Sprawa fundamentalna

O zagrożeniach dla funkcjonowania IPN z prezesem Instytutu dr. Łukaszem Kamińskim rozmawia Andrzej Grajewski.

Reklama

Andrzej Grajewski: Co dalej z aktami na temat Lecha Wałęsy, znalezionymi w Kancelarii Sejmu?

Łukasz Kamiński: – W tej dokumentacji nie ma żadnych oryginałów ani kopii dokumentów wytworzonych przez organa bezpieczeństwa PRL.

To co tam jest?

– Materiały związane z funkcjonowaniem tzw. komisji Ciemniewskiego (została powołana przez Sejm w 1992 r. dla wyjaśnienia wątpliwości powstałych po przekazaniu dokumentacji przez Antoniego Macierewicza – przyp. red.). Instytut wystąpił z formalnym wnioskiem do Kancelarii Sejmu o przekazanie kopii tych materiałów do naszych zasobów.

Prokurator generalny Andrzej Seremet sugerował likwidację pionu śledczego IPN, wypowiadając dość osobliwe sądy na temat tego, czym powinni zajmować się ci prokuratorzy. Jakie jest Pana zdanie w tej sprawie?

– Pion śledczy wymaga pewnej reformy, ale powinien pozostać częścią IPN. Zawsze przecież, na podstawie śledztw z lat 90., kiedy obowiązywały podobne akty prawne umożliwiające ściganie, możemy porównać dokonania w ściganiu zbrodni komunistycznych prokuratorów z prokuratury powszechnej i z pionu ścigania IPN. Pomimo że my zaczęliśmy 10 lat później, kiedy sprawców już trudniej było ścigać, liczba skazanych jest wielokrotnie wyższa. Możemy dyskutować, czy efektywność tego pionu jest wystarczająca, ale jedno nie ulega wątpliwości – ściganie zbrodni z przeszłości z lepszym skutkiem następuje, gdy zajmuje się tym wyspecjalizowany pion śledczy IPN, niż gdy było to w gestii prokuratury powszechnej. Można zastanawiać się, czy w związku z malejącą liczbą śledztw nie powinna następować redukcja liczby prokuratorów. Widziałbym na tym obszarze wprowadzenie jakiegoś mechanizmu ustawowego. W tym zakresie postulowałbym także o pewne uprawnienia dla prezesa IPN, który nie jest prokuratorem, aby miał przynajmniej możliwość zorientowania się, na jakim etapie znajduje się dane śledztwo. Sugerowałbym także złagodzenie kodeksowej zasady tajności śledztwa, zwłaszcza w przypadkach, o których wiadomo, że sprawcy już nie żyją. Dzięki temu opinia publiczna mogłaby być lepiej informowana o postępach w tych śledztwach.

Nauka historii jest w szkołach drastycznie ograniczana, czy to nowe wyzwanie dla IPN?

– Jest to wyzwanie, które stoi przed nami. Zwłaszcza że, jak wynika z badań, stan wiedzy historycznej w społeczeństwie, a zwłaszcza w młodym pokoleniu, jest zatrważająco niski. Do tej pory w znacznym stopniu odbiorcą naszych działań edukacyjnych była młodzież gimnazjalna. W tej chwili nie będzie już historii najnowszej w gimnazjum, co nie znaczy, że będziemy się z tego obszaru wycofywać. Chcemy na przykład wykorzystać to, że gimnazjaliści będą musieli przeprowadzić projekty edukacyjne i chcemy im zaproponować pewne rozwiązania. Zmieniamy także profil naszego biuletynu, który ma mieć charakter pierwszego kontaktu ucznia z historią. Czytelnik nie dostanie tam pogłębionej wiedzy o danym wydarzeniu, tylko zostanie zachęcony do dalszych poszukiwań. Z pismem będzie ściśle współpracowała nowa platforma edukacyjna w internecie.

Pytanie tylko, czy gry edukacyjne i ściągawki zastąpią gruntowny wykład z historii?

– Oczywiście, że nie. Instytut nigdy nie będzie miał takich możliwości jak szkoła. My możemy tylko proponować coś dodatkowo i będziemy starali się to robić. Przykładem takich działań była m.in. nasza synteza dziejów Polski „Od niepodległości do niepodległości”, którą wydaliśmy dla maturzystów i rozprowadziliśmy w nakładzie ok. 100 tys. egzemplarzy. Właśnie dokonaliśmy dodruku tej książki i zbieramy zamówienia od nauczycieli nią zainteresowanych.

Czy ktoś z MEN rozmawiał z Instytutem, gdy następowała tak istotna modyfikacja programu nauczania historii?

– Instytut we wrześniu 2008 r. został poproszony o opinię na temat nowej podstawy programowej. Opinia taka powstała w Biurze Edukacji Publicznej, jednakże ówczesny dyrektor Biura prof. Jan Żaryn nie przekazał jej do MEN. W tej sytuacji głos w debacie zabierały tylko poszczególne osoby z IPN, przedstawiając własne poglądy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • amico
    04.04.2012 13:31
    Te setki milionów złotych, które wyrzuca się na instytut poniżania narodu powinny być przeznaczone dla dzieci, które głodne przychodzą do szkoły. A ponad tysiąc pseudohistoryków zagonić do pracy, która będzie służyła Polsce i Polakom. To instytucja powołana do niszczenia ludzi w tym wielu zacnych Polaków np. abp Wielgus, proboszcz z Krzeptówek itp. na polityczne zamówienia niektórych partii a szczególnie pisu.
  • Gienter
    10.04.2012 02:34
    Nie zgadzam się z opinią wyrażaną w pierwszym komentarzu do artykułu, ponieważ jest ona populistyczna i podyktowana "Poprawnością polityczną" - a właściwie "Słusznością dyktatury politycznej łaskawie nam panującej". Zawiera wszystkie jej elementy począwszy od wykładni politruków obecnej "Władzy", na propagandzie nowomowy "MIŁOŚCI" kończąc. Osobiści uważam - zwłaszcza po wypowiedziach Pana prezesa Kamińskiego w omawianym artykule, że - cele statutowe Instytutu Pamięci Narodowej są nadal w pełni zagwarantowane(mimo, że sejm wybrał prezesa IPN-u głosami obecnie rządzącej koalicji). Na koniec swej wypowiedzi proponuje wszystkim: miejmy cywilną odwagę podpisywać się własnym nazwiskiem. Z poważaniem - Eugeniusz Zieliński - prezes Stowarzyszenia "Solidarni 81" Białogard ul.8-go Marca3/2. Ps.Instytut Pamięci Narodowej spełnia swoje doniosłe cele statutowe zawarte w Ustawie o IPN-nie i powinno się Go obrażać rzucając nań kalumnie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -6°C Niedziela
    noc
    -8°C Niedziela
    rano
    -7°C Niedziela
    dzień
    -6°C Niedziela
    wieczór
    wiecej »

    Reklama