| $ | USD | 3,3928 | |
| € | EUR | 4,3322 | |
| Fr | CHF | 3,6070 | |
| £ | GBP | 5,3656 |
ks. Artur Stopka
Musi chyba być gorzej, niż się wydaje, skoro Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski wydaje specjalne oświadczenie w sprawie ks. Natanka i jego zwolenników.
Skoro przestrzega, używa słowa „niestety” i zwraca uwagę, że „że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne”. Mało tego. Informuje, że „Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących”, a „Współdziałając w niszczeniu jedności Kościoła, popełniają grzech”… Grzech, z którego mogą być rozgrzeszeni pod warunkiem „odstąpienia od wspierania rozłamu w Kościele i gotowości naprawienia wyrządzonego zła”.
Chętnie bym się dowiedział z wiarygodnych źródeł, ilu „zwolenników” ma suspendowany doktor habilitowany jednej z katolickich uczelni. Z równą chęcią dowiedziałbym się, dlaczego właśnie przed nim tak drżą polscy biskupi katoliccy. Drżą zresztą nie od dziś. Już w czasie wakacji ze zdumieniem wykryłem, że w niejednym biskupie posługujący się sprawnie internetem mieszkaniec małopolskiej (w sensie województwa) pustelni, budzi szczery lęk. Nie chce mi się zgłębiać przesłania, które głosi suspendowany duchowny, ale być może będę musiał, aby dowiedzieć się, co tak atrakcyjnego dla powierzonych sobie duszyczek widzą w nim nasi hierarchowie, że wydają dość alarmistyczne w tonie enuncjacje.
Jeden wielce zacny zakonnik i doktor teologii komentując na Facebooku link do episkopalnego oświadczenia napisał: „a teraz poproszę jeszcze o listę diecezji i parafii, które do niedawna zapraszały ks. dr hab. Piotra Natanka i zezwalały na jego kaznodziejskie występy… Zapraszam też do ujawnienia zwolenników intronizacji, różańcowej krucjaty w obronie ojczyzny, Stowarzyszenie ks. Piotra Skargi oraz innych sekt funkcjonujących z placet swoich proboszczów… Natanek to tylko czubek góry lodowej”.
Brzmi to jeszcze bardziej przerażająco niż oświadczenie Rady Stałej, z którego dla mnie przebija przede wszystkim pełna obawy bezradność. No bo na dziś sprawa wygląda tak, że nie tylko Rada Stała, ale cały episkopat nie jest w stanie nic wobec takich zjawisk, jak pustelnia w pobliżu słowackiej granicy i zwolennicy jej założyciela, zrobić (w wymiarze doczesnym). Tak naprawdę może albo udawać, że nie dostrzega, albo wydawać oświadczenia, z dużym prawdopodobieństwem oczekując, że zostaną przez najbardziej zainteresowanych w najlepszym razie zlekceważone, jeśli nie publicznie obśmiane i wyszydzone.
No bo przecież trudno się spodziewać, że jakiś proboszcz zostanie odwołany za to, że pomógł swoim parafianom wynająć busa na wyprawę w okolice takiego czy innego Beskidu…
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 36 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Ale bardziej zastanawiająca niż samo oświadczenie jest jego treść. Otóż, moim zdaniem jest to z jednej strony wzmocnienie decyzji lokalnego biskupa sprzed kilku miesiecy, wobec suspendowanego kapłana i jego zwolenników. Ale z drugiej strony ma rację ks. Artur, że treść tego oświadczenia jest w tonie dosyć alarmującym i chyba trochę trąci bezradnością. Katolik zrazu musi sobie postawić pytanie, dlaczego oświadczenie o takiej treści wychodzi z samej góry Kościoła hierarchicznego w Polsce. Może dlatego, że mimo suspensy ks. Natanek nie zaprzestał swojej działalności, a na jego Msze przyjeżdżają tłumy, a kardynała Dziwisza nazywał masonem. Nie znam podobnie jak ks. Artur ilu zwolenników ma ks. Natanek, ale sytuacja moim zdaniem wygląda dosyć poważnie. To oświadczenie nie tylko stwierdza, czy potwierdza, co było znane już wczesniej, że niegodziwe i świetokradzkie są Msze św. sprawowane przez tego kapłana, a rozgrzeszenia nieważne. Ale to oświadczenie dodaje coś nowego, a mianowicie, że „Osoby współpracujące z suspendowanym przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących i współdziałają w niszczeniu jedności Kościoła. Popełniają więc grzech, z którego mogą być rozgrzeszeni pod warunkiem odstąpienia od wspierania rozłamu w Kościele i gotowości naprawienia wyrządzonego zła”.
