| $ | USD | 3,4779 | |
| € | EUR | 4,3665 | |
| Fr | CHF | 3,6357 | |
| £ | GBP | 5,4496 |
Joanna Kociszewska
Prawo nie jest po to, by krzywdzić, ale po to, by przed krzywdą chronić. Niestety próby poprawiania istniejących zasad w taki sposób, by to konkretne zło powtórzyć się nie mogło, generują kolejne.
Wołanie o dobre prawo pojawia się zawsze, gdy do naszej świadomości dociera ludzka krzywda, której obecne przepisy nie były w stanie zaradzić lub którą wręcz spowodowały. Mamy w świadomości, że prawo nie jest po to, by krzywdzić, ale po to, by przed krzywdą chronić. Niestety próby poprawiania istniejących zasad w taki sposób, by to konkretne zło powtórzyć się nie mogło, generują kolejne.
Przykładem mogą być przepisy dotyczące rodziny. Z jednej strony stajemy przed problemem rodzin, w których dziecko jest zwyczajnie zagrożone. Doskonale pamiętam postulaty znajomej kuratorki, która domagała się możliwości natychmiastowego zabrania dziecka z domu, bo zostawianie go z rodzicami w konkretnej sytuacji to zbyt wielkie ryzyko. Z drugiej strony utrwalenie takiej normy prawnej może skutkować zabieraniem dzieci z powodów absurdalnych. A trzeba pamiętać, że każda tego typu decyzja jest dla dziecka traumą i jej odwołanie przez sąd (nawet po kilku dniach) wyrządzonej rodzinie krzywdy nie naprawi.
Podobnie wygląda sprawa z przepisami dotyczącymi przemocy domowej. Osoby pracujące z ofiarami przemocy zupełnie słusznie domagają się, by to sprawca, nie ofiara, ponosił życiowe konsekwencje np. w postaci pozbawienia domu. Bezdomność i wyrwanie ze środowiska to doświadczenia trudne dla każdego, dla ofiar przemocy często nie do przejścia. Powstał projekt prawa, który ma takim sytuacjom zapobiec. Projekt kompletnie nieodporny na fałszywe oskarżenia wynikające z prób odegrania się na współmałżonku za prawdziwe bądź wyimaginowane krzywdy.
Nie ma prawa doskonałego. Każde wymaga zdrowego rozsądku w stosowaniu procedur. Dlatego najlepszym z możliwych jest prawo ingerujące jak najrzadziej, zwłaszcza w tak delikatnych sferach jak rodzina. Owszem, nie zawsze uda się zapobiec krzywdom. Ale metodą nie jest tworzenie prawa niesymetrycznego, a takie procedury wykonawcze, które pozwolą korzystać z możliwości prawnych także osobom bez wykształcenia kierunkowego. Na przykład zaskarżyć decyzję prokuratury w której pomylono datę wydarzenia, nazwiska składającego doniesienie i osoby, przeciw której kierowano zarzut, a także pominięto w uzasadnieniu istotne fakty. Bez dociekania, co zawierają wymienione trzy czy cztery paragrafy Kodeksu Postępowania Karnego, gdzie zaadresować odwołanie (do sądu, ale za pośrednictwem prokuratury) i co to znaczy, że termin zażalenia jest „zawity”.
Żadne prawo nie będzie dobre, póki nie stanie się dostępne dla zwykłego człowieka.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Tymczasem gdy na szlaku turystycznym sam na sam spotykam człowieka to nie dlatego on mnie nie moruje i nie rabuje z drogiego sprzętu, aparatu fotograficznego, telefonu itd, że jest kara więzienia tylko dlatego, że ma ukształtowane sumienie. Dlatego wg mnie ważniejsze było by nawoływanie do wychowywania i pracy nad sumieniem czowieka niż do "ulepszania" prawa.
Stworzenie kolejnych papierków do wypełniania i poprawianie prawa metodą łatania dziur niczego nie załatwi. Wygeneruje tylko kolejne krzywdy...
Problem w tym, że zawsze mnóstwo zależy od zdrowego rozsądku. Nie ma takich przepisów, których nie można zinterpretować głupio lub mądrze. No, chyba że prawo wymyśli procedurę-algorytm. Mimo korzyści, jakie mogą z takich rozwiązań płynąć, uważam że krzywdy są co najmniej równoważne.
wszystkie komentarze >