dodane 2010-07-16 10:26
KAI |
W obliczu agresywnej postawy aktywistów gejowskich najlepszą odpowiedzią jest promowanie naukowej wiedzy o homoseksualizmie i o jego konsekwencjach - uważa psycholog i duszpasterz młodzieży ks. Marek Dziewiecki, komentując planowaną na jutro paradę EuroPride w Warszawie.
Zdaniem ks. Dziewieckiego, marsze „dumy” (ang. pride), organizowane przez środowiska gejowskie i wspierane przez polityków lewicy oraz liberalne media, mają trzy główne cele: promocja homoseksualizmu i rozwiązłości seksualnej, szantażowanie i zniechęcanie homoseksualistów, którzy szukają pomocy terapeutycznej oraz walka z małżeństwem i rodziną.
- Według homoseksualistów powodem dumy człowieka jest coś innego niż rozumność i wolność - uważa psycholog. - Wyznacznikiem ich dumy jest popęd seksualny i orientacja seksualna. Kierowanie się popędem seksualnym uznają za najwyższą normę działania i za podstawę najważniejszych decyzji życiowych. Tymczasem człowiek, który nie kieruje się miłością, prawdą i odpowiedzialnością, lecz popędem, staje się kimś nieobliczalnym i groźnym. Jak wskazuje doświadczenie i kroniki sądowe, popędy bywają ślepe, a kierowanie się nimi prowadzi do uzależnień i przestępstw - przestrzega ks. Dziewiecki.
Duszpasterz uważa, że na czele motywów postępowania geje stawiają popęd, a nie miłość i odpowiedzialność. - Świadczy to o skrajnej niedojrzałości psychospołecznej gejów, gdyż kierowanie się głównie popędami i przyjemnością, to cecha małych dzieci oraz osób zaburzonych - ocenia.
Duszpasterz zwraca też uwagę, że osoby homoseksualne dysponują wszelkimi prawami obywatelskimi, tworzą zrzeszenia, wydają czasopisma, mogą żyć w parach homoseksualnych. Marsze w „obronie” homoseksualistów mają więc - zdaniem ks. Dziewieckiego - w rzeczywistości zupełnie inny cel - promocję środowiska gejowskiego i wyłączenie tego środowiska spod merytorycznej oceny według kryteriów demokratycznej dysputy.
- W tej sytuacji zadaniem wszystkich środowisk, które definiują człowieka za pomocą świadomości i wolności, a nie za pomocą popędu, jest precyzyjne ukazywanie faktów na temat środowisk gejowskich - podkreśla ks. Dziewiecki.
Powołując się na statystyki zwraca wagę, że homoseksualiści tworzą związki nietrwałe - 75 proc. spośród najbardziej znanych gejów w USA przyznało, że miało w życiu więcej niż 100 partnerów seksualnych, a 28 proc. przyznało, że więcej niż 1000. Ponadto homoseksualiści tworzą związki wysokiego ryzyka zapadalności nie tylko na choroby weneryczne. Aktywni homoseksualiści statystycznie 4 razy częściej niż osoby heteroseksualne popadają w depresję, 5 razy częściej w nikotynizm, 6 razy częściej podejmują próby samobójcze. Geje stanowią w Kanadzie 70 proc., a w Niemczech 60 proc. wszystkich chorych na AIDS.
Zdaniem ks. Dziewieckiego, rzeczywistym problemem w odniesieniu do osób homoseksualnych jest ograniczony dostęp do terapii dla tych, którzy cierpią z powodu swojej zaburzonej postawy wobec osób drugiej płci i szukają profesjonalnej pomocy, gdyż pragną założyć normalne rodziny. Środowiska gejowskie, zaznacza psycholog, zajmują bezlitosną postawę wobec tych homoseksualistów, którzy cierpią, marzą o małżeństwie i rodzinie i szukają terapii. Zwraca przy tym uwagę, że „aktywiści gejowscy robią wszystko, by ośmieszyć i poniżyć tę grupę homoseksualistów i by ograniczać ofertę terapeutyczną”.
Ks. Dziewiecki uważa również, że najbardziej radykalnym zagrożeniem dla małżeństwa jest próba zlikwidowania rodziny i zastąpienia jej „związkami” homoseksualnymi. - Społeczeństwo, które akceptuje tę formę walki z rodziną, wchodzi w końcową fazę cywilizacji śmierci - podkreśla duszpasterz.
