Duszpasterstwo musi ciągle się zmieniać. Bo zmieniają się okoliczności, w których jest realizowane.
Koniec drugiej dekady lutego... Dni coraz dłuższe, więcej słońca, więc i na życie człowiek patrzy z większym optymizmem. Choć to, co dzieje się w Polsce i świecie optymizmem raczej nie napawa... Atmosfera zdaje się gęstnieć, wszystko zdaje się zmierzać ku jakiemuś mniej czy bardziej gwałtownemu przełomowi... Za to w Kościele chyba jaśniej. W ostatnich dnia moją szczególną uwagę – dzięki ks. Włodkowi Lewandowskiemu – zwróciło przemówienie Leona XIV do kapłanów diecezji rzymskiej.
Papież zwrócił między innymi wagę, że najpewniej trzeba zmian w duszpasterstwie parafialnym. Bo w tej chwili ciągle jest ono nastawione na sakramentalizację; jakbyśmy zakładali, że wiarę otrzymuje się w rodzinie, wśród bliskich. Tymczasem, wiadomo, to często już nieaktualne. Stąd rosnąca potrzeba, by w parafii też ewangelizować...
I czytając to wzdycham: przecież mieliśmy w wielu parafiach świetnie ewangelizujący Ruch Światło-Życie. Ruch budujący na tym, by najpierw zbudować relację człowieka z Bogiem. Co więcej, ruch świetnie realizujący też działania mystagogiczne, czyli wprowadzające w rozumienie sakramentów. A potem, już na tzw. III stopniu, pomagający zobaczyć i pokochać Kościół... Mieliśmy. Teraz pozostał w formie szczątkowej. Bo? Nie tylko czasy się zmieniły. Zamiast nań, jak radził polskim biskupom papież Benedykt, dmuchać i chuchać jak na największy skarb, faktycznie ożywiający Kościół w jego wymiarze parafialnym, podjęto w ostatnim trzydziestopięcioleciu wiele działań, które jego znaczenie ograniczyły czy wręcz zmarginalizowały... I teraz zamiast oaz mamy w tym wymiarze pustynię. Albo przynajmniej mocna posuchę...
W tym samym przemówieniu Papież, odnosząc się do specyfiki wielkiego miasta, jakim jest Rzym, zwrócił też uwagę na potrzebę koordynowania działań duszpasterskich i większej między parafiami współpracy. Myślę, że to też pomysł dla większych ośrodków miejskich w Polsce. Często zresztą już chyba tu i ówdzie realizowany. Nie w każdej parafii musi być wszystko....
Czy to przemówienie będzie początkiem przebudowy stylu duszpasterstwa także w polskim Kościele, jak przeczuwa ks. Włodek Lewandowski, który zwrócił mi uwagę na to przemówienie? Nie wiem. Wiem, że do budowania wiary, prócz oczywiście Bożej łaski, trzeba czegoś więcej niż szkolnej katechezy. Dobrze, że chyba dojrzewamy w Kościele do tego, by lekarstwa na problemy nie szukać „w więcej tego samego”, ale w znajdowaniu nowych rozwiązań. Żeby jeszcze te rozwiązania dało się faktycznie wprowadzić w życie, a nie były one tylko pobożnymi, ale oderwanymi od rzeczywistości życzeniami...
No tak: siadłem do pisania tego komentarza z mocnym postanowieniem, że odniosę się jakoś do głośnego w ostatnich tygodniach sporu dialog katolicko-żydowski w Polsce. Bo ujawnia się w nim pewien istotny dla naszego życia wiary problem. Ale nie pali się. W przyszłym tygodniu ciągle będzie to problem aktualny. A więc jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy, to środę właśnie o tym...