Prezydent powołał sędziego Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego

PAP |

publikacja 25.05.2026 19:12

"Był tym, który jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd".

Sąd Najwyższy Jakub Szymczuk Sąd Najwyższy

Prezydent Karol Nawrocki powołał sędziego Zbigniewa Kapińskiego na nowego I prezesa Sądu Najwyższego; swoją funkcję sędzia obejmie w środę - przekazał rzecznik Rafał Leśkiewicz. Sędzia Kapiński - jak ocenił Leśkiewicz - "był tym, który jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd".

O tym, że prezydent powołał Kapińskiego na urząd I prezesa SN Leśkiewicz poinformował na poniedziałkowym briefingu w Pałacu Prezydenckim. Rzecznik zauważył, że prezydent zdecydował o wyborze Kapińskiego "mając przed sobą pięciu kandydatów" wyłonionych przez Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego.

Podkreślił także, że Kapiński otrzymał najwięcej głosów podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN spośród wszystkich kandydatów przedłożonych następnie prezydentowi. - Otrzymał 18 głosów, pozostali czterej kandydaci otrzymali od 8 do 13 głosów - mówił.

Kapiński urodził się 16 lutego 1963 r. w Mokobodach, w woj. mazowieckim. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Sędzią został w 1992 r., orzekanie rozpoczął w Sądzie Rejonowym w Siedlcach. Jest specjalistą od prawa karnego zaangażowanym w szkolenie sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych i notariuszy; był również egzaminatorem w ramach aplikacji adwokackiej. Do Izby Karnej SN został powołany w czerwcu 2022 r.

Leśkiewicz ocenił, że Kapiński to "niezwykle doświadczony sędzia", który "rozpoznawał sprawy karne o bardzo poważnym stopniu skomplikowania". Rzecznik przypomniał, że Kapiński służbę sędziowską rozpoczął na początku lat 90. w tym czasie był m.in. sędzią sądu apelacyjnego, prezesem Izby Karnej SN, a także autorem kilku publikacji naukowych - Obciążenie pracą tej Izby jest niezwykle duże - zaznaczył.

Podkreślił również, że sędzia Kapiński "jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd". - To on miał odwagę wskazać, że sprawę mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika należy skierować do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. To właśnie sędzia Kapiński potwierdził legalność funkcjonowania i wyboru Dariusza Barskiego jako prokuratora krajowego - wyliczał Leśkiewicz.

Rzecznik prezydenta nawiązał tym samym m.in. do decyzji Kapińskiego z początku stycznia 2024 r., kiedy sędzia ten, jako prezes Izby Karnej SN zastępujący nieobecną wtedy I prezes SN podjął decyzję, że właściwą do rozpatrzenia odwołania od wygaszenia mandatu Kamińskiego jest Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN.

Głośna była także zapadła pod koniec września 2024 r. uchwała Izby Karnej SN pod przewodnictwem Kapińskiego, w której orzeczono, że przywrócenie ze stanu spoczynku i powołanie Dariusza Barskiego na prokuratora krajowego w 2022 r. miało wiążącą podstawę prawno-ustrojową i było prawnie skuteczne. Tym samym - jak wtedy uzasadniał Kapiński - doszło do "instrumentalnego wykorzystania prawa" przy odsunięciu Dariusza Barskiego ze stanowiska szefa PK przez ówczesnego prokuratora generalnego Adama Bodnara w styczniu 2024 r.

Według Leśkiewicza sędzia Kapiński jest także tym, który "sprzeciwiał się - i mówił to głośno - łamaniu prawa i nadinterpretacji przepisów prawa przez obecnie rządzących". - To sędzia, który ma na swoim koncie setki, tysiące orzeczeń i wyroków. (...) Jego droga zawodowa pokazuje, że jest osobą godną do objęcia funkcji I prezesa SN - zaznaczył Leśkiewicz.

Rzecznik odniósł się także do zarzutów, jakie w ostatnim czasie w przestrzeni medialnej formułowano wobec sędziego Kapińskiego. Dotyczyły one orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Wraszawie z sierpnia 2000 r. Wówczas sąd - w którego składzie zasiadał Kapiński - orzekł, że Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb specjalnych PRL. Zdaniem Leśkiewicza dziś nie ma "żadnych wątpliwości", co do tego, że Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB.

