Ksiądz a dziecko

Kontrowersyjny temat „Ksiądz a dziecko” podjęli redaktorzy pisma „Pastores”, kwartalnika poświęconego formacji kapłańskiej.

Reklama

„Zaproponowany tytuł kolejnego numeru kwartalnika nawiązuje do jednej ze sfer relacji duchownych najbardziej dziś opisywanych i ukazywanych w mediach. W znacznej mierze dotyczą one dramatycznie zaprzepaszczonych więzi z dziećmi, a wręcz przestępstw, jakich dopuścili się duchowni w ostatnich dziesięcioleciach” – piszą członkowie redakcji we wstępie do numeru.

Pismo zawiera między innymi wywiad z Józefem Augustynem SJ, dotyczący nadużyć seksualnych wobec osób niepełnoletnich w Kościele. Rozmówca wskazuje, że problemy te pojawiają się już od dawna, lecz dziś dopiero zaczęły być nagłaśniane. Należy realnie wspierać ofiary takich zachowań, a sprawców faktycznie karać – nie zaś jedynie przenosić na inną placówkę. Augustyn wskazuje także na błędy wizerunkowe, jakie popełniano w obliczu wybuchu skandali pedofilskich. Jednocześnie trzeba pamiętać, by nie wpadać w myślenie w kluczu odpowiedzialności zbiorowej. Kto ma czyste sumienie, nie powinien z powodu medialnego zastraszenia unikać teraz kontaktu z dziećmi.

„Pastores” nie ogranicza się jednak do tego kontrowersyjnego aspektu tematu „Ksiądz a dziecko”. Autorzy przyglądają się zagadnieniu dzieciństwa w perspektywie biblijnej, wychowawczej i pastoralnej. Biblista ks. Haręzga pokazuje ewangeliczny wzorzec dziecięctwa Bożego, pedagog R. Skrzyniarz przedstawia wzorce wielkich świętych wychowawców z historii Kościoła, zaś znany duszpasterz D. Chmielewski SDB odpowiada na pytanie o ewentualne duchowe zagrożenia związane z posyłaniem dziecka na naukę sztuk walki. Oprócz tego na łamach „Pastores” pojawiają się między innymi: Janusz Wardak – ojciec dziesięciorga dzieci, amerykański apologeta P. Kreeft, a także kardynał Robert Sarah.

Przeczytaj:

