polski tak, jak stało. Otrzymawszy informację, że grozi im aresztowanie, może długie więzienie, a nawet zniknięcie bez śladu, zdecydowali się uciekać. Trafili m.in. do ośrodków na Lubelszczyźnie.

Wolontariusze z lubelskiego Centrum Wolontariatu przekazali artykuły pierwszej potrzeby. Centrum Wololontariatu Wolontariusze z lubelskiego Centrum Wolontariatu przekazali artykuły pierwszej potrzeby.

Samo wyjście na ulice i protest przeciw fałszerstwom wyborczym na Białorusi to już akt odwagi. Kiedy jednak ktoś angażuje się bardziej, twierdzi, że prezydent Łukaszenka szkodzi swojemu narodowi lub że dopuścił się manipulacji wyborczych, musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Mimo wszystko nie brakuje opozycjonistów, którzy na różne sposoby chcą walczyć z obecną sytuacją na Białorusi. To przeważnie ludzie młodzi, wierzący w to, że przyszłość jest w ich rękach.

W nowym kraju

– Nie wiemy, co dokładnie się wydarzyło w życiu konkretnych ludzi, którzy musieli uciekać z Białorusi, bo to osoby nieufne, doświadczone na różne sposoby w swojej ojczyźnie, a nas zwyczajnie nie znają. Nie wiedzą, kim jesteśmy, dlaczego do nich przyjechaliśmy i przywieźliśmy im najbardziej potrzebne rzeczy. Nikt z nas się temu nie dziwi – mówi Justyna Orłowska z Centrum Wolontariatu w Lublinie, które organizuje pomoc dla uchodźców z Białorusi.

Większość z nich to młodzi, którzy często przyjechali tak, jak stali, bez bagażu, ubrań na zimę, środków czystości i jedzenia. Przekroczywszy granicę z Polską, wystąpili o azyl. Tym samym trafili najpierw na kwarantannę, a następnie do ośrodków dla uchodźców, m.in. na Lubelszczyźnie – do Białej Podlaskiej i Kolonii Horbów.

Jak się tu odnaleźć

– Ci ludzie nie znają języka polskiego. Nie wiedzieli, że zostają skierowani na kwarantannę w związku z COVID-19 i będą w izolacji. Dla nich było to niezrozumiałe zamknięcie, dopóki ktoś nie zorientował się, że to procedura związana z koronawirusem. Po zakończeniu izolacji zostali skierowani do ośrodków dla uchodźców. Tam, przynajmniej w naszym regionie, przebywają głównie Czeczeni, więc ludzie o innej kulturze, innych tradycjach i innego wyznania. To muzułmanie, którzy np. nie jedzą wieprzowiny czy mają swoją specyficzną kuchnię. Ponieważ do tej pory to głównie oni przebywali w ośrodku, całe funkcjonowanie placówki było dostosowane do nich. Białorusini to chrześcijanie, przyzwyczajeni do innej kuchni i tradycji. Samo to rodzi trudności w codziennym funkcjonowaniu – wyjaśnia Justyna Orłowska.

Każdy przebywający w ośrodku dla uchodźców otrzymuje 70 zł miesięcznie. To oczywiście kwota, która nie pozwala na zakup żywności, ubrań czy środków czystości. Placówka zapewnia podopiecznym jeden posiłek dziennie od poniedziałku do piątku, pozostałe trzeba zorganizować sobie we własnym zakresie.

W dobie pandemii

– Ośrodek w normalnych warunkach zapewniał także podstawowe środki czystości jak szampon czy mydło, ale epidemia zmieniła zasady funkcjonowania i wszystko trwa dłużej. Białorusini pozostają więc bez artykułów niezbędnych do życia. Dlatego rozpoczęliśmy zbiórkę środków, która ma im pomóc przetrwać ten najgorszy czas – wyjaśniają wolontariusze z Centrum Wolontariatu.

Najbardziej potrzebne są pieniądze, bo pandemia ogranicza możliwość kontaktu osobistego czy przekazywanie rzeczy.

– Pamiętajmy, że osoby te nie mają w Polsce nikogo bliskiego, kto mógłby ich wspomóc, kupując jedzenie czy środki higieniczne. Są zdani w większości na samych siebie, a czas epidemii ogranicza ich możliwości szukania jakichś rozwiązań. O ile łatwiej jest, jeśli cała rodzina mieszka w ośrodku i zbierze 70 zł przysługujące każdej z osób w jakąś większą kwotę, o tyle Białorusini są zazwyczaj pojedynczo, więc i środki mają skromne. Bez pomocy z zewnątrz trudno przeżyć – podkreślają wolontariusze.

Po wizycie wolontariuszy z pierwszymi darami uchodźcy z Białorusi poprosili o zorganizowanie im kursu języka polskiego. – Postaramy się pomóc w tej sprawie. Z pewnością znajomość języka ułatwi im życie w Polsce. Przypuszczamy, że część z nich chciałaby tu zostać, bo mają stąd blisko na Białoruś do swoich rodzin, a jednocześnie czuje się bezpiecznie. Myślimy, że gdyby sytuacja w ich kraju się zmieniła, przynajmniej część chciałaby wrócić do siebie. Na razie jednak się na to nie zanosi – mówi Justyna Orłowska.

Każdy, kto ma możliwość wsparcia uchodźców z Białorusi, może wpłacać datki na konto specjalnej zbiórki – www.pomagam.pl/uchodzcybialorus.