wiara.pl

info

Kościół potrzebuje reklamy?

Kościół potrzebuje reklamy?

Jan Drzymała

Zmieniają się realia i do tych realiów trzeba dostosować język ewangelizacji, a nie tylko z rozgoryczeniem powtarzać, że świat jest zły i nas nie rozumie.

Prefekt Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego kard. Franc Rodé, zabierając głos podczas kongresu o zakonach w Neapolu, zauważył, że zgromadzenia zakonne w świecie zachodnim przeżywają poważny kryzys.

Z analizy sporządzonej przez Katolicką Agencję Informacyjną faktycznie wynika, że do polskich zakonów wstępuje coraz mniej osób. W minionym roku zgłosiło się 653 kandydatów do męskich zgromadzeń. Dwa lata temu było 708 chętnych, a przed trzema laty 797. Sytuacja zgromadzeń żeńskich jest jeszcze gorsza. Przed 10 laty było ponad 50 proc. powołań więcej niż w 2009 roku – informuje KAI.

Tymczasem w Polsce, jak donosi Gazeta Wyborcza, „Zakony łowią na PR”.  „Mam talent – mogę zostać świętym”, „Przeżyj przygodę życia” – cytuje zakonne slogany „reklamowe” gazeta.

Polskie zgromadzenia coraz chętniej sięgają po narzędzia PR-owskie, by zachęcić młodzież do wstępowania na drogę zakonną. Opisują specyfikę życia w klasztorze, prezentują charakterystyczne postacie w zakonie, organizują rekolekcje powołaniowe i inne „eventy”, by przyciągnąć potencjalnych kandydatów.

Czyżby zakonnicy przestali wierzyć, że to Bóg powołuje i sami postanowili zadbać o kontynuację Jego dzieł? Nonsens. Trudno sobie wyobrazić, że bez Boskiego impulsu ktokolwiek zdecyduje się na życie w „czystości, ubóstwie i posłuszeństwie” tylko dlatego, że przełożony to równy gość, albo że bracia nieźle śpiewają chorał gregoriański.

Bóg wciąż wzywa słabych ludzi i czyni z nich apostołów – zaznaczył wczoraj przed modlitwą Anioł Pański Benedykt XVI. Ostatecznie to tylko za Jego głosem pójdzie powołany. Sęk w tym, że dziś na rynku idei krąży wiele nie zawsze sensownych, ale często atrakcyjnie podanych sposobów na życie.

Ludzie Kościoła przez lata utrzymywali, że wiara nie potrzebuje reklamy. Popadając w coraz większą rutynę, koncentrowano się na tradycyjnym duszpasterstwie. Co więcej, w Polsce komunizm dodatkowo „zakonserwował” katolicyzm. Kościół był alternatywą wobec opresyjnego systemu. Ludzie lgnęli do Kościoła. Po 1989 roku okazało się, że na wolnym rynku idei nie jest tak łatwo zatrzymać przy sobie wiernych.

Na każdym kroku obserwujemy, jak przedstawiciele innych niż chrześcijańskie światopoglądów chętnie korzystają ze zdobyczy marketingu i PR. Często robią to bardzo profesjonalnie. Kościół, zaniedbując te dziedziny, sam strzela sobie w kolano.

Jeżeli chcemy skutecznie ewangelizować, jeśli do zakonów czy seminariów mają wstępować nowi kandydaci, musimy informować o tym, co mamy do zaproponowania. Benedykt XVI zachęca do wykorzystywania w duszpasterstwie nowoczesnych narzędzi.

