Komentarze 21
  • Gośc
    15.04.2018 22:18
    Człowiek niewierzący, który umarł "...jest teraz z Bogiem", powiedział Franciszek zapłakanemu chłopcu. Na jakiej podstawie tak twierdzi?
  • Tomasz
    15.04.2018 23:15
    "Franciszek wyjaśnił też dzieciom, że wszyscy ludzie niezależnie od tego, czy są ochrzczeni czy nie są dziećmi Bożymi". To kłamstwo. Każdy z nas jest stworzeniem Bożym, tak samo jak zwierzęta i inne byty. Dzieckiem Bożym człowiek staje się przez sakrament chrztu.
  • Anna Panna
    15.04.2018 23:59
    To starannie przygotowane i wyreżyserowane sytuacje, które mają swój cel.
  • JJ
    16.04.2018 02:37
    Szkoda, ze Papiez Franciszek przy tej okazji nie powiedzial, ze odrzucenie nauk Ewangelii jest grzechem przeciwko Duchowi Świetemu, ktory jest niewybaczalny, i ze ludzie ktorzy tak grzesza nie znajda sie w Niebie. Zamiast tresciwej nauki na bazie Ewangelii serwuje sie "jakos to bedzie".
  • Radek
    16.04.2018 07:26
    Jeśli chodzi o pytanie ojca chłopca to proszę zauważyć, że jedna z pierwszych osób w Biblii która trafiła do nieba był dobry łotr. Przepraszam, ale czy on był "wzorowym " chrześcijaninem? Idąc takim tokiem rozumowania, że niebo tylko dla katolików to 2/3 ludzkości idzie do piekła? Jeśli chodzi o proporcje to w Biblii często jest pół na pół.
    • kj
      16.04.2018 09:41
      Tak, był wzorowym chrześcijaninem: gdy tylko spotkał Jezusa, rozpoznał w nim Boga i NATYCHMIAST wyznał swoje grzechy i wiarę w niego.
      • Radek
        16.04.2018 14:48
        A co Ty byś chłopcu powiedział na miejscu Papieża?
      • kj
        18.04.2018 09:38
        Prawdę.

        Że trzeba za ojca bardzo się modlić i nie tracić nadziei, bo być może w ostatnim momencie życia żałował i miłosierny Bóg pozwoli mu odpokutować grzechy w czyśćcu. Żeby starał się w tej intencji pościć i jak najczęściej prosić o sprawowanie Eucharystii o jego zbawienie. I że sam (jako papież) taką mszę odprawię w najbliższym czasie.
  • teo
    16.04.2018 08:15
    „Nie miał daru wiary, a jednak ochrzcił swoje dzieci. Bóg jest dumny z twojego taty. Był dobrym tatą, jest teraz z Bogiem. e miał daru wiary, a jednak ochrzcił swoje dzieci. ... Był dobrym tatą, jest teraz z Bogiem".

    A skąd niby Franciszek to "wie"? Sąd nad człowiekiem należy wyłącznie do Pana Boga Wszechmogącego, który jest sędzią sprawiedliwym. Pan nasz Jezus Chrystus surowo zabronił osądzania.

    Niestety w "kościele posoborowym" coraz częściej duchowni i świeccy, wiedzą lepiej od samego Boga, że zmarły X czy Y muszą być w niebie i dają temu wyraz bez skrępowania, co było kiedyś w Kościele surowo zakazane. Kiedyś wierni, po chrześcijańsku, błagali Pana Boga o miłosierdzie nad zmarłym wiedząc, że tylko On może dać łaskę zbawienia i tylko dzięki Męce Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie dzięki temu, że zmarły był takim "swoim" chłopem, czy babką. A dzisiaj msze żałobne zamieniane są nieraz w msze kanonizacyjne na których kapłan i zgromadzeni poprawiają sobie samopoczucie.

    "Bóg jest dumny z twojego taty. " -- Ech, tego nawet komentować nie będę.
    • Spoko
      16.04.2018 09:46
      "A skąd niby Franciszek to "wie"?" - no może stąd:
      "Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”.
      Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.
      Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej Opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”."
    • abc
      16.04.2018 18:39
      „Nie wyście Mnie wybrali, ale ja Was wybrałem (.. )(J 15)
  • T
    16.04.2018 09:28
    Franciszek: „Nie miał daru wiary, Bóg jest dumny z twojego taty.... jest teraz z Bogiem."

    Pismo Święte, [Hbr 11,06]: Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, ze [Bóg] jest i ze wynagradza tych, którzy Go szukają.

    Franciszek: "Bóg jest dumny z twojego taty."
    To jest antropocentryzm i pelagianizm, bo wszystko, co człowiek ma dobrego, jest darem Bożym.
    PŚ [1 Kor 4,07]: "Któż będzie cie wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał,
    to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?"

