Ekumenizm - ale jak?

Krzysztof Błażyca

dodane 03.06.2011 14:09

Dzieło zjednoczenia chrześcijan przekracza ludzkie zdolności, dlatego jesteśmy zdani na Boga. Jednocześnie nie powinniśmy stawiać ograniczeń dążeniu do jedności – apelowali uczestniczy dwudniowej konferencji „Ekumenizm - ale dlaczego i jak?”, która odbyła się 28-29 maja w domu rekolekcyjnym Wspólnoty Chemin Neuf w Wesołej koło Warszawy.

Ekumenizm - ale jak? www.chemin-neuf.pl Wspólnota Chemin Neuf jest wspólnotą katolicką o powołaniu ekumenicznym, o szczególnym powołaniu do pracy na rzecz jedności między kościołami, jedności i pojednania osoby, małżeństwa i rodziny, między krajami i narodami, w Kościele.

"Ekumenizm, ale dlaczego i jak? Ponieważ podział chrześcijan stanowi największą przeszkodę dla Ewangelii, ponieważ wierzymy, że modlitwa o jedność chrześcijan zostanie wysłuchana – wyrażali swą nadzieję uczestnicy konferencji ekumenicznej, która odbyła się 28-29 maja w domu rekolekcyjnym Wspólnoty Chemin Neuf w Wesołej koło Warszawy.

Sesja „Ekumenizm ale dlaczego i jak? była pierwszą tego typu zorganizowaną w Polsce przez katolicką wspólnotę o powołaniu ekumenicznym – Wspólnotę Chemin Neuf. Jej gośćmi byli ks. Grzegorz Giemza – Dyrektor Centrum Ewangelizacji i Misji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, dr Marek Kita – z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, Pastor Piotr Karaś – dyrektor Chrześcijańskiej Misji Pomocy Ludziom Uzależnionym "Nowa Nadzieja", Jerzy Sorokowski – z Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz Catherine Keller i ks. dr Adam Strojny ze Wspólnoty Chemin Neuf. W programie znalazły się konferencje, świadectwa, spotkanie w grupach dzielenia, dyskusja panelowa, wspólna modlitwa w intencji jedności chrześcijan.

W słowie otwierającym sesję ks. Adam Strojny (z Instytutu Teologicznego Wspólnoty w Dombes we Francji) uwrażliwił, iż troska o jedność stanowi serce chrześcijaństwa, i dotyczy całego Kościoła powszechnego „Na przestrzeni wieków powstawali prorocy jedności, różne ruchy. Dzisiaj możemy uczestniczyć w nowożytnym ruchu ekumenicznym, który nigdy nie był tak powszechny i o tak jasno zarysowanym kierunku. Ale jednocześnie wciąż jest wiele osób, dla których ekumenizm dalej jawi się jako cos niebezpiecznego, albo o wątpliwej wartości. Są i tacy, którzy mówią wręcz o herezji ekumenizmu” – zauważył ks. dr Strojny „Dlaczego dążenie do jedności? Chrześcijanie rozeznają dziś jasno, że sytuacja podziałów sprzeczna jest z wolą Bożą”.

Pastor Piotr Karaś przybliżając ruch zielonoświątkowy zwrócił uwagę, że obecnie na świecie jest ok. 580 mln wyznawców spośród 150 denominacji kościoła zielonoświątkowego. „Dla mnie jest to znakiem, ze ewangelia jest przekazywana z nowym entuzjazmem. Nie można przejść obok tego zjawiska obojętnie”. Pastor Karaś wskazał, że choć w Polsce zielonoświątkowcy nie prowadzą formalnego dialogu ekumenicznego, to na świecie dialog ten prowadzony jest od ponad 40 lat. Następnie przedstawiono punkty wspólne dla zielonoświątkowców i katolików: nauka pisma Świętego, Chrystus drogą do Ojca, pojednanie z Bogiem. „Akcentujemy tzw. chrzest Duchem Świętym, osobiste nawrócenie, odwrócenie się od grzechu, uzdrowienie przez wiarę w Boga, który czyni cuda” mówił pastor. „Oczywiście są rzeczywistości, które nas różnią, jak wieczerza pańska – dla nas rzeczywista ale duchowa (bez nauki o transsubstancjacji), zamiast spowiedzi sakramentalnej – rozmowa duchowa”.