Dał nawet przykład, tworząc swój profil na Facebooku. Stolica Apostolska ma własny kanał na Youtubie. To nie dowody na to, że sami musimy zadbać o zapewnienie Bogu wyznawców. To znaczy tylko tyle, że zmienia się świat, w którym chrześcijanie mają głosić Dobrą Nowinę. Zmieniają się realia i do tych realiów trzeba dostosować język ewangelizacji, a nie tylko z rozgoryczeniem powtarzać, że świat jest zły i nas nie rozumie. Brawo dla zakonników, którzy to zrozumieli.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 9 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 7 Głosów: 11 Lonia 2010-02-08 22:12
Niezalogowany użytkownik Marketing - tak, ale ważnym sposobem przyciągnięcia ludzi, którzy mają określone potrzeby duchowe a nie zawsze mogą odnależć się w Kościele jest nieco inny sposób przepowiadania. Nużą kazania mówione barokowym językiem, łzawe przykłady i ogólniki. Chciałabym, by kazanie było konkretne, skierowane jakby bezpośrednio do mnie. Są tacy kaznodzieje...może to wielki dar, ale pewnie też mądrość i technika wypowiedzi. A śpiewy... dla mnie często zbyt rozwlekłe, archaiczne. Piękne i sensowne, tyle że ja tak nie mówię i nie odczuwam. Wiara to nie tylko emocje, tyle że one pozwalają łatwiej identyfikować się z tym, co dzieje się na ołtarzu. A jęki młodzieży też nie zawsze są modlitwą. Tyle pieśni pielgrzymkowych dobrych muzycznie i bliższych naszemu przeżywaniu jest zapomnianych, a nowości nie zawsze są najlepsze. Skąd fenomen popularności oratoriów Rubika? Łatwo tu odnależć własne lęki, nadzieje, poszukiwania Boga, radość wiary. Moje parafia jest b. konserwatywna, to nie do końca zaleta. Mlodym jest trudniej jeszcze niż mnie przeżywać głęboko każdą liturgię.
Ocena: 3 Głosów: 3 sara 2010-02-16 09:18
Niezalogowany użytkownik jeśli biskupi zaczną od siebie nawrócenie na pewno będzie w kościele więcej powiewu Ducha Świętego.....to Panowie Magnaci.....więc co tu nasze rozważania...my wierni szaracy, potrzebujemy pasterza....i wolności...Duch Święty daje wolność ale jak wyższa hierarchia zatrzymuje Jego dzialanie.....to cóż....jest jak jest. Prawdziwe wartości nie potrzebują rekalmy ale w Kościele bardzo manipuluje się ludzmi. Człowiek jest taki, ze potrzebuje Przewodnika....a my go nie mamy.Dobrze, ze był kiedyś Pan Jezus i dał nam Jana Pawła II....
Ocena: 2 Głosów: 6 magnes 2010-02-10 16:13
Zgadzam się całkowicie z Lonią. Uatrakcyjnienie mszy zawsze. Ale jeśli chodzi o powołania to tutaj trzeba znacznie bardziej wyważyć pewne wartości. Nie mylić reklamy z rzetelną informacją. Nie możemy pozwolić, żeby w skutek mylnego odczytania powołania kapłan/zakonnik rozpoczyna związek z kobietą, bądź zaczynają interesować go dzieci. Wiem, że przykład ekstremalny, ale wcale nie taki rzadki w Kościele.
Ocena: 0 Głosów: 0 o_Onufry 2010-02-17 21:21
Niezalogowany użytkownik Kościól rzymsko-pedofilski ma reklamy aż zadość!
Światowe serwisy donoszą.
Następna afera skrywana od lat. Pan na Watykanie chyba zesra się na rzadko w sutannę!
Jeszcze nie uporał się z wielebną pedofilią w Irlandii, a tymczasem ....
Austriacki kościół katolicki ujawnił nadużycia seksualne duchownych. Rzecznik wiedeńskiej archidiecezji, wielebny Erich Leitenberger przyznał, że w ubiegłym roku doszło w Austrii co najmniej do 17 przypadków molestowania dzieci.

Zdaniem Ericha Leitenbergera do ośmiu przypadków seksualnego wykorzystywania uczniów doszło w archidiecezji wiedeńskiej. Sześć kolejnych przypadków odnotowano w diecezjach : St. Polten, Grazu i Innsbrucku. Po jednym - na razie w ramach promocji - w diecezjach w Linzu, Salzburgu i Eisenstadcie
Rzecznik wiedeńskiej archidiecezji powiedział, że jeden z zakonników został już ukarany.
No to mają sukces.
W każdej austriackiej diecezji utworzono specjalistyczne poradnie, w których psycholodzy udzielają pomocy prawnej i psychoterapeutycznej ofiarom konsekrowanej pedofilii.
Tak tę eklezjalną zarazę Szatan opanował!
Dyrektor ośrodka wiedeńskiego działającego od roku 1996 - psychoterapeuta Johannes Wanzata, przyznał, że "ilość ofiar może być jeszcze większa, ponieważ molestowani niechętnie zwracają się o pomoc".

wszystkie komentarze >