Cud "Solidarności"

W tych bardzo gorących dniach Kościół rzucił na szalę wydarzeń cały swój autorytet - pisze Andrzej Wielowieyski w Rzeczpospolitej wspominając czas rodzenia się Solidarności.

Reklama

Ćwierć wieku po historycznych wydarzeniach sierpniowych na Wybrzeżu wciąż brak rzetelnego wyjaśnienia sprawy podstawowej: jak do nich doszło? Znamy przebieg wydarzeń, znamy nazwiska i zachowania ludzi znaczących po obu stronach konfliktu. Wiemy dużo o osiągniętym porozumieniu i o tym, co było dalej. Brak nam jednak dostatecznego rozumienia, jak doszło do "cudu Solidarności". Nie znamy zwłaszcza w pełni przekonywającej odpowiedzi na pytanie, dlaczego strajk w Stoczni Gdańskiej w ciągu kilku dni przeszedł w strajk generalny obejmujący kilkaset zakładów? Dlaczego stało się to właśnie na Wybrzeżu? W latach 70. było około tysiąca strajków. Wiele z nich było w pełni lub częściowo wygranych, choć oczywiście władze robiły wszystko, by informacje o tym nie przedostały się do opinii publicznej, zwłaszcza do obcych mediów. W lecie 1980 roku strajkowano w Zduńskiej Woli, w Lublinie, w stolicy. Nigdzie jednak nie było tendencji do gwałtownego rozszerzenia się ruchu strajkowego. Jedynie Gdańsk... ROZMOWA BEZ KONKLUZJI 19 lub 20 sierpnia przed południem siedzieliśmy we trzech w przejściowym pokoiku na parterze w Domu Arcybiskupim przy ul. Miodowej w Warszawie: ks. prałat Piasecki - sekretarz prymasa Polski, ks. Orszulik - szef Biura Prasowego Episkopatu i ja. Przez pokój przeszedł ksiądz prymas i objął wzburzonego i zapłakanego księdza biskupa Kaczmarka z Gdańska. Kardynał prymas był spokojny i uśmiechnięty. Tłumaczył coś z przekonaniem bardzo przejętemu biskupowi gdańskiemu. I wtedy nastąpiła bardzo znamienna wymiana zdań. Chyba ks. Orszulik stwierdził, że musimy być bardzo ostrożni. Że ten strajk generalny na Wybrzeżu to podejrzana sprawa, bo przecież pracownicy nie mają ani organizacji, ani środków technicznych. Że trudno uwierzyć, by to robili oficjalni związkowcy (tu zgadzaliśmy się wszyscy trzej). Wobec tego wygląda to na jakąś grę partyjną. Jakaś wroga Gierkowi frakcja wykorzystuje społeczne niezadowolenie, aby uderzyć w pierwszego sekretarza. A więc powinniśmy być ostrożni i trzymać się od tego z daleka. Wyraziłem wątpliwości. Mówiłem coś moim duchownym rozmówcom, że współczesne przedsiębiorstwa mają już dziś rozwinięte dzięki wymianie handlowej szerokie kontakty poziome. A więc ludzie się znają i mogą skutecznie przekazywać sobie informacje, apele itd. Sam jednak nie byłem o tym dostatecznie przekonany. W dalszym ciągu rozmowy stwierdzaliśmy, że we wszystkich zakładach istnieją zaufane, czujne dyrekcje oraz organizacje partyjne i uzależnione od nich komórki związkowe. Poza tym ubecja czuwa... Rozeszliśmy się bez jasnych konkluzji. BEZKRWAWA REWOLUCJA W rzeczywistości informacja pozioma między zakładami działała, choć może nie tak sprawnie jak w końcu sierpnia na Śląsku, gdzie dzięki bezpośredniej komunikacji poziomej 80 kopalń węgla kamiennego między sobą całe górnictwo stanęło jednego dnia. Dlaczego jednak już w 3 - 5 dni po rozpoczęciu strajku w Stoczni Lenina dołączyło się 350 - 400 zakładów z całego Wybrzeża? Gdzie indziej nawet nie było prób takiego rozszerzenia!

Więcej na następnej stronie
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
6°C Czwartek
noc
5°C Czwartek
rano
10°C Czwartek
dzień
11°C Czwartek
wieczór
wiecej »

Reklama