- Są na to liczne dowody - podkreślił Leśkiewicz. Oświadczył także, że takich wątpliwości też "nigdy nie miał i nie ma" prezydent Nawrocki. Przekonywał, że w sierpniu roku 2000 r. nie wszystkie dokumenty "wytworzone przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa" były znane i sąd apelacyjny nie dysponował wówczas wszystkimi dokumentami, o których wiemy dzisiaj.

Jeszcze w połowie maja obecna I prezes SN Małgorzata Manowska odniosła się do podnoszonych wobec Kapińskiego zarzutów dot. tamtego orzeczenia. "Formułowanie dziś zarzutów wobec członków składu orzekającego z 2000 r., z powołaniem się na okoliczności i dokumenty ujawnione wiele lat po wydaniu orzeczenia, jest nie tylko nierzetelne, lecz także głęboko niesprawiedliwe" - podkreślała w oświadczeniu I prezes SN. Dodawała, że "przypisywanie członkom tamtego składu odpowiedzialności za to, czego nie mogli wiedzieć i czym nie mogli dysponować, świadczy o złej wierze autorów takich wypowiedzi oraz o zasadniczym niezrozumieniu istoty orzekania sądowego".

Rzecznik prezydenta był w poniedziałek dopytywany przez dziennikarzy, czy prezydent konsultował swoją decyzję z politykami PiS i czy wziął pod uwagę sobotni wpis prezesa tej partii Jarosława Kaczyńskiego na X, w którym polityk ten zaznaczył, choć nie wskazując wprost nazwiska, że nie wyobraża sobie, aby to Zbigniew Kapiński został I prezesem SN, a także wcześniejszy krytyczny wpis b. szefa BBN Sławomira Cenckiewicza.

Leśkiewicz odparł, że prezydent sam podjął tę decyzję. Zapewnił przy tym, że prezydent czytał komentarze, które pojawiały się w przestrzeni medialnej. - Prezydent szanuje wypowiedzi każdego z polityków, konstruktywne wypowiedzi, bardzo też ceni i szanuje pracę naukową pana profesora Sławomira Cenckiewicza - tłumaczył rzecznik. Mimo to - zaznaczył - prezydent zdecydował, że Kapiński od 27 maja będzie I prezesem SN, uwzględniając jego cały dorobek zawodowy, postawę i dotychczasowe osiągnięcia w pracy sędziowskiej.

Po ogłoszeniu powołania nowego I prezesa SN Cenckiewicz napisał na platformie X zwracając się do prezydenta: "Karolu Nawrocki popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu". "Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało a Polska w 2026 r. musi mieć za ťpierwszego sędziegoŤ Rzeczpospolitej, kogoś kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński - jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe" - napisał Cenckiewicz.

We wtorek upływa kadencja obecnej I prezes SN dr. hab. Małgorzaty Manowskiej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, I prezesa SN powołuje prezydent na 6-letnią kadencję spośród 5 kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne SN. Na stanowisko I prezesa SN można być ponownie powołanym tylko raz.

Procedura wyłonienia kandydatów na nowego I prezesa SN rozpoczęła się w lutym tego roku. Ze względu na brak potrzebnego kworum, kandydatów udało się wyłonić dopiero za trzecim podejściem. Łącznie więc procedura wyboru rozłożyła się na cztery dni, bowiem gdy trzeciego dnia udało się uzyskać wymagane kworum, posiedzenie przerwano ze względu na nieobecność jednego z potencjalnych kandydatów na I prezesa SN.

Ostatecznie 27 lutego br. Zgromadzenie Ogólne SN przegłosowało kandydatury przedłożone prezydentowi. Byli to sędziowie: Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski i Mariusz Załucki. Wszyscy to sędziowie powołani do SN po zmianach w KRS w wyniku ustawy z 2017 r. (PAP)

pab/ mja/ nl/ mro/