wiara.pl

info

Wyprzedaże

Wyprzedaże

ks. Artur Stopka

stukam.pl |

Coraz częściej mam wrażenie, iż my w Kościele w Polsce też wpadamy w wyprzedażową atmosferę. I to nawet wcześniej niż wielkopowierzchniowe sklepy.

Jeszcze się dobrze poświąteczny wtorek nie zaczął, a już zewsząd słyszę o wyprzedażach. Nagle okazuje się, że ceny mnóstwa towarów i produktów z dnia na dzień spadły o kilkadziesiąt procent. To, co przed świętami kosztowało sto złotych, dziś kosztuje siedemdziesiąt. A w innych krajach obniżki sięgają ponoć nawet 80 procent.

Trudno uciec przed pytaniem, czy przypadkiem poprzednio nie kosztowało za dużo? Niełatwo uniknąć pytania, jaka jest rzeczywista wartość wielu czekających na sklepowych półkach przedmiotów. A w konsekwencji refleksji nad tym, czy handlowcy na pewno postępują uczciwie. Jakoś nikt z tych, których wyspowiadałem przed świętami, nie wyznawał "Zawyżałem ceny i robiłem fałszywe promocje". Więc może wszystko jest OK.

A skoro już dotknąłem kwestii religijnych, to muszę się przyznać, że coraz częściej mam wrażenie, iż my w Kościele w Polsce też wpadamy w tę wyprzedażową atmosferę. I to nawet wcześniej niż wielkopowierzchniowe sklepy. Patrząc na to, co się dzieje przed świętami wokół konfesjonałów, raz po raz łapię na skojarzeniach z nadzwyczajnymi obniżkami i promocyjnymi okolicznościami. Dokładnie jak w hipermarketowej wyprzedaży, liczy się ilość, a nie jakość. No bo kto ma czas, aby popracować trochę nad sumieniem katolika, skoro w kolejce czeka nieustannie kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset osób?

Niejednokrotnie łapię też na tym, że sposób, w jaki traktowani są na Pasterkach czy podczas Mszy w pierwsze święto ci katolicy, którzy swoją obecność w świątyni limitują tylko do tych kilku razy w roku, kojarzy mi się w promocyjnymi ułatwieniami, a przede wszystkim miłą atmosferą, której nie należy mącić. Stąd nawet jeśli ktoś coś wspomni o jakichś zobowiązaniach, wynikających z faktu chrztu, to w tak miłym, ozdobionym kokardkami płytkich frazesów opakowaniu, że istota rzeczy nie ma szans się przebić do świadomości słuchaczy.

Nie znam się na handlowaniu i nie za bardzo rozumiem mechanizmy, jakimi rządzą się wielkie wyprzedaże. Może dlatego drażni mnie, gdy podobne zapędy dostrzegam w Kościele. Jakoś nie potrafię myśleć o Ewangelii z przeceny, promocji na sakramenty i ulgach na przykazania.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | KOŚCIÓŁ, ZJAWISKA, ŚWIĘTA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 12 Głosów: 12 Andrzej 2011-12-27 22:17
Niezalogowany użytkownik Uwaga ks Artura chyba skierowana jest do księży spowiedników. Skoro zwiększają przerób gdy tworzy się kolejka to utrwalają w u spowiadających się przekonanie, że bez problemu w ostatniej chwili zdążą. Sposób na to muszą księża sami znaleźć a przede wszystkim nie lękać się iść pod prąd (czyli wbrew oczywistym przekonaniom) i nie podkręcać tej ilościowej normy
Ocena: 6 Głosów: 8 Lars_P 2011-12-28 10:07
Ja z innej beczki;-)
Skoro Ksiądz Artur skarży się na nas świeckich, to ja pozwolę sobie na krytykę księży. W tym wypadku chodzi o jednego księdza, jeden przypadek i opinię dwóch pań.
Niedawno szedłem za dwiema paniami i słyszałem - a potem podsłuchiwałem o czym mówią, a mówiły o młodym księdzu i sytuacji w której się z nim miały "nieprzyjemność" spotkać;-)
Pewnego ranka szły do kościoła ma Mszę św. i spotkały na dziedzińcu kościelnym księdza. On szedł odprawiać Mszę św, a one w niej uczestniczyć..
Ksiądz popatrzył na parafianki i bez żadnego gestu - skinienie głową, dzień dobry czy w końcu szczęść Boże wszedł do kościoła. Spotkali się, a raczej nie spotkali - obcy sobie ludzie - udawali się na ucztę miłości.......
Panie uważały, że ksiądz powinien z racji wieku uczynić jakiś gest w ich kierunku, a tego nie zrobił.

Mówiły o tym, że dawniej czyli jak były młode, to księża byli inni - określiły to słowami - "prawdziwi księża". Wspominały tamte, inne, lepsze pod tym względem i ich zdaniem czasy.
Pomyślałem sobie, jak byłoby sympatycznie dla obu stron - gdyby ksiądz je w jakiś sposób zauważył - powiedział coś co sprawiłoby miły nastrój - uśmiech, radość.... Z pewnością słyszałbym inny dialog............. Taki młody ksiądz i taki sympatyczny - uśmiechnął się, pozdrowił .... pewnie i wiele innych ciepłych słów.
Czasami tak niewiele trzeba by pozostawić za sobą niesmak - albo sprawić, że ktoś będzie poważnie brał pod uwagę choćby kazania, nauki uwagi zwracającego się w imieniu Boga do nas świeckich kapłana.
Poza mówieniem ewangelizuje w każdym czasie, każdym miejscu i na wszystkie możliwe sposoby.
Ocena: 3 Głosów: 7 Beszad 2011-12-27 10:39
Ksiądz Artur dotknął dość istotnego problemu. Z jednej strony można się tylko cieszyć wobec tego przedświątecznego szturmowania konfesjonałów - ale gdy owo "szturmowanie" przyjmuje charakter dosłowny, czuje się jakieś zażenowanie. Ostatnio byłem świadkiem, jak wierni z jednej kolejki, niemal nóg nie łamiąc we wzajemnych przepychankach, popędzili do innego konfesjoinału, do którego własnie wszedł ksiądz...

Podobnie bywa z przyjmowaniem Komunii - dość powszechne jest wpychanie się jeden przed drugiego, tak jakby komuś mogło zabraknąć. Nie pisze tego, by krytykować - chciałbym raczej się wspólnie pochylić nad tą zewnętrzną stroną naszego przystępowania do sakramentów. Aby w niej również dostrzegać drugiego człowieka obok - wtedy bardziej dostrzegalny będzie również sam Bóg...
Ocena: 3 Głosów: 9 dorotee 2011-12-27 10:10
Niestety racja, ale to juz kazdy indywidualnie musi ocenic swoje postepowanie.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...

Znajdź informacje z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9