Gdyby jakakolwiek instytucja Unii Europejskiej próbowała wywierać nacisk na Polskę w sprawach związanych z regulacjami prawnymi w odniesieniu do małżeństw homoseksualnych, to jedyną reakcją polskiego rządu powinno być stanowcze przypomnienie zapisów Traktatu Akcesyjnego, gwarantującego całkowitą autonomię państw członkowskich w tej dziedzinie - uważa duszpasterz młodzieży.
Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Jestem homoseksualistą i po prostu się leczę.
Mój były partner też się leczy.
Bo czy można się całe życie oszukiwać?
Dziękuję Kościołowi za wsparcie. To duchowni, jako jedyni, zaoferowali mi skuteczną psychologiczną i duchową pomoc.
Cała reszta nowoczesnego społeczeństwa ma to w dupie i mówi "jesteś normalny i po prostu zaakceptuj to i załóż dom na swój sposób" a w sercach myślą "odwal się pedale, co mnie interesują twoje problemy".
Taka jest PRAWDA.
Przez różnych filozofów i propagandzistów rodem z „Filo”, „Inaczej” „Mena”, „Wybiórczej”, „Nie”, itp., i innych „dobrych, współczujących i tolerancyjnych ludzi” straciłem kilka lat życia...
Do dupy wsadzie sobie te rady o „nieodwracalności homoseksualizmu”, „urodzeniu się z tym, uwarunkowaniach genetycznych”, „konieczności pogodzenia się z tym”, „życia zgodnie ze swoimi preferencjami”, „coming outu”, itp.
Nawet nie wiecie ile krzywdy wyrządzacie takim pier.....m, zwłaszcza młodym ludziom, u których dopiero co ujawnił się kompleks homoseksualny i zewsząd słyszą tylko i wyłącznie tą jednostronną homoseksualną propagandę - zamiast oferty pomocy wyjścia z tej bardzo poważnej i przykrej choroby – choroby niedojrzałości, krzywdy, odrzucenia, emocji.
Każda - jakakolwiek próba, czy informacja o tym, że można z tego wyjść, jest od razu zagłuszana, kwestionowana, ośmieszana. O ludziach takich mówi się, że „może im się wydawało, że byli „homo”, a teraz najpewniej „wydaje im się”, że udało im się z tego wyjść, oraz że na pewno wrócą do swojego „naturalnego” pociągu (czyli do homo). Wrzask homopropagandy jest przy tym tak wielki, że ludzie tacy są bezceremonialnie ośmieszani, łącznie z ludźmi którzy chcą im pomóc.
Dlatego wszyscy wolą siedzieć cicho, żeby podwójnie nie narazić się na śmieszność....
Wielką krzywdę i dożywotnie skazanie na tkwienie w tym ohydnym i nienormalnym życiu fundują zagubionym ludziom ci pseudo znawcy. A można pomóc. Powiedzieć, czy choćby zostawić iskrę nadziei, że tak wcale nie musisz żyć, że możesz się ratować i uwolnić od tego.... że możesz żyć w pełni normalnie, jeśli tylko zechcesz, ale wymaga to pracy nad sobą i co najważniejsze - twojej woli czy chcesz to wszystko odkręcić...
Na szczęście jest dostępnych parę profesjonalnych książek dogłębnie analizujących ten bardzo dotkliwy i nieprzyjemny problem, na przekór homopropagandzie, (niech mi ktoś powie, że chciał być homo od dziecka).
W ogromnym skrócie, homoseksualizm jest uzależnieniem od potrzeby kompensacji głębokich deficytów identyfikacji, tożsamości, akceptacji, przynależenia, i wyhodowanej na tej krzywdzie litości do samego siebie, i innych nawyków, kompleksów i zahamowań; jego mechanizm uzależniający jest podobny do uzależnień chemicznych (narkomanii, alkoholizmu, itp.) oraz podobny do wszelkich uzależnień i manii emocjonalno duchowych takich jak pracoholizm, seksoholizm, itp.
