Bokserski mistrz Francji ewangelizuje na Śląsku

Bokserski mistrz Francji Tim Guénard ewangelizuje w tym tygodniu w śląskich parafiach.

Reklama

- Moje życie jest równie pokiereszowane jak moja twarz. Złamany nos to sprawa boksu i mojego ojca – mówił bokser, a w kościołach robiła się cicho jak makiem zasiał. – Źle zaczęło się moje życie – opowiadał 31 maja w katowickim kościele mariackim – Mój nos jest złamany dwadzieścia siedem razy. Dwadzieścia trzy złamania to sprawa boksu; cztery – dzieło mojego ojca. Najbrutalniejsze razy dostałem od tego, który powinien wziąć mnie za rękę i powiedzieć: „kocham cię”. A mama? Zapamiętałem jej białe, znikające w oddali buty. Często widziałem je we śnie. Zrywałem się wtedy zlany zimnym potem. Miałem trzy latka, matka odchodziła do nowego mężczyzny. Byłem dla niej balastem, więc wywiozła mnie poza miasto, przywiązała sznurem do słupa i odjechała. Nie pocałowała, nie pomachała na pożegnanie. Wsiadła do samochodu i zniknęła. Znaleziono mnie na ranem. Byłem przerażony i zmarznięty. Ledwo żyłem. Trafiłem do ojca. Zaczął mnie maltretować. Dużo pił. rzucał się na mnie z rykiem zranionego zwierzęcia. Cudem uchodziłem z życiem. Nie wychodziłem na podwórko, bo wstydziłem się pokazać okaleczoną twarz. Kiedyś tata zamknął mnie w wilgotnej piwnicy i skatował do nieprzytomności. Ze zmiażdżonymi nogami poleciałem w długi tunel bez wyjścia. To były moje piąte urodziny... – Przebaczenie jest możliwe – mówi Guénard – Można zaprzyjaźnić się ze swoją przeszłością. Można przebaczyć. – Gdy przeczytałem książkę Guénarda „Silniejszy od nienawiści” byłem wstrząśnięty. Pomyślałem: muszę go zaprosić. Wszyscy kręcili głowami. Nie uda ci się, przecież on jest rozchwytywany. Jeździ po całym świecie. A jednak spróbowałem. Udało się! Przyjechał do Polski po raz pierwszy – mówi ks. Teodor Suchoń z parafii ks. Teodor Suchoń z parafii św. Teresy w Rybniku.– Zaprosiliśmy Tima do kilku śląskich parafii: do Chwałowic, Tychów, Katowic i Pszczyny. Wszędzie ludzie słuchali go z ogromnym skupieniem. Nic dziwnego. Jego opowieść przypominała scenariusz horroru. Poprawczak, paraliżujący strach (Wyję. Oblewają mnie zimną wodą. Zębami rozdzieram prześcieradło. – Becz dalej, będziesz mniej sikał – kpi wychowawca), szpital psychiatryczny. Tim ucieka z poprawczaka. Trafia lat na ulicę. Zostaje zgwałcony. Wymiotuje. Otaczają go ludzie paryskiej mafii. Na co dzień widzi śmierć. Coś w nim pęka. Nie chce być już poniżany. Zaciska pięści i zaczyna trenować. Zostaje bokserem. Przynosi mu to sławę i pieniądze. Marzy o jednym: dorwać i zabić swojego ojca. Wszyscy schodzą mu z drogi. Nikt nie złamie Tima Guénarda! Zostaje mistrzem Francji. – Wiecie dlaczego wygrywałem? – pyta ludzi zgromadzonych w katowickim kościele mariackim – Bo na ringu zamykałem oczy i wyobrażałem sobie, że katuję ojca. Miałem jedno marzenie: dorwać go i zabić. Ale na szczęście spotkałem ludzi wierzących w Boga żywego. Żywego! – podkreśla bokser. Oni mnie znokautowali swą miłością. Niosę świadectwo, że przebaczenie jest aktem najtrudniejszym. Moją najpiękniejszą walką. Miłość jest moim ostatnim uderzeniem pięści – opowiada. Trzystu młodych uczniów IV Liceum Ogólnokształcącym w Chwałowicach słucha tej opowieści w kompletnej ciszy. – Dziś mieszkam w dużym, jasnym domu z żoną Martine i czworgiem dzieci. – Ja, syn alkoholika, porzucone dziecko, podłożyłem nogę losowi. Genetyce kazałem skłamać. I jestem z tego dumny. Złamałem przekonanie, że syn alkoholika musi pić, dziecko porzucone przez rodziców musi ranić. Bałem się wychowywać dzieci. Bałem się, że moja przeszłość może je bardzo poranić. Tymczasem okazało się, że modlitwa wszystko przełamała. Bardzo je kocham. Cała czwórkę! Cmok! Bokser wymownie całuje głośno cztery swoje palce.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3
-2°C Piątek
dzień
-1°C Piątek
wieczór
-2°C Sobota
noc
-4°C Sobota
rano
wiecej »

Reklama