Babcie latają do Anglii

Polki mieszkające w Wielkiej Brytanii rodzą więcej dzieci niż Polki w kraju. Czy to efekt brytyjskiej polityki rodzinnej?

Reklama

Biura paszportowe nie nadążają z wyrabianiem dokumentów dla polskich dzieci – Małgorzata Wodziak i Agata Koper z londyńskiego Ealingu potwierdzają, że statystyki nie kłamią: w zeszłym roku Polki urodziły więcej dzieci niż Pakistanki, dotychczasowe liderki wśród mniejszości narodowych na Wyspach. – W Polsce chyba nie zdecydowałbym się tak łatwo na trójkę dzieci, tutaj mogę sobie na to pozwolić – mówi Marek Kowalak z Londynu. Od 6 lat mieszka na Wyspach. Tam urodzili się wszyscy jego chłopcy: Mikołaj, Dominik i Gabryś. – Na pewno mamy większy komfort w podejmowaniu decyzji o powiększeniu rodziny, urodzenie synka nie szarpnęło nas mocno po kieszeni – potwierdza Aleksandra Adamek z Colchester, mama kilkumiesięcznego Maksymiliana. Z mężem Wojtkiem myślą o czwórce dzieci. I niekoniecznie z perspektywą powrotu do Polski.

Socjal czy inwestycja?

Poznali się w pracy w Anglii. – Na uczelni. Ja byłam na wydziale artystycznym, Wojtek na elektrycznym. – Tak, ja sprzątałem elektryczny, Ola artystyczny – śmieją się oboje. – Już miałem się zwalniać z tego miejsca, bo nie wyrabiałem z drugą pracą. No i nagle pojawiła się Ola. Dziś Wojtek pracuje w domu opieki dla osób z porażeniem mózgowym. Ola jest kontrolerem żywności przeznaczonej dla szpitali. Od kwietnia przebywa jednak na urlopie macierzyńskim. W Wielkiej Brytanii to w sumie 52 tygodnie, z czego 39 jest płatnych (w Polsce do 2012 roku urlop macierzyński wynosił maksymalnie 24 tygodnie).

Koszty na początku ponosi pracodawca. Przez pierwszych 6 tygodni wypłaca 90 proc. tygodniowego wynagrodzenia. A co z pozostałymi 33 tygodniami? – Zależy od pracodawcy – mówi Ola. – Mój płacił tylko przez 6 tygodni, potem zaczęłam dostawać 120 funtów od państwa. A niektóre firmy płacą całość przez 6 miesięcy – dodaje. Nie wie jeszcze, czy wróci do pracy. Chce jak najdłużej zostać w domu z Maksymilianem. – Trzymają dla mnie stanowisko i w pewnym momencie będę musiała się zdeklarować. Jednak nawet jeśli nie wrócę do pracy, to możemy sobie na to pozwolić. To nie będą „kokosy”, ale z wypłatą męża da się przeżyć. Tym bardziej że oboje mogą starać się o benefity, czyli różnego rodzaju świadczenia. Niektórzy mówią: socjalne. Ale to raczej inwestycja państwa, a nie żadne rozdawnictwo. Podstawowe świadczenie, tzw. child benefit, dla każdego, kto ma dziecko do 16. roku życia, to 82 funty miesięcznie. Kwota raczej symboliczna. Ale są też inne – w zależności od kosztów utrzymania rodzina może otrzymać w sumie nawet 700 funtów miesięcznie. A to już poważny zastrzyk, nawet jak na angielskie warunki. Jest w tym tzw. housing benefitcouncil tax benefit. Przykład: znajomi Adamiaków płacą miesięcznie 411 funtów czynszu za mieszkanie, z czego 280 płaci im państwo. Council tax (podatek od nieruchomości) kosztuje ich ok. 100 funtów, ale płacą tylko 30, bo 70 dopłaca państwo. Oprócz tego dostają tzw. working tax credit (zwrot części podatku) w wysokości 200 funtów oraz child tax credit – kolejne 200 funtów – plus wspomniane 82 funty child benefit. Nawet przy niskich zarobkach jednego lub dwojga małżonków taka kumulacja benefitów na jedną rodzinę pozwala spokojniej planować miesięczny budżet. Ola: – Jeśli wrócę do pracy, to mogę dostać benefity na dofinansowanie opieki nad dzieckiem. Pracodawca powinien też pójść mi na rękę, gdybym chciała pracować na pół etatu albo dwa dni w tygodniu – wtedy też dostajesz dofinansowanie do opieki nad dzieckiem. Ta akurat w Anglii jest dość droga. Żłobek kosztuje od 600 do 900 funtów na miesiąc. Gdybym chciała dać dziecko do żłobka i wrócić do pracy, to się prawie nie opłaca. Znam tu wiele matek, które siedzą z dzieckiem nawet do 3. roku życia, nie wszystkie chcą być w domu, ale do 3. roku życia spokojnie każda kobieta jest sobie w stanie na to pozwolić. Oboje z Wojtkiem nie chcą jednak opierać swojego bezpieczeństwa finansowego na benefitach. Wojtek: – Ja wolę popracować dłużej w tygodniu i nie musieć wydzwaniać po urzędach i wypisywać dziesiątek formularzy. Poza tym nie chcę ciągle żyć w stresie, czy ktoś z urzędników nie zapuka do drzwi i nie sprawdzi, czy mamy jeden czy dwa samochody. Jak pobierasz benefity, to teoretycznie nie powinieneś mieć żadnych oszczędności na koncie. Mogą to zatrzymać. I po co mam chować pieniądze do szafy?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • halinka
    03.01.2013 17:40
    Dlaczego polskie dzieci w Anglii mają piękne imiona Mikołaj, Maksymilian, a w Polsce Samanty, Jessiki i Oliwie.
  • marcin
    05.01.2013 14:34
    Nas z żoną w Szwajcarii babcie też pewnie będą ratować ;) Niestety tak dobrze z urlopami nie ma - tylko 3 mies..
  • marcin
    05.01.2013 14:44
    Nas z żoną w Szwajcarii babcie też pewnie będą ratować ;) Szkoda że z urlopami nie jest tak fajnie - tylko 3 mies... ale i tak ich pokonamy Pakistan (na mszach polskich zawsze słychać dzieciaki, chyba rzeczywiście więcej nawet niż w polskim kościele - a na normalnych "szwarcarskich" - tylko co najwyżej dziadkowie).
  • Jan
    12.01.2013 19:32
    W UK jest normalnie. Mieszka tu okolo 1000000 mlodych Polakow . Mlode kobiety rodza dzieci-co w tym dziwnego? Mam 4 dzieci. Sam utrzymuje rodzine. Nie dostaje zadnych zasilkow bo zarabiam ponad 50 tys funtow rocznie. Przed rokiem kupilem dom w dobrej dzielnicy. Za Polska juz nie tesknie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    4°C Środa
    noc
    5°C Środa
    rano
    8°C Środa
    dzień
    8°C Środa
    wieczór
    wiecej »

    Reklama