No przyznam szczerze, że to jest moim zdaniem alert dla całego Kościoła, wydany, i tu zgadzam się z ks. Arturem, w dość alarmistycznym tonie. Pytanie moje, połączone z pewną dozą obawy jest takie, czy sytuacja jest na tyle poważna, że uzasadnia podjęte kroki ? Jeżeli tak, to chciałbym się dowiedzieć, jako członek tegoż Kościoła, choć swoje przemyślenia mam, dużo więcej o przyczynach tego stanu rzeczy. Chyba, że są one na tyle bolesne dla Kościoła, że można już dziś mówić o poważnym kryzysie w Kościele, który jest również kryzysem wiary.
Obawiam się, że tak właśnie jest, że na przestrzeni ostatnich lat Kościół się pogubił, nie sprostał nowym wyzwaniom i popełnił sporo błędów i zaniechań. Czy to się da naprawić ? Co raz mniej widzę autorytetów w łonie samego Kościoła, które mogły by temu podołać. Widać, że bardzo brakuje Jana Pawła II.
pozdrawiam księdza Artura, oraz dyskutujących.
- Dlaczego tak się dzieje?
Jestem w Katolickiej Wspólnocie, która prowadzi także od wielu już lat Szkołę Nowej Ewangelizacji, które to powstały po słowach J.P.II.
Poświęcam wolny czas, samochód, urlop, pieniądze. Nawet mój proboszcz, a kolega księdza patrzy na mnie jak na idiotę.
- Słyszał ksiądz o takich szkołach?
- Wie ksiądz co to takiego?
Jeżdżąc po polskich parafiach,( czasami także za granicę) które czasami zapraszają szkołę na poprowadzenie kursu lub rekolekcji, dochodzi do rozmów z proboszczami. Proboszczowie w większości bronią się jak mogą prze powołaniem wspólnoty w swojej parafii.
Efekt - ludzie szukają sami.
Trafiają na ks.Natanka, lub jemu podobnych i mamy to co mamy.
Niektórym ludziom nie wystarcza jedynie niedzielna msza, chcą robić coś więcej, chcą zbliżyć się bardziej do Boga.
Ks.Natanek takie coś oferuje, a że przy tym wciska kit i własne, czy od znajomych "objawienia", to mamy to co jest.
- "Popielaty" nie przepuści takiej okazji i mąci ludziom w głowach.
- Co robią hierarchowie?
- Co robią księża?
- Co konkretnie robi ksiądz, prócz wznoszenia larum?
- Pasterze Kościoła nie nadążają!!!
Czekają na odpowiednie decyzje "z góry", a potem jak mogą migają się aby odfajkować.
Aby zrobić coś dobrego, trzeba się porządnie napracować.
- Jakiemu kapłanowi to się chce?
Aby było zło, nie trzeba robić nic.
- Zły przyjdzie sam.
Nie wiem, jak to wyglada w praktyce, ale wydaje mi sie, ze wielkosc diecezji i ilosc biskupow w Polsce spokojnie umozliwialaby bezposredni kontakt przynajmniej miedzy proboszczami a biskupem. O czestszych wizytach (nie wizytacjach) w parafiach i spotkaniach ze "zwyklymi" ludzmi nie mowiac.
Nie byloby by to niemozliwe.
A wtedy biskupi nie dowiadywaliby sie z prasy, co sie u nich w diecezji dzieje.
I moze zamiast zajmowac sie glownie finansowaniem Kosciola i wzywaniem do popierania wejscia TV Trwam na multipleks "poza kolejka", zajeli by sie tym, czym przede wszystkim powinni: czyli zyciem duchowym swoich diecezjan.
Bo kto, jak nie oni, ma "badac duchy i zachowywac co dobre"?
wszystkie komentarze >