    Z czego więc Pan Bóg ma być "dumny"? Z tego, co Sam dał?
    • Gosc
      17.04.2018 08:09
      Szkoda, że papież nie wyjechał pięciolatkowi z litery prawa informując go, ze jego tata jest W PIEKLE! Tak by było lepiej Twoim zdaniem, prawda? Niektórzy są tak „świętsi od papieża” (nomen omen), że by to dziecko zatłukli Ewangelią. Co nas obchodzi „pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie”, „ducha nie gaście”, „nadzieja zawieść nie może”, co nas obchodzi „wziął na siebie nasze słabości i dźwigał nasze choroby”, co nas obchodzi, że umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia - w końcu PIEKŁO! Nieważne, że skoro uznajemy, że papież „nie wie”, to powinnismy tez uznać, że my „nie wiemy” dokładnie tak samo... łatwiej wszystkich wpakować do piekła, paragraf się zgadza, rączki czyste. A co do pelagianizmu, na pierwszych stronach Pisma świętego Bóg tworzy człowieka i jest z niego dumny. Więc tak, Pan Bóg jest dumny z człowieka. A że istnienie Boga nie rozgrywa się w czasie, dumny jest bez przerwy. Podstawy dogmatyki.
      • kj
        18.04.2018 09:42
        Te, dogmatyk. A Ty wiesz, że po "pierwszych stronach Pisma" przychodzą następne, i tam Bóg już z człowieka nie jest dumny? Że już nie uważa, że człowiek jest dobry i że wygnał go z raju, stawiając na straży aniołów z mieczem? I że w czasach Noego żałował, że człowieka stworzył?
  • Moria
    16.04.2018 10:48
    św. Teresa od Jezusa (z Avila) (†1582) - doswiadczenie piekła
    " Pewnego dnia w czasie modlitwy znalazłam się cała, z duszą i z ciałem w jednej chwili, sama nie wiem jak, w duchu przeniesiona do piekła. Zrozumiałam, że Pan chce mi ukazać miejsce, które czarci mieli dla mnie przygotowane i na które zasłużyłam za swoje grzechy. Trwało to bardzo krótko, ale choćbym jeszcze wiele lat miała żyć, zdaje mi się, niemożliwe, abym zapomniała kiedy o tej chwili. Wejście przedstawiło mi się na kształt długiej i wąskiej uliczki, albo raczej na kształt bardzo nisko sklepionego, ciemnego i ciasnego lochu. Na spodzie rozpościerało się błoto wstrętnie plugawe, wydające ze siebie woń zaraźliwą i pełne jadowitych gadów. Na końcu wejścia wznosiła się ściana z zagłębieniem w środku, podobnym do ściennej szafy. Nagle ujrzałam się wtłoczona w tę ciasnotę. Wszystkie okropności, które wchodząc widziałam, choć opis mój ani trochę im nie dorównuje, były jeszcze rozkoszą w porównaniu z tym, co poczułam w tym zamknięciu.
    Była to męka, o której daremnie kusiłabym się dać dokładne pojęcie. Żadne słowa najsilniejsze nie wypowiedzą, żaden rozum nie ogarnie całej jej grozy. Czułam w swojej duszy ogień, na określenie którego, jakim jest i jak na duszę działa, nie znajduję ani wyrazów, ani pojęcia, a przy tym w ciele cierpiałam boleści nie do zniesienia. Bardzo ciężkie przeżywałam w życiu cierpienia, zdaniem lekarzy najcięższe, jakie człowiek może przeżyć. Wszystkie nerwy miałam pokurczone i długi czas leżałam zupełnie bezwładna. Wiele różnych wszelkiego rodzaju bólów cierpiałam, a także, jak mówiłam wyżej, katusze zadawane mi przez czarty. Wszystko to jest niczym w porównaniu z męką, jakiej tam doznałam, spotęgowaną jeszcze do nieskończoności tą jasną i niewątpliwą świadomością, że jest to męka wieczna, która nigdy się nie kończy. Lecz cała ta okropna męka ciała niczym jest znowu w porównaniu z męką duszy. Jest to takie konanie, taki ucisk, takie jakby duszenie się, takie przenikliwe strapienie i takie gorzkie rozpaczliwe znękanie, że nie wiem, jakimi słowami to wszystko określić. Choćbym to nazwała nieustającym śmiertelnym konaniem, mało by jeszcze było tej nazwy, bo w konaniu śmiertelnym siła większego duszę od ciała odrywa, tu zaś dusza sama chciałaby się wyrwać z siebie, i sama siebie rozdziera. Słowem, nie mam wyrazu na oznaczenie jak niewypowiedzianie ta męka duszy, ten ogień wewnętrzny i ta nękająca ją rozpacz przewyższa wszelkie inne, choć tak okropne katusze i boleści. Nie widziałam ręki, która mi te katusze zadawała, ale czułam, że się palę, że jestem jakby targana i sieczona na sztuki. Tak jest, powtarzam: ten ogień wewnętrzny i ta rozpacz duszy, ta jest męka nad wszelkie męki najsroższa.
