Leon Wielki - obrońca miasta

Andrzej Grajewski

MGN 01/2011 |

publikacja 18.10.2011 11:27

Podtrzymał Rzym jako miasto, wzmocnił Rzym jako stolicę Kościoła.

Leon Wielki - obrońca miasta fot. ANDRZEJ GRAJEWSKI Fresk Rafaela, przedstawiający scenę spotkania Leona Wielkiego z Atyllą

Pontyfikat Leona przypadł na schyłek imperium rzymskiego. Rozpadające się i pogrążone w chaosie, niegdyś potężne państwo, nie potrafiło już bronić ludności przed barbarzyńcami. Próbował to robić Kościół kierowany przez papieża. Leon biskupem Rzymu został wybrany w końcu grudnia 440 r. Nie było go wówczas w mieście, gdyż przebywał z misją dyplomatyczną, jaką powierzył mu cesarz w Galii. Miał świadomość, że cywilizacja rzymska, w której chrześcijaństwo zakorzeniło się już na dobre, jest śmiertelnie chora.

Bogactwem, kulturą, poziomem i dostatkiem życia, ładem prawnym i społecznym nadal wyprzedzała cały ówczesny świat w sposób niewyobrażalny. Rzymianom jednak brakowało już odwagi przodków, aby także na polu bitwy bronić tego dziedzictwa. Załamała się rodzina, rozbijana przez plagę rozwodów, aborcji oraz powszechne zepsucie obyczajów publicznych i moralnych. Od kiedy w grudniu 406 r. Germanowie przekroczyli zamarznięty Ren, ich wodzowie współrządzili krajem. Tego co przez 800 lat nie udało się żadnej armii, dokonał wódz Wizygotów Alaryk, który na czele swej hordy w 410 r. zdobył Rzym i złupił straszliwie. W mieście nie było już cesarza, który rezydował w Rawennie. W tych warunkach wzrastała ranga biskupa Rzymu.

Spotkanie z Atyllą
Było to chyba najbardziej niezwykłe spotkanie w historii papiestwa. Doszło do niego wiosną 452 r. w okolicach Mantui. Na polanę przed murami miasta wjechał skromny orszak towarzyszący papieżowi Leonowi. Czekał na niego, otoczony przyboczną strażą oraz watahą wojowników, Atylla, wódz Hunów, najeźdźców mongolskich, którzy w ciągu kilku lat przeszli z azjatyckich stepów przez Europę, siejąc pożogę, śmierć i zniszczenie. Atylla, jeden z tych, którzy znikąd pojawiają się na firmamencie historii, wywracając dotychczasowy porządek świata, przyjmowany był przez współczesnych jako kara za grzechy,  „bicz Boży”. Najpierw najechał Cesarstwo Wschodnie, które podbił i upokorzył, zmuszając do płacenia haraczu. Później setki tysięcy mongolskich jeźdźców ruszyło na Europę.

Zatrzymał ich dopiero w czerwcu 451 r. na Polach Katalunijskich  (południe Francji) ostatni wielki rzymski wódz Aecjusz. Rok później Hunowie jednak najechali Italię, kierując się na Rzym. Naprzeciwko najeźdźcom wyruszył tylko papież. O czym Leon rozmawiał z wodzem Hunów, nie wiadomo. Faktem jest, że Atylla zrezygnował z podboju Wiecznego Miasta. Kręcił się jeszcze jakiś czas na południu Italii, a gdy w jego wojskach wybuchła zaraza, wycofał się. Nie była to jedyna misja papieża Leona podjęta dla ratowania miasta. Gdy w 455 r. pod Rzymem stanęły hordy Wandalów, Leon znów wyszedł im na spotkanie i negocjował z ich wodzem Genzerykiem. Miasta nie ocalił, zostało złupione, nakłonił jednak barbarzyńców, aby przynajmniej nie rabowali świątyń i darowali życie tym, którzy tam szukali schronienia.

Sobór w Chalcedonie
Upłynęło ponad 100 lat od czasu, gdy Konstantyn Wielki dopuścił chrześcijaństwo do publicznego kultu, a stało się ono dominującą religią w całym imperium.  Najważniejsze dla całego chrześcijaństwa, poza Rzymem, były cztery stolice biskupie, które ze względu na swą rangę nazywane były patriarchatami: Jerozolima dla Bliskiego Wschodu, Antiochia dla Azji Mniejszej, Aleksandria dla Afryki oraz Konstantynopol dla Cesarstwa Wschodniego. Zadaniem papieża Leona było utrzymanie jedności w Kościele, kształtowanym przez różne tradycje i zwyczaje. Dlatego innym biskupom przypominał, że władza udzielona Piotrowi przez Chrystusa została przekazana biskupom Rzymu jako jego następcom.

Słał do biskupów listy, a także swych przedstawicieli – nuncjuszy, dając początek dyplomacji papieskiej. Szczególne emocje w tym czasie rozbudzał spór o naturę Chrystusa. Dla jego rozstrzygnięcia Leon zwołał sobór do miejscowości Chalcedon, niedaleko Konstantynopola, ale po drugiej stronie cieśniny Bosfor. Wzięło w nim udział 365 biskupów z całego świata oraz cesarz Marcjan. Papież wysłał tam swego przedstawiciela, a wcześniej zaproponował definicję dogmatu o jednej osobie i dwóch naturach Chrystusa: „jeden i ten sam Chrystus Pan, Syn Jednorodzony ma być uznawany w dwóch naturach bez pomieszania, bez zamiany, bez podziału i bez rozłączenia”. Zebrani przyjęli definicję z aplauzem i okrzykiem „To Piotr przemówił przez usta Leona”.

Światło w zmierzchu
Pontyfikat Leona na moment rozświetlił mrok tamtej epoki, odsuwając nieubłagany wyrok historii nad imperium i miastem, którego był biskupem. Jego reformy ocaliły Kościół przed rozpadem, a papiestwo uczyniły centralną instytucją na styku dwóch epok – kiedy kończyła się starożytność, a zaczynał świt nowej ery.

Leon Wielki Leon Wielki
Kościół ukształtowany w czasach Leona przeniósł dziedzictwo greckiej i rzymskiej cywilizacji do nowej epoki, wzbogacając jej dorobek pojęciem miłosierdzia wobec bliźniego, któremu trzeba pomagać, gdy jest słabszy, biedny, opuszczony przez świat i ludzi.

Nikt przed Leonem z taką siłą nie reprezentował władzy papieskiej, dlatego był jednym z dwóch tylko papieży, któremu Kościół nadał miano wielkiego. Jako pierwszy papież został pochowany w Bazylice św. Piotra.

św. Leon I Wielki (440–461)
Ocalił Rzym przed najazdem Hunów,  obronił  jedność Kościoła i czystość jego wiary w trakcie sporów o naturę Chrystusa.