| $ | USD | 3,1703 | |
| € | EUR | 4,2048 | |
| Fr | CHF | 3,4752 | |
| £ | GBP | 5,0216 |
dodane 2007-06-06 11:52
ks. Artur Stopka
Dzisiaj duża część społeczeństwa tkwi w przekonaniu, że psim obowiązkiem pracowników hipermarketów i innych sklepów jest czekać na nich w każdą niedzielę od świtu do nocy. Przekonaniu błędnym i bezpodstawnym.
Czy można w święto, w dzień ustawowo wolny od pracy, strajkować? Czy to się ogóle da? Można i da się, jeśli się pracuje w Polsce w hipermarkecie. „W Boże Ciało będą wielkie kolejki w sklepach”. Takim alarmistycznym zdaniem Gazeta Wyborcza zaczęła informację o planowanym na czwartek proteście pracowników handlu. W podobnym tonie napisał Dziennik. Piszą tak, jakby handel w niedziele i święta był czymś oczywistym. A wystarczy wyjechać za naszą zachodnia granice, żeby się przekonać, że robienie wielkich zakupów w dzień świąteczny wcale czymś oczywistym nie jest. Pamiętam czasy, gdy wielkie sieci handlowe wchodziły do Polski. Do głowy by im nie przyszło, aby otwierać placówki w niedziele. Aż nagle któraś z sieci (już nie pamiętam która) spróbowała handlu przez 24 godziny na dobę i w niedzielę. To były nieśmiałe próby. Próby, które niestety nie spotkały się z ostrym potępieniem, ani ze strony związkowców, ani ze strony Kościoła. Przeszły niezauważone. To był poważany błąd. Błąd, którego skutki widać dzisiaj. Trudno się dziwić, że sieci handlowe, gdy bezkarnie dało im się palec, postanowiły wziąć nie tylko rękę, ale całego człowieka. I wszystkie na potęgę zaczęły handlować świątek czy piątek. Trudno się też dziwić, że pod ich naciskiem, do masowego handlowania w niedzielę rzucili się też właściciele mniejszych sklepów. Złośliwi mówią, że w Kościele jak się coś raz zdarzy, to już jest tradycja. W polskim handlu ten mechanizm sprawdził się znakomicie. Dzisiaj duża część społeczeństwa tkwi w przekonaniu, że psim obowiązkiem pracowników hipermarketów i innych sklepów jest czekać na nich w każdą niedzielę od świtu do nocy. Przekonaniu błędnym i bezpodstawnym, ale zakorzenionym równie głęboko, jak według ks. Tischnera zakorzeniony jest w Polakach „homo sovieticus”. Ale zwyczaje – zwłaszcza te nabyte, by nie powiedzieć – narzucone – są po to, aby je zmieniać. I ten polski zwyczaj spędzania połowy niedzieli w sklepie (zwyczaj dotyczący zresztą mieszkańców miast, a na wsi szczęśliwie nieobecny), trzeba zmienić. Dlatego zgadzam się z komentatorką Dziennika, która wezwała czytelników do masowego strajku w tegoroczne Boże Ciało. Tez o ten strajk apeluję. Strajkujmy razem z pracownikami hipermarketów i innych sklepów. Niech nasz strajk polega na tym, że w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa przed południem pójdziemy na procesję, a po południu z całą rodziną na spacer. Bo pogoda ma być piękna. W sam raz na taki strajk. Strajk od kupowania w święta.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Wymieniłem właśnie francuskie, bo ten przypadek znam. Nazwę pominę bo to nie jest właściwe miejsce ani okazja na robienie (anty)reklamy tej firmie. Ten przypadek znam, ale z różnych źródeł (niekoniecznie pierwszych stron gazet) wiadomo, że nie jest odosobniony.
Właśnie taką mamy rzeczywistość, firmy zagraniczne robią w Polsce to, czego nie mogłyby czynić w kraju macierzystym, czy innym "cywilizowanym".
Traktują Polskę i Polaków jak kolonię i niewolników, a powołane do przeciwdziałania temu instytucje państwa tego nie widzą. Przecież pracownik takiej firmy szantażowany utratą pracy nie pójdzie się skarżyć żadnej władzy.
To władza winna stanowić dobre prawo i egzekwować je, po równo od firm krajowych i zagranicznych. A nie cieszyć się, że statystyki inwestycji zagranicznych w Polsce rosną. Bo jeśli już coś tu rośnie, to stopień wyzysku.
Tam pracownicy nie zastrajkują, gdyż nie tylko dlatego, że tam nie ma związków zawodowych (choć nie ma), ale dlatego że przyjmowani są na umowę na 3 miesiące, na miesiąc.
Nie podoba ci się? To won. Jest bezrobocie, na twoje miejsce czeka dziesięciu chętnych.
Kto za nich zastrajkuje by zwrócić uwagę na ich prawa, zwyczajne, ludzkie?
O tej kategorii firm i pracowników nie pamięta Rząd, nie pamiętają związki zawodowe.
Ten zapowiedziany strajk budzi jednak optymizm. Przecież kilka lat temu o istnieniu związków zawodowych w hipermarketach mowy nie było. Chyba, że w teoretycznych dywagacjach.
Pracownik hipermarketu też człowiek. Ma prawo świętować, a jeśli nie świętować to odpocząć. Skoro nie ma innego sposobu na ustawodawców, to niech wygodniccy klienci przynajmniej sobie to przemyślą. Stojąc w kolejkach do marketowej kasy.
wszystkie komentarze >