Synodalny dokument ogłoszony

Po dwóch synodach poświęconych rodzinie biskupi wypracowali dokument końcowy, który przedstawiali papieżowi. Został przekazany do publicznej wiadomości. Zawiera 94 paragrafy.

Reklama

Obszerny tekst głosi pochwałę małżeństwa i rodziny w świecie, w którym bywa ona atakowana i doświadcza przeróżnych trudności. To wezwanie skierowane do całego Kościoła, aby z większym zaangażowaniem, wrażliwością, czułością (jedno z często padających słów na synodzie) towarzyszył rodzinie. Dokument wymagać będzie uważnej lektury, wprowadzenia w życie, a być może pewnej jaśniejszej interpretacji. Polscy biskupi niewątpliwie przyczynili się do tego, że końcowy tekst jest bardziej teologiczny (tekst Instrumentum Laboris była zbyt socjologiczny) i akcentuje niezmienność nauczania Kościoła o rodzinie i małżeństwie. Kwestia, która w jakiś sposób zaciążyła na synodzie, to pytanie o możliwości przyjmowania Komunii św. przez osoby rozwiedzione a żyjące w ponownym związku. Synod w końcowym dokumencie nie wspomina o możliwości dopuszczenia do Komunii św. takich osób. Akcentuje mocno konieczność lepszego, dokładnego rozeznawania sytuacji danych osób i większego ich udziału w życiu Kościoła.

Trzy paragrafy poświęcono tej właśnie kwestii. Oto one:

84. Osoby ochrzczone, które się rozwiodły i ponowie zawarły związek cywilny powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, unikając wszelkich okazji do zgorszenia. Kluczem duszpasterskiego towarzyszeniu im jest logika integracji, aby nie tylko wiedzieli, że należą do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół, ale mogli mieć tego radosne i owocne doświadczenie. Są ochrzczeni, są braćmi i siostrami, Duch Święty rozlewa w nich dary i charyzmaty, dla dobra wszystkich. Ich udział może być wyrażony w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem rozpoznać, które z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w obrębie liturgii, duszpasterstwa, edukacji oraz w dziedzinie instytucjonalnej można przezwyciężyć. Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich w pielgrzymce życia i Ewangelii. Ta integracja jest też potrzebna ze względu na troskę i chrześcijańskie wychowanie ich dzieci, które muszą być uznane za najważniejsze. Dla wspólnoty chrześcijańskiej, troska o te osoby nie jest osłabieniem swej wiary i świadectwa o nierozerwalności małżeństwa: przeciwnie w tej trosce Kościół wyraża właśnie swoją miłość.

85. Święty Jan Paweł II zaproponował kompleksowe kryterium, która pozostaje podstawą do oceny tych sytuacji: „Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne”(Familiaris consortio, 84). Zatem zadaniem kapłanów jest towarzyszenie osobom zainteresowanym na drodze rozeznania, zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa. W tym procesie przydatne będzie dokonanie rachunku sumienia, przez chwile refleksji i skruchy. Osoby rozwiedzione, które zawarły ponowny związek powinny zadać sobie pytanie, w jaki sposób zachowywały się wobec swoich dzieci, gdy związek małżeński przeżywał kryzys; czy były próby pojednania; jak wygląda sytuacja opuszczonego partnera; jakie konsekwencje ma nowa relacja na pozostałą rodzinę i wspólnotę wiernych; jaki przykład daje ona ludziom młody, którzy przygotowują się do małżeństwa. Szczera refleksja może umocnić zaufanie w miłosierdzie Boże, które nikomu nie jest odmawiane. Co więcej, nie można zaprzeczyć, że w pewnych okolicznościach „poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione” (KKK, 1735) ze względu na różne uwarunkowania. W konsekwencji osąd sytuacji obiektywnej nie powinien prowadzić do osądu w sprawie „poczytalności subiektywnej” (Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych, Deklaracja 24 czerwca 2000 roku, 2a). W pewnych okolicznościach ludzie napotykają na poważne trudności, by działać inaczej. Dlatego też, podtrzymując normę ogólną, trzeba uznać, że odpowiedzialność w odniesieniu do pewnych działań lub decyzji nie jest taka sama we wszystkich przypadkach. Rozeznanie pasterskie, uwzględniając prawidłowo uformowane sumienie osób, musi czuć się odpowiedzialne za te sytuacje. Również skutki popełnionych czynów nie muszą być takie same w każdym przypadku.

86. Proces towarzyszenia i rozeznania kieruje tych wiernych do uświadomienia sobie swojej sytuacji przed Bogiem. Rozmowa z księdzem, na forum wewnętrznym, przyczynia się do tworzenia prawidłowej oceny, tego co utrudnia możliwość pełniejszego uczestnictwa w życiu Kościoła oraz kroków mogących jemu sprzyjać i je rozwijać. Biorąc pod uwagę, że w samym prawie nie ma stopniowalności (por. Familiaris consortio, 34), to rozeznanie nigdy nie może obyć się bez wymagań ewangelicznej prawdy i miłości proponowanej przez Kościół. Aby tak się stało, trzeba zapewnić niezbędne warunki pokory, dyskrecji, miłości do Kościoła i jego nauczania, w szczerym poszukiwaniu woli Bożej i chęci osiągnięcia na nią odpowiedzi bardziej doskonałej”. ( tłumaczenie fragm. dokumentu za KAI).

