To idzie starość

Sposób na starość: skupić się na życiu, a nie wyżyciu.

Pewien ksiądz powiedział przy błogosławieniu rocznych dzieci: „Rok temu te dzieci chrzciliśmy. Patrzcie, jak te dzieci się starzeją!”. Ano racja – starzejemy się. Stąd i noworoczna nostalgia u wielu osób powyżej osiemnastki, bo dziś starzenie się kojarzy się ze stopniową degradacją. A przecież przez wieki bycie starszym było uznawane za wartość. Rozmaite „rady starszych” to były gremia złożone z ludzi wiekowych, a przez to szanowanych. Im człowiek był starszy, tym więcej wiedział. To odwrotnie niż dzisiaj. Dziś im człowiek starszy, tym wie mniej. Tablety, smartfony, androidy – przeciętny sześćdziesięciolatek rozumie to i lubi jak poseł Niesiołowski Radio Maryja. A ilu pięćdziesięciolatków wie, co to jest Twitter?

Przyśpieszenie technologiczne sprawia, że zapóźnienie dotyka już nawet nie starszych pokoleń, ale nawet roczników.  Kilka lat temu modne było hasło „Twoja matka ma zero przyjaciół na Naszej Klasie!”, a dziś Nasza Klasa to już obciach. A i słowo „obciach” to też obciach.

Widać jasno, że doświadczeniem „technologicznym” starsi ludzie młodym już nie zaimponują. I wielu starszych wyciąga z tego wniosek, że się do niczego nie nadają i lepiej, żeby się dali wymienić. Tym można tłumaczyć dziwny spokój wokół czegoś tak koszmarnego jak eutanazja.

Nie jest jednak tak, że starsi są tylko ofiarami nieczułych młodych pokoleń. Oni sobie na to solidnie zapracowali. Dzisiejsi seniorzy to już nie są te dawne babcie, które różańcami wyrywały wnuków spod bram piekła. To nie dziadkowie, którzy potrafili zginać kolana i – choć grzeszni – to przecież uznawali prawo Boże i wiedzieli, co to pokuta. Dzisiejsze babcie i dzisiejsi dziadkowie to już pokolenie moralnych relatywistów. To ludzie w dużej mierze obciążeni zbrodnią łatwo dostępnej przed laty aborcji. Dzisiejsi seniorzy to pokolenie ludzi, dla których stanem normalnym jest życie w grzechu ciężkim, choćby z powodu stosowania antykoncepcji i niespowiadania się z tego. Wielu dodatkowo obciążyło się świętokradztwem przyjmowania w tym stanie Komunii świętej, bo im „sumienie niczego nie wyrzucało”. Wielu z nich, zamiast pokutować, wybrało drogę zrzucania winy na Kościół, albo aby zagłuszyć sumienie, zaangażowało się wręcz w promocję zła. To ludzie, którzy pozwolili zamieszkać w swoich domach synom z „przyjaciółkami” i córkom z „ich facetami”, bo bali się uznania za ramoli, a Boga się już nie bali. Oni „wiedzieli lepiej” niż Kościół, bo odgrodzili się od rzeczywistości płachtami urbanoidalnych czasopism.

To wszystko musiało fatalnie odbić się na relacjach rodzinnych i społecznych. I jak w takich warunkach oczekiwać, że kolejne pokolenia będą w swoich rodzicach i dziadkach widzieć coś więcej niż stetryczałych wapniaków? Skoro dziadkowie odrzucili zasady, jak mogą ich oczekiwać od wnuków? Czemu się dziwić, że przybywa rozwodów, a ubywa dzieci? Jakim cudem w tej sytuacji ludzie mieliby bardziej cenić wartości duchowe niż materialne?

Ano właśnie – cudem. Konfesjonały u nas jeszcze stoją, a w nich siedzą księża. Tam cuda są normą.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
21°C Sobota
wieczór
18°C Niedziela
noc
14°C Niedziela
rano
22°C Niedziela
dzień
wiecej »