Przepis na upadek Unii

Historia nie powtarza się, ale się rymuje. Te słowa Marka Twaina doskonale pasują do tego, co obserwujemy obecnie w UE. Widać analogie do upadku dawnych trwałych, jak sądzono, unii i sojuszy.

Reklama

Gdy Berlinowi, Brukseli i paru innym stolicom europejskim bliżej jest do stanowiska Moskwy w sprawie sankcji amerykańskich na Rosję, trudno bez zająknięcia mówić o jedności unijnej. Owszem, Berlin, Bruksela i parę innych stolic odpowiedzą na to: gdy Warszawie w kwestii uchodźców bliżej do stanowiska Waszyngtonu niż europejskich sojuszników, to również trudno mówić o łączących nas interesach. Czy jesteśmy na progu faktycznego rozpadu tego, co wydawało się nie do ruszenia? Patrząc na doświadczenia integracyjne poprzednich pokoleń, należałoby powiedzieć: nic nowego. I zawsze tak samo: szkoda.

Pycha przed upadkiem

Jedną z najdłużej trwających unii – od 1397 do 1523 roku – była unia kalmarska. Tworzyły ją Dania, Szwecja i Norwegia. Kraje, zdawałoby się, organicznie wręcz skazane na jedność i współpracę, połączyło berło wspólnego monarchy. Co poszło nie tak? Od dłuższego czasu rosły ambicje Danii, która wyraźnie wybijała się na pozycje hegemonistyczne. Narastający rozdźwięk między sojusznikami osiągnął swoje apogeum, kiedy Dania wsparła Rosję, gdy ta napadła na… Szwecję. Oczywiście nie trzeba mówić, co stało się z „wieczną” unią Skandynawów.

O historii tej i innych unii Przemysław Żurawski vel Grajewski napisał kilka lat temu książkę pod znaczącym tytułem „Duch pyszny poprzedza upadek. Rozważania o naturze procesu rozpadu unii”. Już sam tytuł wydaje się obrazoburczy z punktu widzenia brukselskiej poprawności politycznej. Jaki rozpad unii? Przecież ta Unia, którą my stworzyliśmy, jest najlepszym projektem, który nie może się załamać; owszem, bywały niedoskonałe, kruche sojusze w historii, ale my stworzyliśmy coś absolutnie wyjątkowego. I tak dalej. Tymczasem autor książki we wstępie tak uzasadnia sens prowadzenia rozważań w odwrotnym kierunku: „Napisano już tysiące książek o procesie integracji europejskiej (...). Czas zatem podjąć badania nad procesem dezintegracji w dziejach naszej cywilizacji, choćby po to, by jej uniknąć, a jeśli okaże się nie do uniknięcia, by rozumnie minimalizować wynikające zeń straty”. W momencie kluczowym dla przyszłości Europy, gdy początek rozpadu Unii Europejskiej jest faktyczny w postaci Brexitu, gdy wiele procesów wewnętrznych wskazuje na pogłębianie się procesu dezintegracji, lektura wspomnianej książki wydaje się wręcz wskazana, by zrozumieć to, czego świadkami jesteśmy.

Co cieszy Polskę…

„Polska z zadowoleniem przyjmuje podpisanie przez prezydenta USA Donalda Trumpa ustawy podtrzymującej amerykańską politykę sankcji wobec Rosji” – oświadczyło polskie MSZ. Nie chodzi oczywiście o jakąś emocjonalną, złą satysfakcję, tylko o praktyczne skutki sankcji: są one wymierzone m.in. w firmy zaangażowane w projekt gazociągu Nord Stream II, który jest wymierzony w interesy Polski i nasze bezpieczeństwo, nie tylko energetyczne. Powstrzymanie budowy tego gazociągu leży w interesie Polski, ale także wielu innych krajów Europy Centralnej, które mogłyby skorzystać na dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych, podczas gdy Nord Stream II tylko ugruntowuje pozycję rosyjskiego Gazpromu jako monopolisty. Warto zaznaczyć, że dla rosyjskiej gospodarki ekspansja firm energetycznych na Zachód to być albo nie być. Dlatego uderzenie sankcjami w samo serce tej gospodarki, która opiera się na gazie i ropie naftowej, jest i politycznie, i gospodarczo zabójcze. Rosja jest po prostu uzależniona od swoich surowców. I nie chodzi tylko o przeliczalne na ruble czy dolary kwoty. Choć i te robią wrażenie. Według rosyjskiego think tanku Economic Experts Group straty Rosji w latach 2014–2017 w wyniku różnych zależności wywołanych nałożonymi sankcjami wyniosły aż 600 mld dolarów, z czego blisko jedna trzecia była bezpośrednim skutkiem sankcji. Poza kwotami liczą się jednak skutki polityczne: dla Rosji gospodarka, a zwłaszcza energetyka, jest nieodłączną częścią polityki. Polityki agresywnej i nastawionej na uzależnianie od siebie odbiorców z jednej strony oraz na dzielenie zachodnich sojuszy z drugiej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    6°C Sobota
    wieczór
    3°C Niedziela
    noc
    3°C Niedziela
    rano
    5°C Niedziela
    dzień
    wiecej »

    Reklama