| $ | USD | 3,3928 | |
| € | EUR | 4,3322 | |
| Fr | CHF | 3,6070 | |
| £ | GBP | 5,3656 |
dodane 2012-01-13 12:08
KAI |
Na temat formalnego wystąpienia z Kościoła wypowiada się dla KAI ks. dr hab. Piotr Majer z Instytutu Prawa Kanonicznego UPJPII w Krakowie, konsultor Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski, kanclerz Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Podajemy opinię ks. dr Majera:
Zagadnienie apostazji ostatnio stało się mocno komentowanym tematem. Powodem tego są coraz liczniejsze przypadki formalnych wystąpień z Kościoła (przykładowo, w ciągu ostatnich pięciu lat w archidiecezji krakowskiej oświadczenia o wystąpieniu z Kościoła złożyło 186 osób, a w tym samym czasie świadomie wstąpiło doń, przyjmując chrzest jako dorośli lub dokonując konwersji na katolicyzm, 289 osób). Osoby podejmujące tego rodzaju kroki coraz powszechniej znajdują zachętę do takich działań i konkretne wskazówki w postaci wzorów formularzy i porad na rozmaitych forach internetowych.
Dokumenty kościelne
Także w ostatnich latach zostały promulgowane ważne dokumenty kościelne dotyczące tzw. formalnego aktu wystąpienia z Kościoła – instytucji prawnej, która pojawiła się w kilku kanonach Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. i która nastręczała wielu trudności interpretacyjnych i problemów duszpasterskich: jaka powinna być forma „aktu formalnego”? Wobec kogo akt tego rodzaju może zostać dokonany? Czy taki akt zawsze jest skuteczny? Czy wystarczy oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła, by uwolnić się od specjalnego podatku kościelnego, złożone przed urzędnikiem skarbowym państwa, w którym obowiązuje taki system finansowania Kościoła?
Aby rozwiać wynikające z praktyki wątpliwości, Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych opublikowała 13 marca 2006 r. list okólny, który precyzował kilka ważkich elementów tego zjawiska – m. in. to, że nie jest skuteczne wystąpienie z Kościoła dokonane z racji fiskalnych, przed urzędnikiem świeckim.
Aplikując „List okólny” do warunków polskich Konferencja Episkopatu Polski przyjęła 29 września 2008 r. „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła”. Nie była to – jak oburzali się niektórzy – „instrukcja popełnienia grzechu”, ale pomoc dla duszpasterzy w postaci konkretnych reguł postępowania wobec tych katolików, którzy oznajmiają wolę opuszczenia wspólnoty kościelnej.
W „Zasadach” wskazana została m.in. konieczność osobistej rozmowy duszpasterza z osobą chcącą odejść z Kościoła. Celem takiej rozmowy jest rozeznanie z pasterską troską – należną szczególnie wiernym przeżywającym trudności – rzeczywistych przyczyn decyzji (np. czy nie jest to tylko niechęć wobec konkretnego księdza lub swoista „moda na apostazję” wyrażająca się w skopiowaniu formularza z Internetu), następnie podjęcie wysiłków, by odwieść taką osobę od jej zamiaru i obudzić wiarę zaszczepioną w sakramencie chrztu, a także wskazanie poważnych konsekwencji podejmowanej decyzji. Wprowadzono także warunek, by formalnego odstępstwa dokonać w obecności dwóch świadków, z zaleceniem, by jednym z nich był ktoś z rodziców lub chrzestnych.
Wymogi te zostały bardzo niechętnie przyjęte w środowiskach propagujących apostazję. Aby uniknąć rozmowy z kapłanem, żądano możliwości korespondencyjnego przeprowadzenia procedury, powołując się na przepisy polskiego kodeksu cywilnego o oświadczeniu woli. Gdy duszpasterz odmawiał przyjęcia nadesłanego oświadczenia, wnioskujący odwoływali się do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, jednak bezskutecznie, co niedawno (11 stycznia 2012 r.) potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, słusznie uznając, iż organy państwowe nie są władne ingerować w sprawy wewnątrzkościelne.
Dlatego gdy Benedykt XVI w motu proprio „Omnium in mentem” z 26 października 2009 r. dokonał nowelizacji trzech kanonów Kodeksu Prawa Kanonicznego i zniósł wszystkie występujące tam dotąd wzmianki o „formalnym akcie” wystąpienia z Kościoła – pochopnie oceniono, że opublikowane przez biskupów polskich „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła” już nie obowiązują, bowiem w prawie kościelnym nie istnieje już pojęcie „formalnego aktu wystąpienia”.
Normy Konferencji Episkopatu Polski obowiązują
Usunięcie z kanonów Kodeksu (kan. 1086 § 1, 1117 i 1124) klauzuli o formalnym akcie wystąpienia dotyczy tylko i wyłącznie problematyki skutków formalnego wystąpienia z Kościoła w prawie małżeńskim: wskutek wprowadzonych zmian formalni apostaci są teraz – jak wszyscy katolicy – zobowiązani do zachowania formy kanonicznej małżeństwa, obowiązuje ich także przeszkoda różnej wiary i zakaz zawierania małżeństw mieszanych, bo tych właśnie zagadnień dotyczą znowelizowane przepisy.
