wiara.pl

info

Gdy Jezus idzie na wojnę

Gdy Jezus idzie na wojnę

Jacek Dziedzina

Boję się o amerykańskich żołnierzy. Szkolą ich na religijnych fanatyków.

W USA głośno o pewnej broszurce. W kalifornijskiej bazie Vanderberg żołnierze specjalizujący się w obsłudze wyrzutni rakiet z głowicami atomowymi wkuwają „Etykę nuklearną”. Broszura stawia m.in. pytania o to, czy wojna może być sprawiedliwa. I, posiłkując się cytatami z Biblii, stara się utwierdzić żołnierzy w słuszności ich misji. Bo mogą wątpić, mieć jakieś wyrzuty sumienia, o czym świadczy pytanie: „Czy wierzysz w swoją misję?”

Jest zatem i Stary, i Nowy Testament (rzymscy żołnierze przyjmują chrzest bez konieczności występowania z armii), jest też św. Augustyn. Są przywołane kryteria, jakie musi spełniać wojna, by uznać ją za sprawiedliwą. I wszystko w porządku. Taka, jak sądzę, powinna być też rola kapelanów wojskowych, prowadzących rekolekcje dla żołnierzy. Pewnie niejeden z nich zastanawia się, czy wojna, w której ma uczestniczyć, jest do pogodzenia z jego wiarą. I na żaden naiwny pacyfizm z mojej strony proszę nie liczyć: oczywiste jest, że obrona ojczyzny do świętych obowiązków należy. Tyle że w amerykańskiej broszurce wojna jest sprawiedliwa zawsze, gdy prowadzi ją U.S. Army. Także wtedy, jak sądzę, gdy przyjdzie zbombardować wioski z cywilami (oczywiście, przez pomyłkę, jak zawsze). Nikt już w broszurce nie stawia pytań, czy jest to do pogodzenia z kryterium proporcjonalności użytych środków.

A zatem łączenie słusznych poglądów na temat wojny sprawiedliwej z pompowaniem w młode najczęściej (i co tu dużo mówić, niekoniecznie zbyt lotne) umysły żołnierzy amerykańskich przekonania o moralności użycia bomby atomowej, gdy tylko padnie rozkaz, pachnie indoktrynerską zbrodnią. A posiłkowanie się cytatami z Biblii wychowuje religijnych fanatyków, gotowych wykonać najbardziej nieludzkie rozkazy z imieniem Boga na ustach. Zresztą, dowództwo sił powietrznych USA nie kryło, co jest celem szkolenia (teraz już ponoć zawieszonego): „Tutaj potrzebni są ludzie, którzy mają takie nastawienie i taki stan umysłu, że w odpowiednim momencie nie będą się wahać i powiedzą: "Tak, mogę to zrobić!"

Żeby było śmieszniej/tragiczniej, w  broszurce jako autorytet w „etyce nuklearnej” występuje niejaki Werner von Braun, nazista, zatrudniony po II wojnie światowej przez Amerykanów. Jako naukowiec w III Rzeszy pracował dla Hitlera nad programem rakietowym. Amerykanie wykorzystali jego wiedzę. Sam Braun po wojnie tłumaczył, że cieszył się, że trafił w ręce amerykańskie. Dla USA zaczął pracować nad rakietami przenoszącymi pociski atomowe. W broszurce jest też jego wypowiedź: „Chcieliśmy uchronić świat przed kolejną wojną i postanowiliśmy dać to dziecko (wiedzę) ludziom, którzy kierują się w życiu nauką Biblii...”.

No pewnie, bomby atomowe zrzucane z Biblią w kieszeni i Ewangelią na ustach wyrządzają mniej szkody, prawda? Prawda?

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | BIBLIA, ETYKA, RELIGIA, WOJNA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 11 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 0 Głosów: 0 SylwesterŚlesiński 2011-08-08 18:20
Drogi Jzurko,
Polecam Ci odwiedzić stronę katolickiego wydawnictwa Michalineum:
http://www.michalineum.pl/oferta.php?co=560&ro=
Z tą herezją, to chyba jesteś trochę do tyłu.
Pozdrawiam,
Szczęść Boże!
Ocena: 0 Głosów: 0 Krzysztof 2011-08-07 16:59
Niezalogowany użytkownik Proszę o dalsze informacje.
Chodzi mi o temat dokładnie "czy chrześcijanin może używać siły, broni"
Ocena: 0 Głosów: 0 Krzysztof 2011-08-07 16:56
Niezalogowany użytkownik Dziękuję, szczególnie za podanie konkretnej strony w ksiażce. Nie zawsze ma sie czas na czytanie całości.
Pozdrawiam
Szczęść Boże
Ocena: -1 Głosów: 1 jzurko 2011-08-08 10:54
Bardzo słaby artykuł z jedna dobrą stroną. Samo poinformowanie, że są takie tendencje w szkoleniu ideologicznym w armii USA jest ważne. Argumenty autora są bardzo słabiutkie, a wnioski zbyt emocjonalne. 1. Dobrze, że nie szkolą ich tak jak w polskiej armii gdzie króluje ideologia paneuropejskiego bezpieczeństwa. 2. Autor podaje wniosek, że treści zawarte w broszurze są w porządku : "Jest zatem i Stary, i Nowy Testament (rzymscy żołnierze przyjmują chrzest bez konieczności występowania z armii), jest też św. Augustyn. Są przywołane kryteria, jakie musi spełniać wojna, by uznać ją za sprawiedliwą. I wszystko w porządku. Taka, jak sądzę, powinna być też rola kapelanów wojskowych, prowadzących rekolekcje dla żołnierzy." A zatem reszta wywodów jest zbędna. I w tym momencie autor zaczyna snuć swoje rozważania, na temat jakie to złe skutki i straty w umysłach amerykańskich żołnierzy może mieć czytanie takich strasznych treści i że w ogóle prowadzi to do fanatyzmu. Zastanawiam się kto tu jest fanatykiem??? Autor z pewnością nie jest pacyfistą, ale dobrze by było aby sam się zastanowił jak sobie wyobraża takie ideologiczne szkolenie? Czy ma tam nie być Starego i Nowego Testamentu i Św. Augustyna? A jeżeli nie te treści to CO? A jeżeli ma być tam treść religijna to czy jest możliwe takie zorganizowanie tych treści, aby nie było jakiejkolwiek możliwości pomówienia ich o chęć szerzenia fanatyzmu? Według mnie nie ma takiej możliwości bo zawsze mogą znaleźć się tacy, którzy w każdym cytacie z Biblii, czy tym bardziej ze św. Augustyna będą widzieli zaczyn fanatyzmu (patrz publicystyka Gazety Wyborczej.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...

Znajdź informacje z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9