Pieniądz z internetu

Czy Bitcoin to nowe, ogólnoświatowe Amber Gold? A może nadzieja w walce z globalną finansjerą? Wirtualna „moneta” budzi coraz większe emocje.

Reklama

O Bitcoinie zrobiło się głośno, kiedy jego wartość zaczęła gwałtownie rosnąć. Jeszcze 7 lat temu jedna wirtualna moneta była warta tylko kilkadziesiąt groszy. Dzisiaj osiągnęła wartość prawie… 40 tys. zł. Tak, to nie pomyłka. Jej wartość wzrosła prawie 50 tysięcy razy. Aby podrożeć o prawie 8 tys. zł Bitcoin potrzebował zaledwie 6 dni. Jak więc narodziła się waluta, która potrafiła stworzyć milionerów ze zwykłych ludzi, i to bez odchodzenia sprzed komputera?

Historia stara jak człowiek

Aby zrozumieć historię Bitcoina, musimy mocno cofnąć się w czasie. Naprawdę mocno. Pieniądz, w szerokim znaczeniu tego słowa, pojawił się w momencie, w którym człowiek zaczął produkować tyle dobra, że nie był w stanie sam go skonsumować. Mógł więc zacząć wymieniać się z innymi. Początkowo ludzie wymieniali towar za towar, np. żywność za odzież. Powodowało to coraz większą specjalizację, bo człowiek siejący zboże mógł zebrać więcej, kiedy nie musiał martwić się, jak wyprodukować sobie np. obuwie.

Ale zboże czy skóry trudno było przewozić. Trzeba więc było ustalić jakiś środek wymiany i przechowywania wartości. Musiał być trwały, łatwy do przenoszenia, powszechnie uznany, ale niezbyt często występujący. Najpierw za taki środek uznawano różnego rodzaju kolorowe kamyki lub muszelki, następnie – rzadko występujące metale szlachetne, złoto i srebro. Tak narodził się pieniądz, początkowo tylko kruszcowy.

Złoto i srebro nie były pozbawione wad, ale zostały uznane za środek płatniczy przez cały świat, i tak było przez wieki. Jednak człowiek dąży do wygody. Przewożenie czy magazynowanie złota i srebra, zwłaszcza dużych ilości, było trudne i wiązało się z wielkim niebezpieczeństwem. Dlatego powstały pierwsze formy papierowego pieniądza, początkowo w formie dokumentów mających pokrycie w kruszcu.

Pomysł ten bardzo spodobał się rządom, którym łatwiej było manipulować ilością pieniędzy papierowych w obiegu niż zawartością kruszcu w monecie. W pewnym momencie pieniądz papierowy stał się tak popularny, że kolejne państwa postanowiły najpierw wycofać pieniądz kruszcowy, a potem całkowicie zrezygnować z pokrycia walut w złocie lub srebrze. Jedynym gwarantem pieniądza stały się rządy państw. Co prawda sztabki złota i srebra wciąż są wiele warte, ale do sklepu pójdziemy raczej z kawałkiem papieru z podpisem prezesa NBP.

Górnictwo cyfrowego złota

Dlaczego ta historia jest ważna w kontekście Bitcoina? Dlatego, że jest on de facto powrotem do czasów starożytnych. Bitcoin jest środkiem wymiany handlowej pomijającym oficjalny obieg waluty. Nikt w końcu nie może zabronić nam wymieniania się dobrami i usługami za pomocą np. kart z wizerunkami piłkarzy. A użytkownicy Bitcoina wymieniają dobra i usługi za ciągi kodów informatycznych.

Aby korzystać z Bitcoina, trzeba posiadać specjalny „portfel”, czyli program, dzięki któremu można realizować transakcje w tej wirtualnej „walucie”. Wartość tego „portfela” może więc spadać lub rosnąć w momencie zakupu lub sprzedaży za Bitcoiny. Zwiększyć wartość „portfela” można nie tylko dzięki udanym transakcjom, ale też przez „wydobywanie” Bitcoinów. W największym uproszczeniu sprowadza się to do rozwiązania zadań kryptograficznych za pomocą specjalnego sprzętu komputerowego o dużej mocy obliczeniowej.

