Chciałbym się nie zgodzić

Tego artykułu wierzący w Polsce nie mogą nie zauważyć. Szymon Hołownia w Newsweeku w artykule „Gorzkie żale" pisze o wiedzy religijnej Polaków.

Reklama

Dane, które przytacza są szokujące: tylko jedna trzecia osób deklarujących się jako głęboko wierzące potrafi wymienić wszystkich 10 przykazań Bożych, a żadnego nie zna aż 27 procent. Tylko 18 procent wierzących Polaków potrafi wymienić imiona wszystkich czterech Ewangelistów. I tak dalej. W pierwszym odruchu chciałoby się uznać, że wyniki ankiety są nieco naciągane, a z wiedzą religijną Polaków nie jest tak źle. Przecież mamy katechezę w szkole, pełne kościoły i ciągle ze wzruszeniem wspominamy naszego ukochanego papieża-Polaka. Tylko że nawet jeśli odsetek znających przykazania czy imiona Ewangelistów jest nieco wyższy, to i tak z wiedzą religijną Polaków nie jest najlepiej. Pocieszeniem może być fakt, że w sprawach zupełnie podstawowych wierzący zazwyczaj zgadzają się z nauczaniem Kościoła. Według badań przeprowadzonych na zlecenie „Gościa Niedzielnego” w zeszłym roku prawie 85% wierzących Polaków uznaje Boga za stwórcę świata, 83% za stwórcę człowieka, a w zmartwychwstanie Jezusa wierzy 87% pytanych. Marne to jednak pocieszenie. Sam mówiąc młodzieży „siódme przykazanie” spotykałem się z pytaniami „a które to siódme”. Z podstawową wiedzą naprawdę nie jest najlepiej. Zgadzam się - niestety - z tezą Szymona Hołowni, że dla wielu wiara coraz częściej staje się zbiorem prywatnych wyobrażeń duchowych. Często, zbyt często, z takimi sytuacjami się spotykam. Z obrazem Boga nie mającym wiele wspólnego z treścią Biblii, ale namalowanym na obraz i podobieństwo modnych prądów. Z totalnym przestawieniem hierarchii wartości, gdy chodzi o zasady ważne i mniej ważne (np. gdy używanie wulgaryzmów jest uważane za wielkie zło, a pozbawienie kogoś pracy dla zrobienia miejsca znajomemu już nie). Podzielam też jego obawy co do tego, że bez znajomości podstawowych prawd i zasad wiary trudno będzie tym wierzącym oprzeć się presji niereligijnych światopoglądów. W najlepszym wypadku, tym bardziej przywiązanym do wiary, pozostanie ucieczka w ślepy fanatyzm. Chciałbym się mylić. Ale wolę być mylącą się Kasandrą, niż fałszywym prorokiem uspokajającym w obliczu prawdziwego zagrożenia. Co zrobić? W takich sytuacjach zawsze warto wrócić do spraw podstawowych. Na pewno trzeba zwrócić uwagę, by szkolna katechizacja dała młodym ludziom mocne podstawy dla ich wiary. Nie chodzi tylko o to, by tę wiarę obudzić i ją podtrzymywać. Trzeba, by młodzi naprawdę wiedzieli, w co mają wierzyć. Tylko taka gruntowna katecheza, dająca mocny fundament, pozwala sensownie budować dalej. Odwołanie się do wiary Abrahama nie ma sensu, gdy słuchacze nie znają choćby pobieżnie historii tego patriarchy. Podobnie jak mówienie o Nowym Przymierzu we krwi Chrystusa, gdy Stare kojarzy się z tylko z dyktatem nadania przykazań. Trzeba też zacząć poważnie myśleć o katechezie dorosłych. Nierealnym jest, by szersze kręgi dorosłych korzystały z osobnych spotkań. Ale trzeba wykorzystać to co jest: niedzielną Eucharystię. Papież Benedykt XVI tak o tym, w adhortacji Sacramentum caritatis napisał: „(…)Należy unikać homilii ogólnych i abstrakcyjnych. W szczególności proszę duchownych, by głoszone słowo Boże było ściśle powiązane z celebracją sakramentalną i z życiem wspólnoty tak, by słowo Boże było rzeczywistym wsparciem dla życia Kościoła. Należy mieć na uwadze katechetyczny i zachęcający cel homilii. Jest wskazane, by wychodząc od trzyletniego cyklu lekcjonarza, przedstawiano wiernym w sposób właściwy homilie tematyczne, w których omówiono by w ciągu roku liturgicznego wielkie zagadnienia wiary chrześcijańskiej. Treść do nich należy czerpać w sposób pewny z Magisterium w oparciu o cztery «filary» określone przez Katechizm Kościoła Katolickiego i niedawno ogłoszone Kompendium, a więc: wyznanie wiary, celebracja misterium chrześcijańskiego, życie w Chrystusie, modlitwa chrześcijańska”. Realizacja tego postulatu może być trudna, ale…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • agnieszka
