Korporacje sterują lewicą

Bogumił Łoziński

GN 46/2021 |

publikacja 18.11.2021 00:00

Rafał Ziemkiewicz stawia tezę, że lewicowe rewolucje są sterowane przez globalne korporacje, które poprzez wywoływanie chaosu zwiększają zyski.

Mark Zuckerberg zeznający przed komisją Senatu, Waszyngton,  rok 2018. Erin Scott /east news Mark Zuckerberg zeznający przed komisją Senatu, Waszyngton, rok 2018.

Właśnie ukazała się najnowsza książka znanego publicysty i pisarza Rafała Ziemkiewicza pt. „Strollowana rewolucja”, w której autor szczegółowo analizuje współczesne zjawiska polityczne, społeczne i ekonomiczne, po czym pokazuje związki między nimi. Prowadzi go to do postawienia tezy o zasadniczej roli wielkich korporacji w sterowaniu lewicowymi rewolucjami. Podobnie jak inni prawicowi autorzy, omawiający spór ideologiczny na Zachodzie, Ziemkiewicz wskazuje, że jedyną drogą dającą nadzieję konserwatystom nie tylko na przetrwanie, ale wręcz na odrodzenie, jest chrześcijaństwo.

Strollowana rewolucja

Teza Ziemkiewicza wydaje się prosta. Według niego bogacze z wielkich korporacji uznali, że nie ma sensu zwalczać lewicy, bo lepiej ją kupić. Jednak nie przekazują swoich dotacji bez kontroli, na co są wydawane ich środki, ale wybierają różne grupy, „a najlepiej te, które przelicytują poprzedników i zrobią ze wszystkiego nonsens (...). To właśnie jest strollowanie rewolucji”.

Teza o finansowaniu ruchów lewicowych przez bogatych sponsorów jest na prawicy popularna. Georges Soros jawnie otwiera różnego rodzaju fundacje, wyższe uczelnie czy inne instytucje, których zadaniem jest wprowadzanie w życie idei „społeczeństwa otwartego”. Z różnych względów idea ta jest krytykowana przez prawicę, m.in. z powodu relatywizmu etycznego. W Polsce promowaniem idei Sorosa zajmuje się Fundacja im. Stefana Batorego. To ona od lat rozdziela środki z tzw. Funduszy Norweskich, prawie wszystkie przekazując organizacjom, które mają skrajnie lewicową wizję życia społecznego. W latach 2013–2016 było to 131 milionów złotych. Także wielkie korporacje, jak Microsoft, Amazon, Tesla czy Facebook nie kryją się ze wspieraniem środowisk lewicowych.

Nowością u Ziemkiewicza nie jest wykazanie związku między korporacjami a lewicowo-liberalnymi rewolucjami, lecz teza, że dzięki sterowaniu tymi rewolucjami korporacje zarabiają pieniądze. Rodzi się jednak wątpliwość. Zyski osiąga się w stabilnych czasach, rewolucja temu nie sprzyja. Autor nie przedstawia bezpośredniego dowodu, jakichś dokumentów, wypowiedzi czy nagrań, w których Bill Gates, Jeff Bezos, Elon Musk czy Mark Zuckerberg formułowaliby strategię pomnażania zysków poprzez sterowanie lewicowymi rewolucjami. Jednak wskazuje szereg dowodów pośrednich. Twierdzi, że stabilność społeczno-polityczna rzeczywiście sprzyja zarabianiu pieniędzy, ale przez tradycyjne biznesy. Tymczasem są banki, które spekulują, dla których chaos jest żywiołem. Ogromne przebicia, zyski w krótkim czasie osiąga się łatwej właśnie w chaosie.

Klasycznym przykładem strollowania rewolucji jest historia ruchu antyglobalistycznego. Kilka lat temu był on silny, nie tylko organizował manifestacje i happeningi, ale miał także konkretne propozycje, niektóre groźne dla zysków wielkiego biznesu, na przykład jednoprocentowy podatek na transakcje światowe. Dziś ten ruch osłabł, nikt nie postuluje wprowadzenia tego typu podatku, ponieważ korporacje sfinansowały inne skrajne ruchy lewicowe, które zagłuszyły antyglobalistów. Światowy biznes ich strollował.

