Żagań: Grzeszne grzybobranie

Wychodźcie z lasu, bo zaraz będziemy strzelać - ostrzegają przez megafony patrole żołnierzy, które codziennie krążą wokół żagańskich poligonów. Wspomagają ich księża, głosząc z ambony, że zbieranie grzybów na terenie wojskowym to grzech.

Reklama

Pani Maria z Chrobrowa pod Żaganiem ma dwoje dzieci (pięcio- i siedmioletnie) i 500 zł zasiłku. Po zapłaceniu za prąd i węgiel na życie zostaje im 200 zł. Kupują smalec, robią przetwory. Żeby przeżyć, zbierają grzyby i jagody. - Najlepsze rosną na poligonie. Ziemia jest tam wstrząśnięta od wybuchów, a grzyby to lubią - tłumaczy kobieta. Grzyby sprzedawane w skupie (całodzienny zbiór to ok. 30 zł) są dodatkowym źródłem utrzymania wielu jej sąsiadów. W powiecie bezrobocie wynosi ok. 40 proc. Żagański poligon to 30 tys. ha na granicy woj. lubuskiego i dolnośląskiego. Obejmuje dziewięć gmin i trzy nadleśnictwa (Żagań, Świętoszów, Bolesławiec). W 1999 r. od artyleryjskiego pocisku zginęły tu dwie kobiety, a jedna została ranna. Były na grzybach. Jak ustaliła prokuratura, zdawały sobie sprawę, że są w strefie, gdzie w każdej chwili mogą stracić życie. Wcześniej na innym lubuskim poligonie - między Wędrzynem a Międrzyrzeczem - pocisk rozerwał mężczyźnie biodro. Od tamtego czasu na poligonach nie było wypadków, bo z powodu suchych lat wielkiego wysypu grzybów nie było. - Problem wrócił w tym roku, znowu mamy tłumy grzybiarzy - mówi płk Jarosław Siwczyk, komendant Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Żaganiu. - Codziennie mnóstwo okolicznych mieszkańców ryzykuje życie. Niedawno musiałem przerwać strzelanie, bo czterech grzybiarzy przechodziło obok tarczy. Kilka dni temu ludzie zaparkowali auto w środku lasu tuż przy stanowiskach strzelniczych. - Nie mają świadomości, że mogą zginąć - komentuje nadleśniczy Jerzy Wilanowski z nadleśnictwa Żagań. - Sprzedają zebrane grzyby, żeby przeżyć. Rzadko wlepiam im mandaty, bo jak można karać za biedę? Nie pomagają tablice: "Uwaga, teren wojskowy, wstęp wzbroniony". Ludzie wyrywają je i wrzucają do rowów, żeby wytłumaczyć się później, że żadnych ostrzeżeń nie widzieli. Żołnierze wpadli więc na inny pomysł. Razem z żandarmerią, policją i leśnikami codziennie rano przez trzy godziny jeżdżą po drogach poligonowych i przez megafony ostrzegają grzybiarzy: "Za chwilę będzie tutaj strzelanie, przebywanie w lesie grozi śmiercią. Proszę wyjść!". - Część ludzi wychodzi, ale nigdy nie mamy pewności, że wszyscy - mówi płk Jarosław Siwczyk. Na przykład pani Maria Chrobrowa nie wychodzi, bo jest przekonana, że wojsko tylko tak straszy. - Nie zawsze strzelają po tych ostrzeżeniach - tłumaczy. - Więc zbieram sobie dalej. Miałabym dzieciom powiedzieć, że dzisiaj nie dostaną jeść? Żeby przekonać tych, którzy myślą podobnie jak pani Maria, wojskowi postanowili poprosić o pomoc księży. - Wysyłamy faksy do proboszczów, żeby przestrzegli ludzi - mówi płk Siwczyk. Lubuscy księża mają w sierpniu tłumaczyć podczas kazań, że chodzenie po poligonie to grzech. - Kościół musi popierać działania, które mają na celu ochronę życia. Musimy mówić, że chodzenie grzybiarzy na poligon to w kategoriach moralnych grzech przeciwko cnocie roztropności. Roztropność nakazuje bowiem nie wystawiać siebie na śmierć - tłumaczy ks. Andrzej Draguła z kurii diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Tych, którzy nie mają z czego żyć, księża skierują do Caritasu, dadzą kontakty do placówek opiekuńczych. O pomoc do Kościoła zwrócą się też inne polskie poligony. - Jeśli ksiądz z ambony na niedzielnej mszy powie: "Uważajcie, nie szukajcie grzybów za wszelką cenę", to może przynieść to skutek - uważa Tomasz Szulejko z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu, któremu podlega liczący 10 tys. ha poligon w Biedrusku.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
8°C Sobota
noc
7°C Sobota
rano
10°C Sobota
dzień
11°C Sobota
wieczór
wiecej »

Reklama