    03.04.2007 12:35
    Z tymi przykazaniami sprawa jest prosta :ginie odmawianie pacierza.Jesli nie odmawia sie chocby pacierza ,to na nic zda się najbardziej uczone kazanie,katacheza itp
  • Jerzy
    03.04.2007 15:41
    Przeczytałem tekst i mam mieszane uczucia. Zadałem sobie pytanie czy znam na pamięć przykazania. Znam ich treść, rozumiem znaczenie, ale nie potrafię wyrecytować ich. Czy to oznacza że jestem złym Katolikiem? Od lat każdego dnia Eucharystia z przyjmowaniem Ciała Pana, każdego dnia modlitwa osobista od 0,5 do 1 godziny, w tym czytanie pisma św.,większość urlopu poświęcam na niesienie pomocy innym, jestem we Wspólnocie i aktywnie uczestniczę w działaniu.Jednak nie potrafię wyrecytować przykazań, nie wspominając o innych prawdach Wiary. Czy w tej sytuacji jestem złym Katolikiem? Czy o mojej Wierze decyduje znajomość treści na pamięć czy życie według nich? Mogę przecież to znać i być niewierzącym, nieprawdaż?
  • Marianna
    04.04.2007 20:51
    Oczywiście, że przede wszystkim trzeba do tak potrzebnej dorosłym w Kościele powtórki z katechizmu wykorzytać to, co jest, czyli niedzielną Eucharystię. Tak jak zaleca Ojciec św. i jak swego czasu polecił księżom biskup Wielgus w diecezji płockiej.
    Zaniedbywanie duszpasterstwa masowego na rzecz duszpasterstwa grup parafialnych, które nawet przy wzmożonych wysiłkach obejmują zaledwie kilka procent wiernych, zaniedbywanie tego, co jest, na rzecz jakiegoś Kościoła jutra, nowoczesnego, skierowanego ku przyszłości, jest, łagodnie mówiąc, trochę nieroztropne.
    Dobrze, że przytomniejecie.
  • Iwa
    26.04.2007 11:28
    Cóż , żyjemy w czasach ,gdzie wiara katolicka stała się wybiórczą , czyli wygodną wedle swych potrzeb i sumienia , które [ niestety] czasami zostaje małymi krokami wyczyszczane , co stwarza ogromne niebezpieczeństwo .I to jest właśnie najgorszym problemem, gdyż wyczyszczone sumienie staje na równi z utratą wiary[ choć wielu ludzi , nie zdaje sobie z tego w pełni świadomości i dalej w ankietach , uważają się za katolików ].
    Jesli chodzi o katechizację, przede wszystkim powinni by nią zająć się dorosli , którzy tak naprawdę [ w większości ] mają ogólnikowe pojęcie o swej wierze.Przykre jest to stwierdzenie , lecz aktualne i coraz bardziej zauważalne w naszym społeczeństwie .Poza tym , bym polemizowała na temat tj. napisał ,ze przecież znajomość na pamięć np.dekalogu itd. nie jest potrzebne , aby być dobrym katolikiem .Oczywiście , po części może , trochę racji w tym jest ....
    Ale teraz się zastanówmy -lekarz, który jest wykładowcą [ on wie, ale nie potrafi tego powiedzieć] - w jaki sposób , ów lekarz przekaże swym studentom wiedzę i czynności , które powinni czynić? Czy zdamy maturę itd. nie potrafiąc powiedzieć swej wiedzy , którą posiadamy ? Zgodzę się ,ze tylko na recytowanych modlitwach wiara nie polega , ale jak dorośli chcą przekazywać wiarę swym dzieciom , skoro sami nie potrafią ? Zostają książki , ale to chyba przecież nie o to chodzi !
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    wiecej »

    Reklama