Szatański eksperyment

Przewrót bolszewicki oznaczał nie tylko powstanie nowego ustroju społecznego. Pod wodzą Lenina nowi władcy Rosji rozpoczęli budowę bezbożnej cywilizacji, która miała opanować świat.

Reklama

Latem 1917 r. jeszcze nic nie zapowiadało takiego rozwoju wydarzeń. Był to czas budowania nowych instytucji, wielkiego ożywienia obywatelskiego, choć zarazem kryzysu i postępującej anarchii. Wielką aktywność przejawiały wówczas wszystkie wspólnoty religijne.

Latem 1917 r. zlikwidowano urząd oberprokuratora Świątobliwego Synodu Rządzącego ustanowiony przez cara Piotra I do nadzoru nad prawosławiem. Zwiększyła się także przestrzeń publiczna dla Kościoła katolickiego, który w carskiej Rosji liczył ponad milion wiernych. Środowiska katolickie tworzyły struktury i brały udział w debacie na temat nowego prawa wyznaniowego. W Moskwie od sierpnia obradował prawosławny sobór lokalny, który zgromadził ponad 500 delegatów z całej Rosji: hierarchów, duchownych oraz delegatów świeckich. Jego inauguracja była wielkim religijnym świętem. Ze wszystkich stron Moskwy szły na Kreml procesje z chorągwiami, krzyżami i śpiewem. Nadzieje na stworzenie nowego ładu w Kościele i państwie były ogromne.

Wylosowany patriarcha

Jednak sytuacja w kraju stawała się coraz bardziej dramatyczna. Bolszewicy rośli w siłę, a władza nie potrafiła zdobyć sobie poparcia. Delegaci soborowi wahali się, czy w tej sytuacji należy reaktywować Patriarchat Moskiewski, zlikwidowany przez cara przed 200 laty. Decyzję podjęli dopiero wtedy, kiedy bolszewicy przejęli władzę w Piotrogrodzie, a w Moskwie rozpoczęły się walki. Opór stawiał niewielki garnizon Kremla. Kiedy został złamany, zdecydowano, aby natychmiast wybrać patriarchę. Ponieważ kremlowski sobór Zaśnięcia Matki Bożej, miejsce elekcji patriarchów, zajęli bolszewicy, delegaci zebrali się w soborze Chrystusa Zbawiciela. Po pierwszej turze, w której wyłoniono trzech kandydatów, zrobiono przerwę. W centrum świątyni ustawiono starożytną ikonę Matki Boskiej Włodzimierskiej, przeniesioną z innego soboru. Dalszego głosowania już nie było. 5 listopada kartę z nazwiskiem patriarchy wylosował mnich Aleksy Sołowjow, asceta i wychowawca duchowy całego pokolenia rosyjskich prawosławnych. W ten sposób patriarchą został metropolita moskiewski Tichon (Biełławin), światły i pobożny hierarcha, który przez wiele lat pracował w Stanach Zjednoczonych.

Po wyborze wyjechał na ulice Moskwy, aby udzielić mieszkańcom tradycyjnego błogosławieństwa. Wokół Kremla stały już bolszewickie patrole. Ceremonia przebiegała w upiornej ciszy. Na placu Czerwonym ludzie w milczeniu klękali przed powozem patriarchy, ale grupa żołnierzy, stojących pod murami Kremla, obróciła się do niego demonstracyjnie plecami. Stojąca nieopodal orkiestra wojskowa zagrała „Marsyliankę”. Takie było pierwsze spotkanie patriarchy Tichona z nową Rosją, która nie tylko odrzucała tradycyjny ustrój i system społeczny, ale także całą rosyjską kulturę i duchowość. Wkrótce w miastach opanowanych przez bolszewików zaczęły się gwałty, rabunki i morderstwa duchowieństwa oraz ludzi świeckich. Patriarcha, choć chciał uniknąć konfliktu, nie mógł na to nie reagować. Na początku stycznia 1918 r. potępił władzę bolszewików oraz ekskomunikował wszystkich „jawnych i ukrytych wrogów Chrystusa”.

