Nieszkodliwe chrześcijańskie hobby

Nie przyjmę bezdomnego na Wigilię, to prawda. Ale na pewno jest coś, co mogę zrobić. Wystarczy, bym naprawdę przejęła się zdaniem, że to mój brat i siostra nie mają co jeść.

Reklama

Mam ochotę przeprowadzić sondę: co to takiego owo „nieszkodliwe chrześcijańskie hobby”? Niestety, nie ma na to czasu. Zatem zacytuję: Miłosierdzie traktuje się często jako nieszkodliwe hobby w chrześcijaństwie. Ks. Mieczysław Puzewicz, IV Kongres Kultury Chrześcijańskiej. Kolejne pytanie brzmiało: czy w Lublinie nie ma 500 rodzin, które mogłyby przyjąć bezdomnych na wigilię? Po co tworzyć szopkę pt. „wigilia dla bezdomnych”?

Dbamy, dbamy, ale byle z dala od nas? Byle poza ramami naszego życia?

Chrześcijańska kultura miłosierdzia to zrozumienie, że drugi człowiek, który nie ma co jeść, jest moim bratem. A przed tym się bronimy – mówiła s. Małgorzata Chmielewska. Nasze „miłosierdzie” odpycha i oddziela, tworzy ludzi „drugiej kategorii”. Tych zasługujących na gorsze, tych którzy mają się cieszyć naszą łaską. Jesteśmy miłosierni bo oddajemy to, co nam zbędne…

Owszem, uogólniam. Te zdania z pewnością nie dotyczą wszystkich. Dotyczą na pewno mnie. Nie przyjmę bezdomnego na Wigilię, to prawda. Ale na pewno jest coś, co mogę zrobić. Wystarczy, bym naprawdę przejęła się zdaniem, że to mój brat i siostra nie mają co jeść.

Pomoc musi być mądra – słyszę bez przerwy. Bez wątpienia. Ale nie jesteśmy Bogiem, nie wiemy, co dzieje się w człowieku któremu pomagamy – lub pomocy odmawiamy, w imię mądrości. Bez wątpienia są miejsca, w które może pójść. Czasem wiemy jednak, że tam nie pójdzie. Z różnych powodów. Co wtedy? Czy ma przestać nas interesować, że mieszka na ławce, na dworcu, pod mostem?

Pytanie jest niezmiernie trudne, jeśli racjonalna pomoc jest odrzucana, a namiot czy mieszkanie pod mostem wydaje się formą szantażu. Zawsze istnieje ryzyko błędu. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Ale przecież nie z błędów będziemy rozliczani, tylko z miłości. Nie z dyskusji językowych, tylko z codziennych, często niewidocznych decyzji.

Najważniejsza jest świadomość: to mój brat czy siostra nie mają co jeść i gdzie mieszkać. Ona mnie poprowadzi.

 

Materiały z IV Kongresu Kultury Chrześcijańskiej znajdziesz TUTAJ.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • A
    01.10.2012 16:17
    Wraca trudny temat, jak pomagac drugiej osobie. Oczywiście pomagać trzeba, nie ma watpliwości. Ale myślę, ze potrzebne sa osoby, które fachowo się tym zajmują, osoby godne zaufania i osdpowiednio przygotowane do udzielania takiej pomocy. Które też pozwolą wykazac się przeciętnym zjadaczom chleba. Przykład: wrzucamy drobną kwotę do puszki "bezdomnego" w Krakowie. Za chwilę widzę go siedzącego pod parasolem kawiarni przy kawie i ciastku (którego ja sobie odmówilam ze względów finansowych). Wolę wrzucic pieniądze np siostrom zakonnym, które opiekują się konkretną misją w Afryce, bo wiem, że one potrafią je dobrze wykorzystac. Może zamiast dać pieniądze dziecku rzebrzącemu pod sklepem lepiej przekazać sumę organizacji, która to dziecko weźmie na kolonię i zacznie wychowywac? Ja go nie naucze życia, przygotowani pedagodzy byc moze tak.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    2°C Czwartek
    rano
    6°C Czwartek
    dzień
    wiecej »

    Reklama