Uczciwie o in vitro

Książka „Robienie dzieci. Terlikowski śmiało o in vitro” obala wiele mitów i stereotypów.

Reklama

Już w pierwszym rozdziale Tomasz Terlikowski rozprawia się z mitem, według którego dzięki mediom wiemy o metodzie in vitro jeśli nie wszystko, to w każdym razie bardzo wiele. Przecież mówi się o niej często w programach telewizyjnych i pisze na portalach internetowych. By się jednak przekonać o nieprawdziwości tego przeświadczenia, autor radzi poszukać w przekazie medialnym odpowiedzi na kilka podstawowych pytań: „Jaka jest skuteczność metody in vitro? Ile rzeczywiście kosztuje ona klinikę, a ile pieniędzy jest pobieranych od rodziców? Ile dzieci (określanych dla niepoznaki zarodkami) umiera w trakcie tej procedury? Jakie są możliwe powikłania i skutki uboczne obserwowane u dzieci poczętych tą metodą, i jak często one występują? Czy ta metoda jest bezpieczna z punktu widzenia kobiety? Jakie są naukowe i historyczne źródła procedury zapłodnienia pozaustrojowego?”  Nietrudno się przekonać, jak wiele informacji na temat in vitro - informacji kluczowych dla oceny medycznej, społecznej i moralnej tej metody - jest przez dziennikarzy i publicystów po prostu przemilczanych.

Nie przez przypadek dyskusji na temat in vitro jest ukazywana w mediach niemal wyłącznie jako spor między Kościołem a świeckim społeczeństwem. Przekaz medialny buduje się na stereotypie konfliktu między nauką a religią (rozumem a wiarą), zgodnie z którym Kościół jest postrzegany jako wróg wiedzy i rozwoju. Ten mit, choć nieprawdziwy, jest bardzo żywy i niezwykle nośny, dlatego tak chętnie jest wykorzystywany przez media. Tymczasem, jak słusznie zauważa Terlikowski, sprzeciw Kościoła wobec metody in vitro, nie wypływa z przesłanek religijnych, ale opiera się na odkryciach nauk szczegółowych. Nie trzeba być wierzącym, by na podstawie genetyki i embriologii uznać, że życie człowieka rozpoczyna się, kiedy dobiega końca proces poczęcia. Nie trzeba być katolikiem, by dostrzec, że szacunek do dzieci poczętych metodą in vitro, nie może wykluczać tych, które zostały poczęte, ale nie miały szczęścia by się urodzić.

Stereotypem jest także rozpowszechniony pogląd, że wobec metody in vitro nie ma realnej alternatywy. Dlatego Terlikowski w książce o in vitro pisze o naprotechnologii, „wiedzy, która swoją uwagę i cały swój wysiłek lekarski, chirurgiczny i naukowy kieruje na współpracę z fizjologią, z naturalnym mechanizmem prokreacji”. Od metody sztucznego zapłodnienia różni ją bardzo wiele. Po pierwsze, naprotechnologia jest metodą leczenie bezpłodności, czego nie można powiedzieć o metodzie in vitro - i to taką metodą, która szanuje życie każdego poczętego dziecka. Po drugie, naprotechnologia nie skupia się tylko na technice, ale zakłada kompleksowe i personalistyczne spojrzenie na kobietę, jej cielesność, płciowość, seksualność i osobową tożsamość. Po trzecie, naprotechnologia jest tańsza od zabiegu in vitro: podczas gdy ten ostatni kosztuje w Polsce od 5 do 12 tysięcy złotych, koszt rocznego leczenia w klinice NaProMedica w Białymstoku wynosi ok. 2 tysięcy złotych. Wreszcie pod względem skuteczności naprotechnologia wyprzedza in vitro. Według dr. Tadeusza Wasilewskiego, „skuteczność programu in vitro dla urodzonych żywych dzieci w czasie ok. półtora roku wynosi 62 proc. W przypadku naprotechnologii skuteczność wynosi 82 proc., z tym że w ciągu dwóch lat”.

Terlikowski pisze o in vitro nie tyle śmiało, co po prostu uczciwie. Odpowiada na najczęściej pojawiające się w tym temacie pytania. Spokojnie przedstawia argumenty. Posługuje się językiem prostym i przystępnym. Książka jest kompendium rzetelnej wiedzy, której brakuje w medialnych dyskusjach na temat in vitro. I właśnie dlatego warto ją przeczytać.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • patryk_b82@poczta.fm
    05.05.2013 20:27
    "..naprotechnologia nie skupia się tylko na technice, ale zakłada kompleksowe i personalistyczne spojrzenie na kobietę..." przynajmniej szczerze, bowiem: a ty chłopie lecz się sam ;) (niestety wiem z własnego doświadczenia)
  • Janek
    06.05.2013 10:41
    Terlikowski uczciwie o in vitro. Ksiądz raczy żartować. Sam tytuł książki, jest juz nieuczciwy.
  • pliska
    07.05.2013 12:50
    Kościół tak gorąco i żarliwie wspiera naprotechnologię - szkoda tylko, że nie finansowo... Przecież jest tyle par bezdzietnych... Możemy milion lat rozmawiać, co lepsze, co gorsze, zdrowsze, piękniejsze... Pierwsza wizyta (czyli przysłowiowe trzaśnięcie drzwiami kosztuje 200zł. Gdzie tam jest kościół, który popiera naprotechnologię. Jak popieram, to wspieram - mówi stare powiedzenie. Według niego warto zapytać, co wspiera Kościół: małżonków czy daną de facto firmę.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    10°C Wtorek
    wieczór
    6°C Środa
    noc
    4°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    wiecej »

    Reklama