Według pastora Karasia zielonoświątkowcy są „spadkobiercami wszystkich wspaniałych zasad szesnastowiecznej reformacji, a jednoczenie nawiązań do soborów ekumenicznych. Zielonoświątkowcy nie wymyślają nic nowego”. W dążeniu do jedności priorytetowe jest wspólne głoszenie Ewangelii, wzajemne uczenie się od siebie przez wiernych różnych denominacji, zgoda w podejściu do spraw etyczno-moralnych. „W dialogu chodzi o zbliżenie chrześcijan w modlitwie i wspólnym świadectwie, o wspólne uwielbienie jednego Jezusa (…) Myślę, że to zbliżenie wypływa z ewangelicznego obrazu, z dziejów apostolskich, gdzie doświadczmy wylania mocy Ducha Świętego, mocy Chrystusa” – mówi pastor Karaś.

Z perspektywy prawosławnej temat ekumeniczny podjął Jerzy Sorokowski, z Komunii Chemin Neuf, przybliżając prawosławne rozumienie Kościoła – jest nim zgromadzenie Ludu Bożego z biskupem na czele, który w jego imieniu składa dziękczynienie Bogu. „To kościół lokalny. Ten sam kościół lokalny jest zarazem kościołem powszechnym. […] Wobec rzeczywistości nadprzyrodzonej prawosławie przedkłada porównania nad rozważania rozumowe. I tak jak w nawiązaniu do Świętej Trójcy „Jeden jest jednocześnie Trzema”, tak kościół lokalny jest zarazem kościołem powszechnym” tłumaczył Jerzy Sorokowski. „Urząd biskupi jest jeden. Różni biskupi uczestniczą w nim w ten sposób, że każdy posiada go w całości, ale władza biskupia jest ograniczona terytorialnie. Biskupi wszelkiego narodu powinni mieć pierwszego wśród nich, […] ale i pierwszy niech nie czyni nic bez rozpatrzenia przez wszystkich”. (cytat z 34 kanonu apostolskiego)

Jerzy Sorokowski wskazał, że dla Kościoła najważniejsza jest jedność niewidzialna, tj. nie w sferze struktur kościelnych, ale w sferze wiary i dogmatów. „Działanie sakramentów definiuje nam gdzie jest Kościół. Kościół jest tam gdzie działa łaska – czyli również poza kanonicznymi granicami Kościoła. Kościół prawosławny rozpoznając siebie jako prawdziwy, święty powszechny i apostolski Kościół nie rości sobie prawa do osądu na ile inne Kościoły uczestniczą w tej jedności, którą zna tylko Bóg”.

Jerzy Sorokowski zastanawiał się na ile droga do jedności prowadzi do jedności eucharystycznej. „Nie w ‘każdym’ kościele ale w jednym Kościele Powszechnym. Przyjęcie komunii jest znakiem jedności z Kościołem. Chociaż Kościół Prawosławny nie uznaje interkomunii, to w świetle zdania, że łaska działa poza granicami kanonicznymi Kościoła, czy należy mówić o interkomunii, czy też o komunii w tym samym jednym Kościele – choć tego nie jesteśmy w stanie rozpoznać?”- pytał mówca, podkreślając, że „warunkiem jedności jest wzajemna miłość. Podział z 1054 roku wynikał z braku miłości, Kościoły przestały być sobie potrzebne”.

Podczas rozmowy panelowej prelegent apelował: „nie zabraniajmy sobie dążenia do jedności. Czy ona zajdzie? Bóg wie. Ale my nie powinniśmy sobie stawiać ograniczeń, z obawy, ze to za trudne dla nas. Trzeba doceniać to minimalne co już nas łączy – siedem Soborów Powszechnych. Z punktu widzenia prawosławia ważne by było aby uznać naukę o boskich energiach, tzn. o sposobie w jaki transcendentny Bóg oddziałuje na świat. To nauka kościoła uznana przez Kościół prawosławny w XIV wieku., To jedyne co wykracza znacząco poza ustalenia soborów powszechnych”.

O spotkaniu katolicyzmu z prawosławiem mówił też dr Marek Kita w referacie „Skoro tak blisko, to dlaczego nie razem”. Mówca zaproponował podejście medytacyjne do problemu podziału i pragnienia jedności Kościoła. „Człowiek Biblii myśli obrazami. Mądrość bierze się ze słuchania. Aby zyskać prawdziwą mądrość trzeba uruchomić serce – to ono jest centrum człowieka. Trzeba aby umysł stąpił do serca. Zasmakować co Bóg mówi”.