Od lipca do października

Na sukces w październiku 1917 r. bolszewicy pracowali kilka miesięcy, rozkładając państwo od wewnątrz. Rząd Tymczasowy, kierowany od lipca przez prawnika Aleksandra Kiereńskiego, nie zdobył powszechnej sympatii. Masy chłopskie nie rozumiały, dlaczego nie ma już cara, a wspierający rząd liberalni demokraci bardziej obawiali się prawicowego przewrotu aniżeli knowań bolszewików, których siły nie doceniali. Nikt w rządzie nie miał pomysłu, jak wyprowadzić Rosję z wojny, choć armia była w rozkładzie. Podjęta latem 1917 r. ofensywa na Lwów po kilku dniach sukcesu zamarła. Żołnierze masowo opuszczali jednostki, a próbujących ich zatrzymać oficerów rozstrzeliwano na miejscu. Przez kraj szła fala maruderów, rabując, gwałcąc i paląc wszystko po drodze. Chaos panujący w kraju zachęcił bolszewików w lipcu do próby przejęcia władzy, ale nie zakończyła się ona powodzeniem. Nie udało się im opanować Pałacu Maryjskiego, gdzie obradował Rząd Tymczasowy, wspierany wówczas jeszcze przez lojalne mu oddziały. Na dodatek na stolicę ruszył gen. Ławr Korniłow, jeden ze zdolniejszych carskich generałów, dowodzący karnym i zdyscyplinowanym wojskiem. Gdyby Kiereński wykorzystał ten ruch, nic nie uratowałoby bolszewików przed klęską. Przerażony porażką puczu Lenin (Włodzimierz Uljanow) uciekł do Finlandii. Dla niepoznaki zgolił brodę, zerwał kontakty ze stolicą i czekał na pomyślniejszy czas. Człowiekiem, który faktycznie przygotował zwycięstwo bolszewików w Piotrogrodzie, był Lew Trocki (Lejba Bronstein), błyskotliwy mówca, przenikliwy analityk, przebiegły konspirator. Trafnie ocenił, że Kiereński tak bardzo boi się prawicy, iż zrobi wszystko, aby nie dopuścić jej do władzy. W atmosferze histerii przed rzekomym prawicowym buntem rząd rozdał robotnikom broń. Wojska Korniłowa nie dotarły jednak do stolicy, a on sam pozwolił się aresztować Rządowi Tymczasowemu, natomiast z uzbrojonych robotników bolszewicy sformowali oddziały gwardii, które dwa miesiące później pomogły im przejąć władzę. Kiereński zamiast Leninem zajął się byłym carem. Mikołaja II i jego rodzinę nakazał wywieźć na Syberię, gdzie został im jeszcze rok życia. W pierwszą rocznicę objawień fatimskich wszyscy zostali zamordowani.

Noc, która rozstrzygnęła

Po lipcowej klęsce bolszewicy działali ostrożnie, stopniowo przygotowując konspiracyjną strukturę wśród żołnierzy oraz marynarzy Floty Bałtyckiej. Nie byli jednak pewni sukcesu. Wiedzieli, że w Piotrogrodzie przebywało blisko 15 tys. oficerów, z których wielu gotowych było do walki z bolszewikami. Nikt jednak nie wydał im takiego rozkazu. Ciągle ukrywający się Lenin nalegał, aby szybko rozpocząć przygotowania do powstania. Wiedział, że Rząd Tymczasowy planował przeprowadzić wybory do Konstytuanty – zgromadzenia mającego uchwalić nową konstytucję dla Rosji. Przewidywał, że demokratyczną władzę będzie obalić znacznie trudniej aniżeli Rząd Tymczasowy, z którym już nikt się nie identyfikował.