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Gość
    16.03.2017 17:31
    "Ksiądz a dziecko" - rzeczywiście STRASZNIE kontrowersyjne!!!
  • Piotr-St_Blajerowski-SI
    17.03.2017 00:04
    Już od wielu lat - czasem, w niektórych okolicznściach - zwracam uwagę na wojnę, jaką przy tej okazji toczy sobie zwycięsko szatan, zwyciężając na polu zakreślonym właśnie zestawieniem "ksiądz a dziecko", jednocześnie też tę kwestię traktując jako taran w walce jeszcze szerzej rozumianej. Te obserwacje moje, jak napisałem, czynię czasem - gdyż muszą być możliwości do zrobienia szerszego wywodu oraz dobra wola i/lub w ogóle zdolność odbiorcy do podążenia śladem rozumowania. Mianowicie, po pierwsze trzeba wyraźne zrobić zastrzeżenie: nie jest to, co piszę, walką z tendencją zdecydowanego stawania po stronie ofiary faktycznie zaistniałych wypadków molestowania, nieszczęsnego wydarzenia zawsze, tym bardziej, gdy dopuści się go duchowny. Oczywiste jest też, że należy zrobić bardzo dużo, by tym ofiarom jakoś zadośćuczynić i pomóc przezwyciężyć negatywne skutki. Już jednak sytuacje wątpliwe, naciągane, podnoszone np. dla różnych motywów, choćby w niektórych mediach wojny ideologicznej - są trochę inną sprawą niż wspomniana słuszna tendencja zwalczania rzeczonych szkód. Idąc zaś dalej - wraca sprawa statystyki, którą rzadko się jednak przytacza: stosunkowo małego odsetka tych problemów. Tymczasem, z racji np. wzmaganej ekscytacji wokół tych problemów: drażliwość sprawy jest "mimochodem" przenoszona na całość relacji w temacie właśnie "ksiądz a dziecko". Tu wskazuję na sprytne szatańskie działanie, gdyż z perspektywy poszczególnych osób, czasem zbulwersowanych z racji jakichś dodatkowych uwarunkowań, trudno jest zaraz mówić o uświadomionym i w wolny sposób wybranym postępowaniu. Zły duch jednak - doskonale wie, jak na takich pojedynczych postawach budować skumulowanie problemu. Skutek zaś - wychodzi aż "racice zacierać", z jego punktu widzenia. Bóg do działania miłością pośród ludzi, w sposób szczególny, drogą mocnego znaku: ma ludzi. Ma ich umysłowość, emocjonalność, odpowiedzialność - by w nich zaznaczać swoje szerzenie Miłości. Te znaki - są szczególnie ważne u dzieci, gdy budują się podwaliny dorosłej egzystencji i gdy jeszcze rozumowanie jest mocno wkomponowane w emocjonalność, w namaclność uczuć. Osoby konsekrowane - są, jak wiemy, szczególnymi reprezentantami Boga. Przypomnijmy sobie - kto jest w stanie, bo ma na tyle lat, by pamiętać "czasy przedpotopowe" - jak naturalnym budulcem doświadczenia życzliwości Boga, Jego obecności, Jego wchodzenia w sferę życia małego człowieka, były rozmaite gesty pogłaskania główki dziecka przez ksIędza choćby przy zbieraniu "na tacę", czy przytulenie ze strony siostry katechetki. Tymczasem - teraz ta cała sfera została mocno nadszarpnięta, niemal właśnie, co dodatkowo zasmuca: "mimochodem", bezwiednie, bezsilnie. Nie jest to oczywiście tak, że to były jedyne środki wzrastania w człowieku doświadczenia bliskości, serdeczności Boga, niemniej są to środki wyraźne; można i w tym kontekście rozważać znaczenie słów Pana Jezusa skierowanych do uczniów: "dozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie" oraz "coście uczynili jednemu z tych najmniejszych", jak również "kto przyjmuje to dziecko"...
    Otóż - przykro mi, PT Redakcjo wiara.pl, jeżeli to Wasze określenie - albo PT Redaktorzy Pastores, jeżeli to od Was pochodzi: ale, jak to krótko, więc nie wyłuszczając treści ukazał też mój Przedmówca, Gość z 17:31: strasznym zwycięstwem szatana na tym polu jest właśnie to, że oto w katolickich mediach komuś przez klawiaturę na myśl się przestukało: "kontrowersyjny temat: ksiądz i dziecko". To piszę nawet, jeżeli używający tego sformułowania użyli tego sformułowania jedynie dla zaznaczenia, że wokół złych wydarzeń związanych z molestowaniem, w społeczeństwach współczesnych rodzi się wiele kontrowersji. Jakkolwiek, oczywiście, z punktu widzenia poprawności sformułowań takie rozumienie słowa kontrowersja jest poprawne i gdyby tylko w tym znaczeniu go używano, szkody są mniejsze; straszne byłoby, gdyby rzeczywiście wprost uważali używający tych słów, że temat "ksiądz a dziecko" sam w sobie jest kontrowersyjny. Niemniej, nawet w tym znaczeniu używanie sformułowania "kontrowersyjny temat" - jest jakoś paskudne. W Kościele, w świetle Ewangelii, nigdy nie powinniśmy mieć w głowie, sercu, uczuciach zestawienia księdza i dziecka pod hasłem kontrowersji. To jest - właśnie: wymóg Ewangelii. Ksiądz a dziecko - to jak najbardziej naturalne jest, proszę Państwa. Tam, gdzie wierzymy, że jest to jakoś kontrowersyjny temat (a nie że bywają wypadki złe) - to gdzieś już czysta toń patrzenia ewangelicznego na świat uległo jakiemuś zmąceniu.
    No a co z tym taranem? Taran - w znaczeniu uchwycenia problematyki nadużyć seksualnych, jakie są faktem, że były, oby już nie było w Kościele: jako swoistej maczugi do walenia w Kościół jednocześnie z myślą o wdzieraniu się z przemocą konkweistadorów na inne pola w Kościele. Znów - niekoniecznie tak to rozumieją poszczególni ludzie używający tych perspektyw: ale szatan dobrze wie, co robi. Z dalszej perspektywy, można nawet mówić, że podtekst jest ten: Kościół, który miał dużą autonomię w dziedzinie praw, okazał się nieskuteczny w ochronie praw tak bardzo wrażliwych. Dowiódł, że nie jest w stanie sprostać wymogom sprawiedliwości - należy tę władzę więc ograniczać, poddać co najmniej kurateli praw pozakościelnych, państwowych. Oczywiście, że to jest walka, którą szatan zawsze będzie prowadził z Kościołem, więc ani zaskakuje ani nie należy popadać w panikę. Niemniej - zauważyć, co się dzieje, być realistą, to dobra rzecz.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    17°C Sobota
    noc
    12°C Sobota
    rano
    20°C Sobota
    dzień
    21°C Sobota
    wieczór
    wiecej »

    Reklama