Dr Kita podobnie jak Jerzy Sorokowski podkreślał prymat miłości w dążeniu do zjednoczenia. „Nie jesteśmy w stanie ortodoksyjnie wyznać wiary, jeśli nie miłujemy się nawzajem. Możemy wydać dźwięk – ale czy będzie to wyznanie wiary? Podstawowy problem to brak miłości. Kościół u początku był wieloraki. I to go ubogacało. Z czasem rozeszliśmy się kulturowo. Język grecki bardziej giętki, subtelny dla teologii. Język łaciński dążył do zwięzłości, klarowności. Po jednej stronie duch kontemplacji medytacji poezji, po drugiej duch analizy, zwięzłości”.

Dr Kita wskazał, iż „historycznie kłóciliśmy się z prawosławiem o rzeczy które nie mają dogmatycznego znaczenia. Wschód przywiązany jest do chleba kwaszonego, bo to chleb żywy. Zachód używa chleba nie kwaszonego na pamiątkę święta przaśników” Wspominając o liturgii dr Kita przypomniał, że zachód czerpał z bogactwa liturgii wschodniej „Za naszego życia Jan Paweł II wprowadził gest błogosławienia Ewangeliarzem – to gest wschodni”. W ocenie dr Kity sytuacja podziału jest absurdalna „podzieliliśmy to, co jest niepodzielne. Dlatego tak trudno o tym mówić. My chrześcijanie, my Kościół – dzieci pojednania i komunii podzieliliśmy się. To tak jakby obrońca życia zabijał!”

W dalszej części wystąpienia dr Kita zauważył, że jedyne co dzisiaj dzieli kościoły katolicki i prawosławny to podejście do prymatu biskupa Rzymu. „Błędem jest myśleć, że prawosławie nie uznaje biskupa Rzymu. Chodzi o formę sprawowania władzy. Kościół jest wspólnotą. Papież centrum jedności – to niezbyt trafny termin. Papież sługą jedności - to już bliższe" – mówił dr Kita. Dr Kita wskazał te na pierwsze siedem soborów - ”to nas łączy”. Wspomniał też postać papieża Klemensa, który na Krymie czczony jest jako obrońca prawosławia”

Dr Kita wyraził też nadzieję, że „Komunia między nami jest tak głęboka, że niewiele nam brakuje do pełni jedności”. Odnosząc się do relacji katolicyzmu z protestantyzmem, mówca zasugerował, iż „psychologicznie mamy łatwiejszą sytuację. Wywodzimy się z tradycji zachodniej, mimo iż dogmatycznie sporo nas podzieliło”. Jednocześnie uwrażliwiał, iż „przecież protestanci nie czynią na złość Kościołowi rzymskiemu. Celebrują nabożeństwa z wiarą. Czy Jezus stoi z boku? To co nas łączy to wylanie Ducha Świętego, chrzest, Słowo Pisma Świętego, żywa obecność Ducha przy przekazie słowa, ta sama modlitwa Hipolita rzymskiego z II wieku” – sygnalizował. „Myśmy rozdarli – ale te podziały nie sięgają nieba. Kiedy Jan XXIII umierał, na łożu śmierci powtarzał ut unum sint. Wołaniem ducha była pielgrzymka Jana Pawła II do Rumunii kiedy papież i patriarcha Teokryst stanęli razem a lud zaczął skandować: jedność!” wypunktowywał prelegent.

Sesję ubogaciły świadectwa małżeństw „mieszanych” , które wskazywały na cierpienie wynikające z niepełnej jedności w sprawowaniu obrzędów. Poruszony został m.in. problem interkomunii. Tej części sesji towarzyszyły słowa modlitwy o. Paula Couturier „Panie Jezu, który modliłeś się, by wszyscy stanowili jedno, prosimy Cię o jedność chrześcijan, taką , jakiej Ty chcesz poprzez środki, jakie Ty wybierasz. Niech Twój Duch Święty da nam doświadczyć cierpienia podziałów, zobaczyć nasz grzech i mieć nadzieję ponad wszelką nadzieję”.

Wśród słuchaczy drugiego dnia sesji gościła Danuta Baszkowka prezes Ekumenicznego Stowarzyszenia „Effatha”, laureatka nagrody „Pontifici – budowniczemu mostów” za rok 2011. W słowie podsumowania Danuta Baszkowska powiedziała „tęsknota i cierpienie nie mogą nas przynaglać” podkreślając, że w dążeniu do jedności najważniejsze jest „zaufanie Bogu bo to jest jego dzieło, dzieło Ducha Świętego”.