Skrzydełko czy nóżka?
Andrzej Macura
dodane 2008-01-28 12:19
To powinno być oczywiste. Rozwój technologiczny, także w zakresie
biotechnologii, powinien uwzględniać zarówno dobro pojedynczego człowieka, jak
i całej ludzkości. Niestety, chyba jednak nie wszyscy zdają sobie z tego
sprawę.
O problemie, podczas prezentacji raportu włoskiego towarzystwa nauk ekonomicznych „Nomisma” na temat korzystania ze zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy przypomniał Sekretarz Papieskiej Rady „Iustitia et Pax, abp Giampaolo Crepaldi. Smutne, że w ogóle przypomnieć musiał. Gdy jednak ludzie zaczynają się bardziej troszczyć się o kukurydzę niż o człowieka, przypomnieć trzeba.
Nasza epoka szczyci się swoim rzekomym humanizmem. Na temat praw człowieka, nie zawsze mądrze, zapisano hektary lasów i miliony twardych dysków. Jednocześnie coraz częściej zgadzamy się na traktowanie człowieka nie jako gospodarza świata, ale uciążliwy wrzód na jego zdrowym organizmie (vide postawa tak zwanych ekologów). Ciągle też godzimy się, by dla zysków jednostek poświęcać dobro wszystkich. Nie, nie chodzi tylko o lokowanie w biednych krajach uciążliwej produkcji przemysłowej czy karmienie hodowlanych zwierząt paszą z przepracowanego silnikowego oleju (który, jak wiadomo, zawiera trucizny). Także o nieprzytomne stosowanie chemikaliów dla poprawy wyglądu sprzedawanych artykułów spożywczych. I także o owe genetycznie zmienione rośliny.
Prócz innych zalet dają większe plony, więc są przez wielu traktowane jako sposób na walkę z głodem. Niepokój jednak musi budzić, gdy wprowadza się je do sprzedaży cichcem, a wszelkie próby dyskusji na ten temat traktuje się jak atak niedouczonych oszołomów na cudowny owoc postępu. Podejrzenia, że nie do końca sprawę przebadano nie są przejawem paranoi. Ledwie kilkadziesiąt lat temu przeżywaliśmy zmierzch ery pestycydów, gdy okazało się że przynoszą więcej szkody niż pożytku. Wtedy też nie od razu było to jasne. Czy ktoś może z ręka na sercu powiedzieć: obawy, że naukowcy nie znają wszystkich skutków wprowadzenia nowych upraw są bezpodstawne? Albo: obawy że spożycie genetycznie modyfikowanych roślin może mieć negatywne skutki dla zdrowia człowieka są przesadzone? Nie może. Bo wiele skutków dzisiejszych decyzji pokaże dopiero czas.
Może i interesy producentów modyfikowanej żywności nie stoją tym razem w sprzeczności z moimi. Ale chciałbym przynajmniej wiedzieć, czy to co jem to skrzydełko, czy nóżka. Żeby ewentualnie wiedzieć co mi zaszkodziło.
«« | « |
1
| » | »»
Wykop
Sfora
Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Niewiedza hodowców? Nie - żądza zysku za każdą cenę.
Ale z własnego podwórka znamy i zbrodniczą politykę państwa. Azbest - od dawna znana była szkodliwość, jego rakotwórcze działanie. Państwo socjalistyczne i jego następca lekceważyły jednak przez dziesięciolecia zagrożenia, a dziś mamy kosztowną rozbiórkę i składowanie (nie nadaje się do żadnego wykorzystania) milionów ton eternitu.
Kolejny przykład: aluminium. Stal potrzebna była na czołgi, a nie na tanie garnki i sztućce. Dalej - tworzywa sztuczne, które w kontakcie z tłuszczami wydzielały trujace substancje. Wiele by wymieniać.
Wydawać by się mogło, że po to mamy państwo by o elementarne bezpieczeństwo swoich obywateli zadbało. Okazuje się jednak, że różne dziwne grupy nacisku są od niego silniejsze. Znajdują się zaraz "wybitni" eksperci, którzy zagrożenia minimalizują lub wręcz obśmiewają. Znajdują się traktaty lub konwencje międzynarodowe o "żywotnej" wadze dla państwa, lecz nie dla zdrowia obywateli.
W tym kontekście, jeżeli już coś jest śmieszne, to ideologia wolnego, liberalnego rynku, która twierdzi że "niewidzialna ręka" rozwiąże wszelkie problemy, również i ten. Że konsument po prostu nie bedzie kupował tego co mu szkodzi. A jeśli konsument nie wie że produkt naszpikowany jest trucizną lub nawet wie, ale nie ma wyboru?
Źle mówię wybór będzie miał, ten z afrykańskiego buszu bedzie miał wybór między żyć albo umrzeć z głodu, a ten z europejskiego raju będzie wybierał między drożsżą i zdrowszą żywnością, a kolejnym zbednym mu gadżetem techniki i urlopem na wyspach kanarkowych.
wszystkie komentarze >