My oglądamy. Zwierzęta od huku umierają ze strachu
My oglądamy. Zwierzęta od huku umierają ze strachu
Roman Koszowski /Foto Gość

Skutki sylwestrowych uciech

PAP

publikacja 04.01.2025 15:26

Białystok: Kilkanaście psów wystraszonych fajerwerkami trafiło do schroniska; kilka wciąż poszukiwanych

W okresie okołosylwestrowym kilkanaście psów wystraszonych fajerwerkami trafiło do schroniska, kilkoma zaopiekowali się przechodnie, ale kilka zwierzaków wciąż jest poszukiwanych - podsumowują akcję "Pogotowie sylwestrowe" TOZ i białostockie schronisko.

Białostocki oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (TOZ) razem ze Schroniskiem dla Zwierząt w Białymstoku kolejny rok z rzędu prowadził akcję "Pogotowie sylwestrowe". Specjalny numer telefonu działał od 30 grudnia do 3 stycznia, ale zaginione i znalezione zwierzęta wciąż można zgłaszać na uruchomionym w mediach społecznościowych wydarzeniu.

Jak podsumowała w sobotę PAP prezeska TOZ Białystok i kierowniczka białostockiego schroniska dla zwierząt Anna Jaroszewicz, akcja była potrzebna, odebrano zgłoszenia o kilkudziesięciu zagubionych i znalezionych zwierzętach.

Do schroniska trafiło 13 psów, z czego większość została już odebrana przez właścicieli. Jaroszewicz dodała, że dzięki ogłoszeniom w internecie kilka psów znalezionych przez przechodniów zostało przekazanych bezpośrednio do właścicieli. "Natomiast kilka psów wciąż jest poszukiwanych" - dodała. Ich zdjęcia można znaleźć w mediach społecznościowych.

W jej ocenie w tym roku natężenie wystrzału fajerwerków było większe niż w poprzednim roku. Zwróciła uwagę, że pojedyncze wystrzały dało się słyszeć przez cały sylwestrowy dzień. Dodała, że to właśnie wtedy było najwięcej zgłoszeń o spłoszonych zwierzętach. Podała przykład psa, który zerwał się ze smyczy wystraszony pojedynczą petardą rzuconą o ziemię. Został znaleziony dopiero na następny dzień.

W mediach społecznościowych były zamieszczane także zdjęcia psów, które wystraszone wbiegały do sklepów. Jedną z głównych ulic na obrzeżach miasta biegł wystraszony koń; udało się go złapać i wrócił do właściciela.

Zdaniem Jaroszewicz coraz więcej ludzi nie bierze na spacery psów w czasie największych wystrzałów. Zauważyła, że pojedyncze fajerwerki wybuchają do dziś. Zagubione psy wciąż można zgłaszać poprzez wydarzenie na Fb lub dzwoniąc na straż miejską.

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona

Reklama

Reklama