Jednak nowelizacja KPK z 2009 r. nie spowodowała, że o „formalnym akcie wystąpienia” nie ma już mowy w prawie kościelnym. Akty tego rodzaju są nadal dokonywane, zatem prawo musi tę kwestię uwzględniać. Dlatego zasady podane w „Liście okólnym” Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych (z wyjątkiem tych, które odnosiły się do małżeństwa) nieprzerwanie obowiązują (jest to także opinia wyrażana w międzynarodowej literaturze kanonistycznej), a w związku z tym także i „Zasady” przyjęte przez Konferencję Episkopatu Polski nadal mają zastosowanie i to właśnie nimi winni kierować się duszpasterze, gdy zgłosi się do nich ktoś, kto oświadcza zamiar swego wystąpienia z Kościoła. Zapewne niektóre normy zawarte w tym dokumencie muszą być zaktualizowane, ale zawarte w nim ogólne zasady postępowania pozostają w mocy.
Przeczytaj komentarze | 29 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Jak raz miało miejsce jakieś wydarzenie, to żadne skreślenia, ani jakiekolwiek inne działanie nie spowoduje, że tego nie było.
Strasznie musi takich występujących ludzi boleć sumienie, skoro myślą że swoim działaniem spowodują że tego nie było.
- Boleć nie przestanie.
Można tylko zagłuszyć sumienie, np. opluwając i złorzecząc. Ewentualnie narkotyki, alkohol, lub tp.
"Nawet jeśli starania duszpasterza nie będą owocne, apostazja zostanie dokonana i w księdze chrztu pojawi się wzmianka o wystąpieniu z Kościoła formalnym aktem danej osoby – nie przestanie ona być katolikiem. Wynika to z dogmatycznego pryncypium nieutracalności łaski chrztu – kto raz został wszczepiony w Chrystusa, jest złączony z Nim na zawsze i nie zmieni tego żaden formalnie dokonany akt. „Semel catholicus, semper catholicus”: kto raz stał się katolikiem, ten będzie nim na zawsze – ta zasada nigdy nie przestała w Kościele obowiązywać".
Nareszcie jestem już spokojna, nie należę do partii, a jestem członkiem Kościoła. Bo już się bałam, ze gremium prawnicze może mnie usunąć nie tylko na moją prośbę. ;-)
- Masz poważne kłopoty z myśleniem.
- Zupełny brak rozsądku.
Ani ja, ani nikt inny nie zabrania ci robić co tylko zechcesz. Należeć, albo i nie, do jakiegokolwiek wyznania.
- To twoja wolna wola.
Jeżeli urodziłeś się człowiekiem, to nawet jakbyś zrzekł się swojego człowieczeństwa i kazał zniszczyć wszystkie dokumenty związane z faktem twojego urodzenia, to i tak nawet po twojej śmierci, za XXX lat jeżeli ktoś dokopie się do twoich kości, stwierdzi tu pogrzebany jest człowiek.
- Tak samo jest z człowiekiem ochrzczonym.
Kościół Katolicki jest Kościołem do którego należy się dobrowolnie. Nikt mnie nie zmusza do chodzenia do kościoła. To ja sam dobrowolnie decyduję czy pójdę, czy nie pójdę na eucharystię. Będę, czy nie będę należeć do kościoła. Jednak jeżeli raz urodziłem się w Kościele, to ten fakt będzie trwał przez całe moje życie.
Podobnie jest jeżeli byłem z kimś żonaty i mam dzieci, to nawet gdybym się rozwiódł i związał z kimś innym, nigdy do końca mojego życia nie mogę zmazać faktu bycia żonatym i ojcem dzieci pierwszej żony.
Dla mnie jest to proste. Ty masz z tym trudności. Świat nie jest twój, ani mój. Obaj musimy dostosować się do istniejącego świata i panujących w nim faktów i zasad.
Nie można zmieniać ich jak komu pasuje.
- Czy to się komu podoba, czy nie.
To co piszę nie ma nic wspólnego z moją wiarą.
Fakt, zdarzenie, dzień i to co się w nim wydarzyło, nie zależy za bardzo od mojej wiary. Na wiele spraw nie mam najmniejszego wpływu, a żyć z tym muszę.
Jak powiedział Św.Augustyn,
- Kochaj i rób co chcesz.
To dobra dewiza. Nawet przykre zdarzenia z mojego życia bardzo mi pomagają.
Mój przyjaciel Jezus Chrystus wziął na siebie to co mnie przytłacza i pomaga mi na każdym kroku.
- Czy masz takiego przyjaciela, który jest gotów życie oddać za ciebie?
wszystkie komentarze >