Kwestie bardzo wrażliwe

O konwencji przemocowej, kadencyjności burmistrzów i szansach na wspólnotę mówi prezydent RP Andrzej Duda.

Reklama

Zaczniemy od sprawy najważniejszej. Kiedy prawo nienarodzonych chorych dzieci będzie w Polsce chronione w pełni?

Andrzej Duda: Jestem zwolennikiem ochrony życia, ale uważam, że pewne rozwiązania muszą być wprowadzane w sposób umiarkowany. Powiem otwarcie, byłem przeciwnikiem karania kobiet, które dopuściły się aborcji. W tym sensie projekt, który został przedstawiony w Sejmie jako obywatelski, w tej części budził także moje poważne wątpliwości.

Można jednak było go zmienić, a nie wyrzucać do kosza.

To prawda, ale w sytuacji kiedy wybuchła burza i mieliśmy do czynienia z tak ogromną dezinformacją wokół tej sprawy, dalsza dyskusja nie była już możliwa. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że należy wprowadzić rozwiązania prawne, które będą chroniły życie nienarodzonych, u których stwierdzono jakieś niepełnosprawności, np. dzieci dotkniętych zespołem Downa. Ich sytuacja obecnie jest dramatyczna. To jest coś, z czym ja absolutnie nie mogę się pogodzić. Te dzieci powinny się narodzić i móc normalnie, szczęśliwie dalej żyć i funkcjonować w naszym społeczeństwie. Tę szansę im się zabiera. Uważam, że uczciwe państwo nie powinno na to pozwolić.

Czy możemy więc w tej sprawie spodziewać się jakiejś inicjatywy Pana Prezydenta?

Z całą pewnością poprę rozwiązania, które będą chroniły życie dzieci w większym stopniu, aniżeli dzieje się to dzisiaj. Oczywiście jest w tej materii kilka kwestii dyskusyjnych, wywołujących spory także wśród obrońców życia. Powtarzam, jestem zwolennikiem ochrony życia, ale wiem także, że taka legislacja musi być wprowadzona z wyczuciem.

A jeśli wobec tych nowych regulacji ponownie będą protesty i wyjdą jakieś czarne marsze, znów się cofniecie? Czy będzie Pan Prezydent zachęcał wtedy kolegów ze swojej formacji politycznej do wytrwałości?

Zawsze pewnie znajdą się ludzie, którzy będą protestowali, zwłaszcza tacy, którzy uważają, że to kobieta ma prawo decydować o wszystkim, także o życiu innego człowieka, gdyż to jest jej sprawa.

Ja jednak z tym się nie zgadzam, gdyż to nie jest wyłącznie jej sprawa. A w każdym razie nie tylko jej – także rozwijającego się w niej życia i prawa człowieka do życia. Powtarzam jednak, że rozwiązania w tej sferze powinny być wprowadzane z wyczuciem, gdyż czasem jedno błędne, budzące społeczne emocje sformułowanie może zniszczyć cały wysiłek.

Czy Polska powinna wypowiedzieć konwencję przemocową, zawierającą różne, dwuznaczne sformułowania?

Byłem w Sejmie, kiedy toczyły się o niej dyskusje, i wskazywałem na niedobre konsekwencje jej przyjęcia. Mówiłem wtedy, że jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet, to w Polsce są dobre rozwiązania prawne, które funkcjonują, i nie ma potrzeby przyjmowania tak jednoznacznie zideo­logizowanego dokumentu. Dlatego należałoby jeszcze raz przedyskutować wszystkie konsekwencje tej konwencji, na ile ona rzeczywiście nam pomaga, a na ile szkodzi.

Przed końcem kadencji poprzedniego parlamentu została uchwalona bardzo niedobra ustawa o in vitro, szkodliwa i skrajnie liberalna. Czy nie należałoby pomyśleć o jej zmianie?

Tutaj znów dotykamy kwestii bardzo wrażliwych. Jest sporo ludzi, którzy z różnych przyczyn mają trudności z naturalnym poczęciem potomstwa i w tej metodzie widzą dla siebie jedyną szansę. Wiem, jak bardzo są zdesperowani i szukają każdego sposobu, aby mieć dziecko. Znam takie osoby i wiem, jaki dramat przeżywają. Zwłaszcza że pomimo wielu poniesionych nakładów metoda często nie okazuje się skuteczna. Mam wielkie wątpliwości co do procedur, które w jej trakcie są realizowane, zwłaszcza mrożenia zarodków. Z pewnością bliższe są mi rozwiązania, które przewidywał projekt ustawy o in vitro, przygotowany swego czasu przez ministra Jarosława Gowina. Wydawało mi się, że były to rozwiązania, które można byłoby zaakceptować, a jednocześnie regulowałyby one tę kwestię. Problem jest bowiem także wtedy, kiedy nie ma żadnych regulacji. To z pewnością nie jest dobra sytuacja.

Tylko że ostatecznie został przyjęty projekt bardzo liberalny, ewidentnie niechroniący życia, pozwalający na mrożenie zarodków, których liczbę szacuje się na blisko 100 tys. Rozmawiamy o trzech fundamentalnych kwestiach etycznych: ochronie nienarodzonych, konwencji przemocowej oraz ustawie o in vitro, w których PiS nie przejawia determinacji, choć ma możliwości przeprowadzenia zmian. Dlaczego Pana formacja polityczna, która wykazuje ogromne zdecydowanie w różnych sprawach, choć rodzi to także opór konkretnych środowisk, abdykuje w kwestiach etycznych? Pragmatyka wygrywa z zasadami moralnymi?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    15°C Czwartek
    dzień
    18°C Czwartek
    wieczór
    16°C Piątek
    noc
    12°C Piątek
    rano
    wiecej »

    Reklama