| $ | USD | 3,3928 | |
| € | EUR | 4,3322 | |
| Fr | CHF | 3,6070 | |
| £ | GBP | 5,3656 |
dodane 2012-01-22 17:23
RADIO WATYKAŃSKIE |
„Jak uczymy o sobie nawzajem w naszych szkołach religijnych?”.
stuff_and_nonsense / CC 2.0
USA
To pytanie postawili sobie uczestnicy odbywającego się co pół roku spotkania przedstawicieli amerykańskiego episkopatu i Krajowej Rady Synagog w USA. Odbyło się ono 5 grudnia ub. r. w Żydowskim Seminarium Teologicznym w Nowym Jorku.
Uczestnicy nowojorskiego spotkania zgodnie uznali, że mimo dużych postępów w okresie posoborowym wiele jeszcze zostało do zrobienia, gdy chodzi o podręczniki w katolickich i żydowskich szkołach. Prof. Philip Cunningham z Uniwersytetu św. Józefa w Filadelfii zwrócił uwagę, że nadal za mało jest pomocy egzegetycznych przekazujących nauczycielom współczesną wiedzę o Ewangeliach. Tymczasem dysponujemy obfitym materiałem na ten temat, wydanym w Watykanie przez Papieską Komisję Biblijną. Rabin Arnold Samler z Nowego Jorku przyznał, że z kolei nauka religii w żydowskich szkołach w dużej mierze wciąż jeszcze skupia się zbytnio na prześladowaniach, jakich Żydzi doznawali w przeszłości. Prawo USA wymaga od tych szkół nauczania o innych religiach, ale brakuje na razie odpowiednich standardowych pomocy dla nauczycieli.
Na spotkaniu dialogu katolicko-żydowskiego mówiono też o nadziejach i obawach związanych z „arabską wiosną”. Ponadto abp Wilton Gregory z Atlanty, który współprzewodniczył obradom wraz z rabinem Davidem Strausem z Filadelfii, przedstawił nowy angielski przekład Mszału Rzymskiego. Zapewnił wyznawców judaizmu, że mówi się tam o nich z szacunkiem i miłością jako o „umiłowanych starszych braciach i siostrach”.
Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
"przedstawił [abp Wilton Gregory z Atlanty, który współprzewodniczył obradom wraz z rabinem Davidem Strausem z Filadelfii] nowy angielski przekład Mszału Rzymskiego. Zapewnił wyznawców judaizmu, że mówi się tam o nich z szacunkiem i miłością jako o „umiłowanych starszych braciach i siostrach”."
Nie lepiej, bo zgodnie z prawdą, historyczną, teologiczną itd., by mówiło się o „umiłowanych kuzynach” w wierze? Porównanie do tego rodzaju rodzinnego pokrewieństwa przecież lepiej oddawałoby relację między współczesnymi katolikami i żydami, nieprawdaż?
No i ważne, by kuzynowstwo równie ładnie wypowiadało się o nas, katolikach. Nie mam nic przeciw, by o nas też mówili jako o „umiłowanych kuzynach” w wierze.
Obawiam się jednak, że to jednak na wyrost oczekiwanie. Bo też i nie o samo mówienie idzie, lecz o szczerość tegoż mówienia. Bo, jak wiadomo, a znamy to - szczególnie my, tu w Polsce, i w nieco innych społecznych kontekstach - dobrze, słowa nie kosztują. A szczerość wiele, gdyż musi być czynami potwierdzana. I nie chodzi tu tylko o plucie na księży w Jerozolimie, rzekomo tylko przez ortodoksów.*/
Oczywiście. cały czas mowa o wierzących Żydach. Taka mowa miłości ze strony "kuzynowstwa" z tzw. żydokomuny, nie tylko że było by niewiarygodna, ale wręcz obelgą. Ja tam do żadnego pokrewieństwa z nimi się nie poczuwam.
W sumie dobrze, że przynajmniej tam, w Ameryce, taki konkretny dialog (zamiast integracyjnych imprez) się toczy. Może coś z tego wyniknie i dla nas.
*/ http://info.wiara.pl/doc/1058942.Amerykanscy-zydzi-Skonczcie-z-pluciem
wszystkie komentarze >