Velika Srbija

Gdy w Belgradzie ogłaszano zwycięstwo Tomislava Nikolicia, na ulice stolicy Serbii wylegli triumfujący zwolennicy nowego prezydenta, wymachując flagami z trupimi czaszkami, symbolem czetników. Bałkany wstrzymały oddech. Z obawy, że czaszki zastąpią z trudem oswojone symbole unijne.

I trudno się temu dziwić. Nikolić to człowiek wywodzący się ze środowisk nacjonalistycznych, marzących o realizacji idei Wielkiej Serbii. U schyłku Jugosławii stał się też człowiekiem aparatu Slobodana Miloszevicia, współodpowiedzialnego za krwawe rozstanie jugosłowiańskich republik. Gdy na Belgrad spadały bomby NATO, mające wymusić na Serbach zaprzestanie rzezi w Kosowie, Nikolić był wicepremierem. Jego wybór na stanowisko prezydenta niektórzy odczytali jako powrót „starego”. Boją się zemsty za upokorzenie Serbii.

Rewizjonista?

Nikolić polityczną karierę zaczynał w latach 90. XX w. jako antyzachodni i mocno prorosyjski radykał. Współpracował z sądzonym później za zbrodnie wojenne przez Trybunał w Hadze Vojislavem Šešeljem. W 2008 r. stworzył Serbską Partię Postępową (SNS), występując ze skrajnie nacjonalistycznej Serbskiej Partii Radykalnej (SRS) Šešelja, sądzonego w Hadze.

Nadal jednak podtrzymywał swoje wyraźnie antyunijne stanowisko. I choć w ostatnim czasie, tuż przed wyborami, zmienił front, by pozyskać głosy również prounijnie nastawionych Serbów, to dał też kilka sygnałów, które pogłębiły nieufność do niego w pozostałych krajach bałkańskich. Zaczął od stwierdzenia, że wymordowanie przez bośniackich Serbów 8 tys. Muzułmanów (Bośniaków) w Srebrenicy w lipcu 1995 r. nie było ludobójstwem. „W Srebrenicy nie doszło do ludobójstwa. W sądzie bardzo trudno jest oskarżyć i udowodnić, że pewne wydarzenie miało formę ludobójstwa”, mówił w jednym z pierwszych po wyborze wywiadów. Jednocześnie dodał: „W Srebrenicy doszło do wielkiej zbrodni popełnionej przez Serbów przez przedstawicieli narodu serbskiego. Trzeba ich znaleźć, osądzić i ukarać”. A zatem doszło „tylko” do zbrodni, ale nie do ludobójstwa. Niezależnie od tego, która kwalifikacja prawna jest słuszna, taka deklaracja nowego prezydenta Serbii została odczytana przez sąsiadów, zwłaszcza przez Bośniaków, jako programowa próba reinterpretacji świeżej ciągle historii i rozdrapywania niezagojonych jeszcze ran. Jakby tego było mało, w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Nikolić nazwał leżący w Chorwacji Vukowar „serbskim miastem”. W Zagrzebiu zawrzało, bo serbski prezydent znowu dotknął bolesnego miejsca – w Vukowarze Serbowie dokonali masakry na broniących się Chorwatach. W rzeczywistości słowa Nikolicia były nieco wyrwane z kontekstu, bo dziennikarz miał zapytać go m.in. o to, czy wie, że w Vukowarze mieszka dziś więcej Serbów niż Chorwatów. Ale niesmak pozostał.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
12°C Poniedziałek
noc
11°C Poniedziałek
rano
13°C Poniedziałek
dzień
13°C Poniedziałek
wieczór
wiecej »