| $ | USD | 3,4353 | |
| € | EUR | 4,3682 | |
| Fr | CHF | 3,6371 | |
| £ | GBP | 5,4815 |
ks. Włodzimierz Lewandowski
Od wyzwania nowej ewangelizacji nie uciekniemy. Lejąc młode wino do starych bukłaków najwyżej zaprzepaścimy szansę.
Musi się dużo zmienić, by wszystko zostało po staremu. Tyle przysłowie. Stosowanie go w praktyce najczęściej polega na zmianie opakowania. Dać większe i bogatsze w grafikę. Zamieścić na nim zdjęcie polecającego wyrób celebryty i stary towar sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. Najlepiej przed świętami. Strategia wielkich sieci handlowych? Owszem. Ale nie tylko. Ślady takie myślenia w Kościele również znajdzie. Żeby tylko ślady.
Weźmy na przykład takie programowanie duszpasterskie. Sprawa ważna, a konieczności myślenia w dłuższej perspektywie nikt nie kwestionuje. W praktyce wygląda to tak, że każda broszura musi mieć w tytule hasło roku. Podobnie z innymi wydarzeniami duszpasterskimi. Wszystko jest albo szkołą życia, albo szkołą komunii, albo domem. Teraz wszystko musi być ewangelizacyjne. Lekcja religii w szkole (choć coś zupełnie innego czytamy w dokumencie przygotowawczym do synodu), gazetki, pielgrzymki, książki adresowe diecezji i zakonów, przygotowanie do pierwszej Komunii i bierzmowania, rekolekcje i misje w parafii.
Przeczytałem w ubiegłym tygodniu piękne sprawozdanie. W związku z ważnym wydarzeniem religijnym w jednej z diecezji przeprowadzono we wszystkich parafiach misje ewangelizacyjne. Pięknie. Szkoda tylko, że ani słowa o tym jak liczne były prowadzące te misje zespoły ewangelizacyjne, jakie w nich były proporcje między duchownymi i świeckimi, ile osób zgłosiło się po tych misjach do małych grup, ile takich grup powstało oraz ilu animatorów i katechistów te grupy poprowadzi. Jeśli nawet powstały z góry można założyć, że program formacyjnych dla nich będzie nosił tytuł „Kościół naszym domem”. Jeśli powstały… Bo można przypuszczać, że były to tradycyjne misje ludowe w nowym opakowaniu, po których w praktyce duszpasterskiej parafii nic się nie zmieniło.
Niebawem minie rok od ukazania się wspomnianego wyżej dokumentu przygotowawczego do synodu biskupów „Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej”. W przedmowie czytamy: „Na końcu każdego rozdziału znajdują się pytania, które mają za zadanie ułatwić dyskusję na szczeblu Kościoła powszechnego. Lineamenta zostały bowiem rozesłane do Synodów Biskupów Katolickich Kościołów Wschodnich sui iuris, do konferencji episkopatów, dykasterii Kurii Rzymskiej oraz do Unii Przełożonych Generalnych, a zatem organizmów, z którymi Sekretariat Generalny Synodu Biskupów utrzymuje oficjalne relacje. Mają one zachęcić do refleksji nad tym dokumentem w poszczególnych strukturach: diecezjach, regionach duszpasterskich, parafiach, zgromadzeniach zakonnych, stowarzyszeniach, ruchach itd.” Weźmy dla przykładu pytania do noszącego tytuł „Wprowadzenie w doświadczenie chrześcijańskie” rozdziału trzeciego:
„Projekt nowej ewangelizacji jawi się jako weryfikacja wszelkich miejsc i działań, którymi dysponuje Kościół, by głosić światu Ewangelię.
Pytania konkretne – jak to się mówi – do bólu. Można było oczekiwać, że zapoczątkują nie tylko dyskusję, ale i wymianę doświadczeń. Że w diecezjach, parafiach, mediach katolickich i na forach internetowych będzie wrzało, kipiało od nadmiaru pomysłów i inicjatyw, szumiało szumem mówiących różnymi językami. Tymczasem cisza. I to nie taka przed burzą. Dla naszej redakcji sprawdzianem jest przeżywamy właśnie Adwent. Zaprosiliśmy naszych czytelników, by dzielili się świadectwami. Wydawało nam się, że skoro kilkaset osób zadeklarowało udział w rekolekcjach ewangelizacyjnych, to zostaniemy zasypani tekstami. Nic z tego. Pusta skrzynka mailowa. A my zastanawiamy się jaka to była ewangelizacja, skoro nikt nie chce dzielić się jej owocami.
