- Ks. Jan Kaczkowski oswoił temat śmierci - mówiła w Płocku współautorka książki - rozmowy ze zmarłym półtora roku temu dyrektorem puckiego hospicjum.
- Książka "Dasz radę" powstawała, gdy Jan był już w bardzo kiepskiej formie. Miał jednak wielką chęć pomagania ludziom. Nie był już w stanie wstawać z łóżka, więc książka była jedynym, co mógł jeszcze dać - wspominała Joanna Podsadecka, która była gościem spotkania autorskiego w Książnicy Płockiej. W ostatnich tygodniach życia ks. Jana, który chorował na glejaka, pomagała mu w tworzeniu książki, w której odpowiadał na nie tylko jej pytania, ale w dużej części także na pytania czytelników, przysyłane w ogromnej liczbie pocztą e-mailową.
- Gdy zaczynałam pracę z Janem, zdawałam sobie sprawę ze skali jego popularności, ale mimo to ona ciągle mnie zaskakiwała… Poznaliśmy się na jakimś bankiecie w Krakowie, w Centrum Kultury Japońskiej. Przegadaliśmy kilka godzin i poczuliśmy porozumienie "od pierwszego wejrzenia" - wspominała podczas spotkania w Płocku.
Joanna Podsadecka pomagała ks. Janowi również w opracowaniu książki "Grunt pod nogami" (ks. Kaczkowski miał bardzo słaby wzrok), będącej zbiorem jego kazań, przeważnie tzw. "żebraczych", bo wygłoszonych w różnych kościołach w Polsce (także w Płocku) z apelem o wsparcie puckiego hospicjum. - Gdy przyjechałam do Pucka, do hospicjum, po raz pierwszy zrozumiałam, na czym polega fenomen tego miejsca. Tam miłość wisi w powietrzu, tam się czuje, że wszyscy się ze sobą przyjaźnią. Dziś ten zespół mierzy się z legendą Jana. Chcą bardzo sprostać jego oczekiwaniom - wspominała.
Mówiła też, że ks. Kaczkowski przemieniał życie innych ludzi, czasem w sposób spektakularny. Zapisem takich historii jest jej książka "Sztuka czułości", która miała niedawno swą premierę. Opowiada o losach Polaków mieszkających w Australii: Marka, który stracił żonę, i Basi, której życie było serią dramatów. - Jan zmienił ich życie. Jakby zdjęto ciężar z ich barków - wspominała Joanna Podsadecka.
Jej zdaniem, ks. Kaczkowski jak nikt przedtem oswoił w przestrzeni publicznej temat śmierci. Ludzie nagle dostrzegli, że to jest część życia i wszyscy będą kiedyś na takim etapie. Dlaczego więc nie rozmawiać o tym, jak o czymś zwyczajnym? Jego mówienie o śmierci miało wręcz wymiar terapeutyczny. Swoją misję w Hospicjum św. o. Pio traktował bardzo poważnie. Jak wspominała autorka "Sztuki czułości", ks. Jan jako dyrektor hospicjum obiecał sobie, że nie będzie miał wolnego czasu; jego telefon był zawsze włączony. - Jan pochylający się nad łóżkami chorych ludzi - ten obraz ludzie będą pamiętać.
Spotkanie odbyło się w ramach projektu Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich Oddział w Płocku, zatytułowanego "Tak dla historii, tak dla przyszłości".
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Krajewski: podpisano rozporządzenie o zakazie importu żywności z niedozwolonymi pestycydami spoza UE
Tak zdaje się uważać wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.