Zadziwiające, ile rzeczy udaje nam się prawie przypadkiem, rzutem na taśmę, gdzieś w okolicach czubka małego palca lewej ręki (albo prawej). I ile rzeczy nas omija – tych trudnych, uciążliwych, przychodzących zupełnie nie w porę. Zadziwiająco gładko poszło – ile to razy powinniśmy tak powiedzieć, gdybyśmy tylko zdołali dostrzec, że tak właśnie jest!
Dojadam na śniadanie wczorajszą zupę, ktoś musi. Przypomina się biblijny werset: „Lepsze jest trochę jarzyn z miłością niż tłusty wół z nienawiścią” i to jeszcze zanim zacznie się codzienna karuzela. Poczucie satysfakcji? Raczej zniecierpliwienie, że umysł (serce?) nie umie się wyłączyć, że podsuwa interpretacje i obrazy, podczas gdy my wolelibyśmy jeszcze sobie podrzemać w tym całkiem wygodnym „moje-życie-i-tak-jest-ciężkie-więc-nie muszę-się-wysilać”.
Dobro przeoczone. To, które dzieje się w tle. Niedocenione. Nienazwane. Takie, bez którego coś nie byłoby możliwe.
Zajączki na szybie. W końcu ulubiona firanka. Ten odruchowy gest, kiedy chcemy zadzwonić do kogoś, kogo tutaj już nie ma.Pamięć o bólu noszona w ciele – że minął, że dzisiaj jest inaczej. Głosy łowione mimochodem, podekscytowane. Zimny deszcz, który uświadamia tęsknotę za wiosną. Czyjeś dziękuję, przepraszam.
Czy to nie dziwne, że najważniejsze wydarza się podczas, w drodze, w trakcie? Że dziękować trzeba i za to, czegośmy nie doświadczyli? Że wiara się dzieje, trwa. Kiedy przymykamy oczy – nie znika.
*
„Czego szukacie – pyta. Wszystkiego. Sensu, szczęścia,życia, nieśmiertelnej miłości. Tak chcieliby powiedzieć.Ale to za trudne – dla nich, dla nas, dla wszystkich; jest zawsze zbyt trudne… Dlatego zapytali: Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Czyli: powiedz nam, gdzie i jaki jest twój dom, skąd jesteś, a zrozumiemy, kim jesteś i co masz nam do zaoferowania w tym, czego szukamy, w kwestii naszych niewymówionych pragnień. Chodźcie, a zobaczycie – odpowiada. Czyli:nie jestem wam w stanie teoretycznie wytłumaczyć, gdzie mieszkam, czyli kim jestem, czyli co mam wam do zaproponowania w sprawach życia i śmierci. Musicie iść ze Mną i za Mną, a wtedy pojmiecie:kim jestem i co mam w związku z tym dla was.Bez waszego zaangażowania, bez naśladowania, bez naszej wspólnej drogi – nic z tego nie będzie” (ks. Jerzy Szymik, komentarz do J 1,35-42).