„Nikt nie wlewa młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki rozerwie i wino się rozleje.” Od wyzwania nowej ewangelizacji nie uciekniemy. Lejąc młode wino do starych bukłaków najwyżej zaprzepaścimy szansę.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 29 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Lejąc młode wino do starych bukłaków najwyżej zaprzepaścimy szansę. Musi się dużo zmienić, by wszystko zostało po staremu. Dwa krotkie zdania, a ileż treści.
Odnosze takie wrażenie, zresztą zarówno Kael, jak i Awa mają podobne chyba odczucie, że jak na razie nowa ewangelizacja, zalecona przed rokiem przez synod biskupów pozostaje na papierze. Przyznam szczerze, że jako aktywny człowiek Kościoła Powszechnego i baczny obserwator / przepraszam, że sobie nieco kadzę /, co chwilę słyszę z ust tego, czy innego hierarchy, czy księdza, lub czytam, o nowej ewangelizacji. Ale do dziś nie widzę instrumentów i narzędzi, za pomocą których miałaby ona być realizowana. Dla wielu ludzi, wiernych, katolików, to jest puste hasło, które trudno im zrozumieć. Te 5 pytań, które są pod komentarzem Księdza Włodzimierza, ja osobiście po raz pierwszy widzę. Co prawda określają one materię, które jest mi znana, ale to ja mówię za siebie, czyli za osobę, która na własną rękę poszukuje, analizuje, wyciąga wnioski. Ale przecież z nową ewangelizacją należy dotrzeć do jak największej rzeszy członków Kościoła. Te dwa słowa - nowa ewangelizacja - winny być wypełnione treścią, a ta oprzyrządowaniem, by móc ją realizować, a nie być posądzony o ruchy pozorne.
Z tych pytań wynika jasno, że Nowa Ewangelizacja, to jest wypłynięcie na głębię, to jest dziś, moim zdaniem, wyzwanie bardziej dla rybaków łowiących ludzie dusze, niż dla pasterzy prowadzących stado owieczek.
Ostatnia zwrotka "Barki", ulubionej pieśni Jana Pawła II, daje moim zdaniem, nam jasny drogowskaz dla nowej ewangelizacji.
"Dziś, gdy płyniemy już razem,
łowić serca na morzach dusz ludzkich
Twej prawdy siecią
I słowem życia".
Nowa Ewangelizacja powinna wracać do korzeni, do rybaka Piotra i jega brata Andrzeja. Powinna stawiać zdecydowanie na rybaków, których imiona, usta Boga wyrzekły na brzegu, rybaków łowiących ludzkie serca, którzy są zdolni z wiarą w słowa Chrystusa, na powtórne zarzucanie sieci w miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą nie było ryb. Należy wypływać i łowić niestrudzenie na głębi ludzkich serc.
Jeżeli nowa ewangelizacja, to rozumiem, że młode wino należy wlewać do nowych bukłaków, bo inaczej zaprzepaścimy szansę, jak napisał Ksiądz Włodzimierz w komentarzu.
pozdrawiam,
Ewangeliczne porównanie , moim zdaniem dotyczy nieodpowiedzialnego połączenia. Potrzebne jest i młode wino i stare bukłaki, i to potrzebne są do tego samego celu, tylko kiedy bezrefleksyjnie połączymy obie te rzeczywistości katastrofa gotowa. Stracimy i wino i bukłaki .
Zatem ewangelizujmy i ewangelizujmy się. Konieczne są obie te drogi.
Chcę natomiast dodać, że moim zdaniem OGROMNIE brakuje kapłanów na kolanach przed Najświętszym Sakramentem - nie prowadzących adorację parafialną, tylko przychodzących tak "prywatnie", jak każdy wierny. Myślę, że do ewangelizacji potrzeba żywego świadectwa, którego nie będzie bez "zakochania" w Panu Jezusie, a zakochania nie ma bez przebywania z Ukochanym.
Nie zapomnę, jak kilkanaście lat temu byłam w kościele i zobaczyłam klęczącego mojego księdza katechetę. Przeszłam tuż przed nim i ukłoniłam mu się, a on... mnie nie zauważył, jakbym była przezroczysta - no bo akurat za mną był Pan Jezus, na którego on patrzył. To było tak piękne, że do dziś się modlę, żeby umieć tak trwać w adoracji.
Dzięki wszystkim za dzielenie się myślami.
wszystkie komentarze >