Tak na marginesie - sami pomyślcie, zwolennicy genetyki w powstawaniu zaburzeń seksualnych, ileż to genów musiałoby być zaangażowanych do „zorientowania” na dane zaburzenie: na przykład gen wąchającego skarpetki (plus wariacje, np. kolor, wzór, wielkość, rodzaj, materiał – do wszystkiego zapewne inna kombinacja genów), gen podniecenia na widok butów (plus wariacje), gen podniecenia przy współżyciu ze zwierzętami (tu pociąg do każdego rodzaju zwierzęcia zdefiniowany oczywiście przez oddzielny gen), gen nekrofilii (plus wariacje), gen nimfomaństwa (plus wariacje), gen pedofilstwa (oczywiście tu też różne mutacje np. ze względu na płeć i wiek obiektu „miłości”), gen ekshibcjonizmu, gen seksu grupowego, mieszanego, gen podniecania się w danej scenerii, otoczeniu, gen pornografii, gen transseksualizmu, gen transwestytyzmu, itp., itd. no i „najważniejsze” geny: homoseksualizmu, biseksualizmu, heteroseksualizmu... Nie czujecie, że jest to po prostu niedorzeczne ? Mówienie, że to któryś aktywny lub nieaktywny gen odpowiada za to wszystko jest po prostu głupie, zwłaszcza na tle celowo pomijanego aspektu psycho-emocjonalnego doświadczeń danego człowieka, który to aspekt jest kluczowy w powstaniu tych wszystkich zaburzeń.
A dlaczego tak wielka histeria na samą myśl o możliwości zmian? To proste - bo zmiana siebie, postrzegania siebie i innych, jest często bolesna, czasochłonna i po prostu trudna, wymaga pracy. Ponadto dana osoba tkwiąc w danym uzależnieniu często pogodziła się już z tym, i trzyma się tego jak tonący brzytwy, i dlatego za wszelką cenę chce zachować swój status quo – uzyskany przecież z trudem i z koniecznością zadania sobie samemu gwałtu, zaprzeczenia sobie, ale dający wreszcie namiastkę spokoju, przynależenia do określonej grupy ludzi i „bezpieczeństwa”, które taka przynależność pozornie daje. Tak więc narkomanowi najprościej i bez wysiłku naćpać się, alkoholikowi nachlać się, a homoseksualiście – pedalić się w szaletach dworcowych, „klubach”, parkach..., próbując ugasić nieugaszalną chorą żądzę, rozprawiając przy tym o wolności i poszukiwaniu wielkiej i czystej „miłości”...
Naprawdę wierzycie w to - hochsztaplerzy od pogrążania ludzi w uzależnieniach, że do życia w takiej destrukcji powołany jest człowiek, i że jest to jego normalny stan ?
Zresztą spróbujcie powiedzieć czynnemu alkoholikowi, że jest alkoholikiem.... pożre takiego śmiałka żywcem.... Natychmiast wykrzyczy, że nikomu krzywdy nie robi (akurat), że pije za swoje (akurat), że pilnie pracuje (akurat), i nigdy nie zawalił żadnej sprawy (akurat), że nigdy wstydu nie przyniósł (akurat), że jest wolnym człowiekiem i ma prawo do takiego życia bo mu się tak podoba - i tu owszem - ma prawo tak żyć, ale... ma też wybór – może się leczyć, i to skutecznie leczyć i wreszcie żyć pełnią życia.
Najważniejsza jest tu wola zainteresowanego. Tymczasem osoby z zaburzeniem homoseksualnym stawia się pod ścianą – jesteś homo, bo taki już jesteś i musisz żyć zgodnie ze swoją „naturą”!, całkowicie kastrując z nadziei na bycie normalnym mężczyzną, normalną kobietą.
Albo zadam retoryczne pytanie – gdyby wynaleziono lek na homoseksualizm, jakąś tabletkę, którą raz połykasz i całe to zaburzenie mija, jak myślicie, ilu z tak zdeklarowanych teraz i zachwalających siebie i swój wybór homoseksualistów tkwiłoby w tym nadal ? Ja myślę, że całe to towarzystwo dość szybko wykruszyłoby się. Może zostaliby najwięksi aktywiści i gorszyciele, dla zasady.
W ogromnym skrócie, homoseksualizm jest uzależnieniem od potrzeby kompensacji głębokich deficytów identyfikacji, tożsamości, akceptacji, przynależenia, i wyhodowanej na tej krzywdzie litości do samego siebie, i innych nawyków, kompleksów i zahamowań; jego mechanizm uzależniający jest podobny do uzależnień chemicznych (narkomanii, alkoholizmu, itp.) oraz podobny do wszelkich uzależnień i manii emocjonalno duchowych takich jak pracoholizm, seksoholizm, itp.
Kimkolwiek jesteś - wypchaj się!!! /albo spadaj - co wolisz/
wszystkie komentarze >