Wszystkie nici spisku splatały się w Instytucie Smolnym, dawnej pensji dla szlachcianek, a od wiosny 1917 r. siedzibie Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Tam w niewielkim pokoju na trzecim piętrze pracował Trocki i zbierał się Komitet Rewolucyjno-Wojskowy, tajny ośrodek przygotowujący przewrót. Decydująca dla dalszego biegu wydarzeń była noc z 24 na 25 października (czyli z 7 na 8 listopada według kalendarza gregoriańskiego). Oddziały bolszewickie otoczyły najważniejsze gmachy publiczne w mieście. Załoga krążownika „Aurora” otrzymała rozkaz, aby okręt stanął naprzeciwko Pałacu Zimowego, po drugiej stronie Newy. Od lipca mieściła się tam siedziba Rządu Tymczasowego. Nikt im w tym nie przeszkadzał. „Obywatele spali spokojnie i nie wiedzieli, że przez ten czas nowa władza zastąpiła dawną” – zanotował później Trocki. W ostatnim momencie, po miesiącach nieobecności, pojawił się w stolicy Lenin. Dla niepoznaki owinął głowę chustą, więc wyglądał jak pacjent po wizycie u dentysty. Miasto było już opanowane, ale Rząd Tymczasowy istniał, choć działał w coraz większej izolacji. Kierownictwo bolszewików wahało się, co robić dalej. Przeważyła opinia Lenina, aby natychmiast opanować Pałac Zimowy i ogłosić zwycięstwo rewolucji. Nie było to trudne zadanie. Poza grupą junkrów, batalionem kobiet oraz oddziałem inwalidów nikt go nie bronił. Około północy został zdobyty prawie bez strat. Sceny szturmu wymyślił dla swego filmu Sergiusz Eisenstein. Także strzały z „Aurory” miały symboliczne znaczenie. Na okręcie nie było ostrej amunicji, strzelano więc ślepakami. Kiedy następnego dnia w Radzie Piotrogrodzkiej przedstawiciele demokratycznej opozycji oskarżyli bolszewików o dokonanie puczu, Trocki wyjaśnił im, że ich rola właśnie się zakończyła. „Idziecie tam, gdzie jest od dziś wasze miejsce: na śmietnisko historii” – spuentował dłuższe wystąpienie, co sala przyjęła z aplauzem.

W pierwszych dekretach Rady Komisarzy Ludowych, bolszewickiego rządu kierowanego przez Lenina, wspólnoty religijne pozbawione zostały osobowości prawnej, zakazano im nauczania religii w szkołach, znacjonalizowano własność. Na chrześcijan, w pierwszej kolejności na prawosławnych, spadła fala prześladowań w skali nieznanej dotąd w cywilizowanym świecie. Prof. Andrea Riccardi po latach napisał, że „walka z religią w Związku Sowieckim prowadziła do holokaustu kobiet i mężczyzn, którzy odważyli się wyznawać wiarę”. W swej najgłębszej istocie rosyjska rewolucja była bowiem nie tylko radykalnym projektem socjalnym i gospodarczym, ale szatańskim eksperymentem zbudowania świata bez Boga. Zamienił on dzieje XX wieku w pasmo nieszczęść i dramatów oraz przyniósł śmierć milionom ludzi na całym świecie. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Quki
    04.12.2017 23:58
    Niech Bóg Błogosławi nasze narody, Polskę i Rosję. Żebyśmy mogli wyrwać się z sideł szatana i stać się prawdziwie wolnymi braćmi w Panu i dziećmi Maryji.
  • (wujek) Olek
    05.12.2017 11:27
    Łono, z którego to zło wypełzło, (nied-)oświecenie rewolucji francuskiej markiza de Sade, dalej płodne jest, np. w "naszej" IV. neoliberalnej LBGTQIAZ ... Rzeszy. Narody Europy powinny sie nawzajem szanować i przyjaźnić, na podstawie powszechnego judeochrześcijaństwa.
  • JAWA25
    15.12.2017 23:18
    dzięki za nieudzielenie odpowiedzi
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    2°C Sobota
    dzień
    2°C Sobota
    wieczór
    1°C Niedziela
    noc
    1°C Niedziela
    rano
    wiecej »

    Reklama