    Nie ma pociechy ani nadziei pociechy w tym okropnym, wonią zaraźliwą przesiąkniętym więzieniu. Nie ma gdzie usiąść ani się położyć w tym ciasnym jakby ucho igielne zagłębieniu ściany, do którego byłam wtłoczona. Same ściany strasznie wyglądają i swoim ciężarem przygniatają i dławią. Nie ma tam światła, wszędzie dokoła ciemności nieprzeniknione. A jednak, choć nie ma światła – nie rozumiem, jak to być może – oko przecież widzi wszystko, cokolwiek może być przykrego i przerażającego dla wzroku. Nie było wolą Pańską, bym wówczas dokładnie ujrzała całe piekło. Później miałam widzenie innych strasznych rzeczy i poszczególnych kar za pewne grzechy. Rzeczy te wydawały mi się bardziej straszliwsze od poprzednio widzianych, ale nie doznając tych męk na samej sobie, mniej byłam nimi przerażona niż w tym pierwszym widzeniu, w którym podobało się Panu, bym prawdziwie poczuła w duchu nie tylko smutek wewnętrzny i rozpacz duszy potępionej, ale i te katusze, i męki zewnętrzne, jak gdybym je w ciele cierpiała. Nie wiem, jak to wszystko się działo, ale dobrze zrozumiałam, że była to wielka łaska i że Pan chciał, bym ujrzała na oczy, z jakiej przepaści wybawiło mnie Jego miłosierdzie. Cokolwiek kiedy słyszałam albo na modlitwie sama rozważałam o mękach piekielnych (choć rzadko nad tym przedmiotem się zastanawiałam, bo droga bojaźni mało jest dla mojej duszy pomocna), i co czytałam o różnych katuszach, jakie czarci zadają potępionym, wszystko to jest niczym wobec tej męki, na którą patrzyłam i której sama w duchu doświadczyłam. Jest to zupełnie co innego. Jest między tym a tamtym taka różnica, jak między malowidłem a rzeczywistością. Spłonąć w ogniu ziemskim jest to bagatela w porównaniu z tym ogniem, który pali w wieczności.
    Byłam tak przerażona tym widzeniem, owszem i dziś, choć od tego czasu upłynęło około sześć lat, tak jestem, mówię szczerze, nim przerażona, że w tej chwili, gdy o tym piszę, zdaje mi się, że ze strachu krew się ściana w moich żyłach. We wszelkich też utrapieniach i boleściach, jakie mnie od tego czasu spotykały, nie pamiętam, by choć na chwilę wyszła mi z pamięci ta myśl, że wszystko, cokolwiek by mi przyszło wycierpieć w tym życiu, jest niczym. Owszem, jestem tego zdania, że w wielu wypadkach skarżymy się bez powodu. Widzenie to, powtarzam, było jedną z największych łask, jakie Pan mi uczynił. Dopomogło mi ono najskuteczniej do pozbycia się bojaźni utrapień i przeciwieństw tego życia oraz do odważnego, wedle moich sił, znoszenia ich z nieustającym dziękczynieniem Panu, który jak dziś mogę ufać, wybawił mnie od cierpień tak straszliwych i wiecznych.
    Od tego dnia, powtarzam, wszystko mi się zdaje łatwe w porównaniu choćby tylko z jedną chwilą takiej męki, jaką tam wówczas wycierpiałam. Dziwię się samej sobie, jak to być mogło, że czytając tyle razy w książkach opisy, dające choć niejakie pojęcie o mękach piekielnych, przecież męk tych nie bałam się i nie myślałam o strasznej ich grozie. Gdzie miałam rozum? Jak mogłam choć na chwilę spokojnie oddawać się przyjemnościom, które mnie ku takiemu okropnemu miejscu ciągnęły? O Boże mój, bądź błogosławiony na wieki! Jakże jawnie tu okazałeś, że nieskończenie więcej Ty miłowałeś mnie, niż ja samą siebie! Ile razy wyprowadzałeś mnie z tej ponurej ciemnicy, a ja znowu wbrew Twojej woli, Panie, do niej wracałam!"
    Księga życia
  • anda
    16.04.2018 18:09
    Jedyna uczciwa odpowiedz moze byc taka, ze nie wiemy, gdzie jest tata.
  • Nicki
    17.04.2018 09:04
    Podobno piekła nie ma , więc musi być w niebie. Chyba, że jego dusza uległa anihilacji ;-)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    17°C Środa
    rano
    19°C Środa
    dzień
    20°C Środa
    wieczór
    20°C Czwartek
    noc
    wiecej »