Innym przykładem strollowanej rewolucji jest uchwalenie w Kalifornii feministycznego i lewicowego tzw. ustawodawstwa równościowego. Dzięki niemu wielkie korporacje nie muszą obawiać się konkurencji, gdyż jeśli władza uchwala nowe normy, np. dotyczące zatrudnienia kobiet, specjalnych pełnomocników do spraw równości w zakładach czy ekologii, wielka korporacja bez trudu poradzi sobie z kosztami z tym ustawodawstwem związanymi. Na przykład przerzuci je na klientów. Jednak nowe firmy, które chcą wejść na rynek, nie mając środków na spełnienie tych norm, nie będą stanowić konkurencji dla już istniejących. Ziemkiewicz podaje liczne przykłady tego typu działań korporacji.

Gdzie są rządy?

Koncepcja przedstawiona przez autora wydaje się spójna. Niestety, łatwo może być interpretowana jako argument dla tak zwanych teorii spiskowych – często spotykanego poglądu, że rządzą nami tajne siły, światowe niejawne spiski, masoneria, i to jest źródłem wszystkich niekorzystnych zjawisk. Na szczęście Ziemkiewicz nie wskazuje tajnych sił, ale otwarcie wymienia nazwiska szefów globalnych korporacji. Wskazuje też, że ich celem nie jest zawładnięcie światem. Są to natomiast bieżące działania podejmowane każdorazowo w celu zdobycia zysku.

Rodzi się pytanie, w jaki sposób korporacje mogły osiągnąć taką pozycję. Gdzie w tym wszystkim jest demokratyczny ustrój, państwo ze swoim aparatem władzy, które powinno chronić obywateli przed takimi zjawiskami. Ziemkiewicz wskazuje, że państwa są zbyt słabe, aby przeciwstawić się korporacjom. Jako przykład podaje nieudane próby opodatkowania globalnych firm, nawet przez silne państwa czy Unię Europejską. Przy czym zastrzega, że dotyczy to cywilizacji zachodniej, gdyż na przykład w Azji ten problem wygląda inaczej.

Ciekawym zagadnieniem jest to, czy możliwe byłoby zastosowanie mechanizmu strollowania na korzyść rewolucji o prawicowym charakterze, a właściwie kontrrewolucji, gdyż środowiskom prawicowym chodzi o cofnięcie zmian wywołanych przez lewicowych rewolucjonistów. Według autora korporacje ogólnie są bezideowe, a obecnie postawiły na lewicę, gdyż potrzebują chaosu, który ona wywołuje. Ziemkiewicz zwraca uwagę, że lewica jest zawsze destrukcyjna, a jednocześnie ma coś w rodzaju genu rewolucji, który sprawia, że zawsze dąży do gruntownych zmian, a jeśli je osiągnie, to wskazuje kolejne cele i realizując je, niszczy nawet niektóre poprzednio wywalczone zdobycze. Mam jednak wątpliwości co do wywodu autora o bezideowości korporacji. Ich właściciele mają poglądy liberalno-lewicowe i wątpię, czy kiedykolwiek postawią na prawicową kontrrewolucję.

Jak się nie dać strollować

W zakończeniu książki autor wskazuje, w jaki sposób prawica może się przeciwstawić lewicowym utopiom i strategii ich promowania przez globalne firmy. Zwraca uwagę, że korporacje nie stanowią jedności, może między nimi dojść do konfliktu, co będzie szansą dla prawicy. Według niego ważne jest też zrozumienie mechanizmów, przy pomocy których korporacje zarabiają pieniądze, bo to może pomóc w opracowaniu strategii na poziomie kraju, np. wspierania firm, które nie są groźne dla państwa.

Ziemkiewicz podkreśla, że skutkiem polityki strollowanej rewolucji jest rozbicie społeczeństwa. Odpowiedzią na to powinno być odbudowanie wspólnoty, a tworzą ją narody oraz chrześcijaństwo.

Czy jest to możliwe? Odpowiedź Ziemkiewicza daje pewną nadzieję. „Czy możliwe jest ochrzczenie Zuckerbergów, Gatesów i Bezosów? A czy możliwe było ochrzczenie przez upadający Rzym barbarzyńskich watażków w sytuacji, gdy Rzym był rażony rozkładem i bezsilny, a oni robili z nim, co chcieli? Logika powiada, że nie, bo po cóż mieliby przyjmować Boga i prawo pokonanych. A przecież przyjęli. Kościół zawsze rozwijał się przez wielkie klęski. (…) Może więc i na upadek Europy i europejskiej cywilizacji Bóg, przywykły działać na wielkich liczbach, patrzy zupełnie inaczej, niż my to sobie wyobrażamy?”.•