Bitcoina miała stworzyć w 2009 r. osoba o pseudonimie Satoshi Nakamoto. Prawdziwej tożsamości twórcy wirtualnej „monety” nigdy nie ujawniono. Nie przeszkadza to jednak jej entuzjastom. Wręcz przeciwnie, aura tajemniczości dobrze wpisuje się w „anarchizujący” światopogląd społeczności Bitcoina. Jej członkowie podkreślają sieciowy charakter tej „waluty”, niezależny od rządów czy instytucji finansowych; demokratyczny charakter podejmowanych przez jej użytkowników decyzji i bezpieczeństwo własności w niej przechowywanej, dużo większe niż w wypadku tradycyjnego pieniądza.

Niepokój rządów

Bitcoin budzi jednak coraz więcej wątpliwości, zwłaszcza wśród organów kontrolnych poszczególnych państw, których zadaniem jest stanie na straży stabilności systemów finansowych. W Polsce Komisja Nadzoru Finansowego wspólnie z Narodowym Bankiem Polskim ostrzega przed „walutą” wirtualną, w tym przed Bitcoinem. Instytucje te zwracają uwagę na brak państwowych gwarancji dla Bitcoina, brak powszechnej akceptowalności tej „waluty” oraz brak jej umocowania w prawie.

W kwestii Bitcoina pojawia się jeszcze inny poważny problem. Coraz więcej ekspertów przestrzega przed inwestowaniem w wirtualną „monetę”, dostrzegając zagrożenie pęknięciem bańki spekulacyjnej. Bo Bitcoin stał się instrumentem spekulacji finansowej. Kiedy handlem wirtualnymi „monetami” zajęły się profesjonalne instytucje finansowe, przestały one być już tylko walutą internetowych pasjonatów. I zapewne zaangażowanie takich inwestorów podbiło znacząco wartość Bitcoina.

Na popularność Bitcoina wpływa to, że jest on „walutą”, która pozwala na przeprowadzanie transakcji w dużym stopniu anonimowych. Choć ich historia jest jawna i dostępna dla każdego, niemożliwe jest wiarygodne ustalenie właściciela portfela. Daje to możliwość prania brudnych pieniędzy. Za Bitcoiny można było m.in. kupować w sieci narkotyki. Dlatego rynek wirtualnych „monet” obserwuje większość rządów na świecie, a w przyszłości możliwe jest wprowadzanie prawnych ograniczeń w obrocie nimi.

Wolność czy bezpieczeństwo

Czy bańka Bitcoinowa w końcu pęknie? Wszystko na to wskazuje. Jednak nie będzie to wina twórców tej waluty, ale ludzi, którzy dopatrzyli się w niej szybkiego zysku. W mechanizm Bitcoina zostało nawet wprowadzone ograniczenie ilości „monet” w obiegu. Nie uchroniło go to jednak przed spekulacją. Paradoksalnie Bitcoin może się stać się ofiarą rynków finansowych, przed którymi miał chronić. Mało prawdopodobna jest w tej chwili sytuacja, przewidywana przez wielu entuzjastów wirtualnych „monet”, w której staną się one powszechną walutą w internecie.

Bitcoin nie jest ostatnim tego typu eksperymentem. Skoro w internecie tworzą się systemy wymiany towarów i usług bez udziału tradycyjnych pośredników, nieuniknione było powstanie wirtualnych środków wymiany, działających bez pośrednictwa państwa. „Wirtualny pieniądz” jest logiczną kontynuacją usieciowienia gospodarki. Okazało się jednak, że podlega on tak samo spekulacji jak pieniądz realny.

Jak zwykle sprawę Bitcoinów rozwiąże zapewne wolny rynek. Za pomocą pęknięcia bańki lub bez tak dramatycznego scenariusza wartość „monet” zacznie spadać. Jednak świat Bitcona, Facebooka czy Ubera jest już dzisiaj faktem, nawet jeśli żadna z tych marek nie przetrwa najbliższych lat. Bitcoin jest po prostu symbolem pewnej zmiany, która przewraca naszą gospodarkę do góry nogami.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    2°C Niedziela
    wieczór
    -1°C Poniedziałek
    noc
    -2°C Poniedziałek
    rano
    1°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »

    Reklama