Przytoczone paragrafy są wynikiem kompromisu między różnymi opiniami pojawiającymi się na synodzie. Niewątpliwie idą one w stronę większego zrozumienia i otwarcia na osoby, których sytuacja małżeńska odbiega od ewangelicznego ideału. Przed nami czas refleksji, którą w swoich słowie zaczął już sam papież: co dla Kościoła oznacza ten synod który się zakończył?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Klarcia
    25.10.2015 03:46
    Jeszcze raz, dla tych, którzy podobni faryzeuszom, utwierdzają się we własnej doskonałości. Oceniają zwierzchników Kościoła - kierując się ignorancją, lub bigoterią.

    Tekst synodu: " Osoby ochrzczone, które się rozwiodły i ponowie zawarły związek cywilny powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, unikając wszelkich okazji do zgorszenia. Kluczem duszpasterskiego towarzyszeniu im jest logika integracji, aby nie tylko wiedzieli, że należą do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół, ale mogli mieć tego radosne i owocne doświadczenie. Są ochrzczeni, są braćmi i siostrami, Duch Święty rozlewa w nich dary i charyzmaty, dla dobra wszystkich. Ich udział może być wyrażony w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem rozpoznać, które z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w obrębie liturgii, duszpasterstwa, edukacji oraz w dziedzinie instytucjonalnej można przezwyciężyć. Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich w pielgrzymce życia i Ewangelii. Ta integracja jest też potrzebna ze względu na troskę i chrześcijańskie wychowanie ich dzieci, które muszą być uznane za najważniejsze. Dla wspólnoty chrześcijańskiej, troska o te osoby nie jest osłabieniem swej wiary i świadectwa o nierozerwalności małżeństwa: przeciwnie w tej trosce Kościół wyraża właśnie swoją miłość."

    Z adhortacji "Familiaris consortio" (Jana Pawła II): "Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei."

  • owieczka_
    25.10.2015 06:31
    Po pierwszym, dość szybkim i pobieżnym przeczytaniu, wysuwają mi się dwie sprawy tj. że nie ma stopniowalności prawa czyli warunki przystąpienia do Komunii św. są bez zmian i to, że duchowni są zobowiązani do pochylenia nad ludzką słabością z miłością i w prawdzie. Mają rozeznawać sytuację danej osoby co wymaga większej empatii, poświęcenia czasu i towarzyszenia duszpasterskiego połączonego z kształtowaniem prawidłowego sumienia tego człowieka. Oznacza to dla biskupów i prezbiterów konieczność większego wyjścia do ludzi świeckich i cierpliwego tłumaczenia 'jak żyć', żeby przyjąć dar zbawienia. Szczególnie trudne będzie to zapewne dla niemieckiego duchowieństwa, bo tam wiara i pieniądze niebezpiecznie się wymieszały.

    W świeckim radiu usłyszałam wczoraj, że biskupi przegłosowali Komunię św. dla rozwodników, zdziwią się pewnie ci dziennikarze jak papież podsumuje prace Synodu i rozwieje wszelkie wątpliwości co do pozostawienia doktryny bez zmian.
  • Marek
    25.10.2015 08:04
    To atak na Boze przykazania. Jezus głosił zupełnie coś innego!
  • Jp
    25.10.2015 08:26
    Czy wie ktoś kiedy będzie synod, który w kontekście miłosierdzia zajmie się pełnym uczestnictwem z życiu Kościoła złodziei specjalizujących się w okradaniu plebań?

    Wprawdzie oni mogliby zdobyć inny zawód ale przecież mają na utrzymaniu może żony, może i dzieci, a może jeszcze kilka kochanek i gdzie indziej na to nie zarobią. Niemiłosiernym byłoby przecież bawić się w legalizm i prezentować ciasne i twarde spojrzenie doktrynalne. Można przecież indywidualnie rozeznawać i np. wyznaczać która plebania do obrobienia w tym miesiącu i towarzyszyć by pokazać gdzie ona jest.

    A tu możnaby jakiś synodzik uskutecznić i stwierdzić że trzeba im towarzyszyć z miłosierdziem. Oczywiście, to spojrzenie miłosierne nie dotyczyłoby złodziei operujących w biskupich pałacach, ale tylko tych co pracują na plebaniach.

    To problem bardzo aktualny!

    To, że pieniądz nie śmierdzi, już Wespazjan wiedział, złoto także i dzisiaj metryki nie miewa, gdy z zamtuza pochodzi, knajpy lub złodziejstwa, tym skwapliwiej się w szaty świętości odziewa.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    6°C Środa
    noc
    4°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    4°C Środa
    wieczór
    wiecej »

    Reklama