O kawie, młynku i rodzinie

Ludzkie nie tylko sumienia, ale i rozumy wykoślawiono. I oduczono ich używać. Nie przypadkowo. To była przemyślana i celowa robota towarzyszy od propagandy.

Wydaje mi się, że wielu czytelników odebrało dowcip o PZPMdK jako ot taki sobie żart. A to poważna sprawa. Spróbuję wyjaśnić historyczne podteksty. Najpierw kawa. Można bez niej żyć, aliści zawsze była modna i dobrze ją było mieć. Choćby to standardowe z „tamtych” czasów opakowanie 100 gramów. Najlepiej w ziarenkach. Udało się kupić! Pani w sklepie mogła zemleć. Ale to było marnotrawieniem cennego towaru, bo w czeluściach sklepowej maszyny do mielenia zawsze sporo zostawało. A jak się dostało w prezencie (w łapówce...) to nie można z tym było do sklepowego młynka. „U nas pan kupił? No to czego!?” Lepiej się było nie narażać. Takie czasy.

Drugi wątek to rzeczony młynek. Przedwojenne z korbką już się wtedy były zużyły. Szczytem marzeń był elektryczny, zwany udarowym. Kupiłem mojemu Tacie takowy w Pucku (a mieszkałem podówczas w Bytomiu). W plecaku autostopowicza wiozłem przez całą Polskę. Do dziś stoi w kuchni jako pamiątka tamtych czasów. Posiadacze młynków do kawy byli albo szczęściarzami, bo trafili na dobry moment w jakimś „geesie”, albo byli podejrzewani o „chody”. Nic tylko takich mieć na oku.

I już jesteśmy przy rzeczonym zrzeszeniu. Niby niewinna sprawa, a jednak... Nikt by po dobrej woli do partii, o, sorry!, do zrzeszenia się nie zapisał, ale zwykle wyjścia nie miał. Niby nic, ale na niewidzialnej smyczy był. No i wypisać się było trudno. Przymus nie istniał, ale „nie fikajcie, towarzyszu”.

Kawa to jednak pryszcz. Potrzebowałem kiedyś blachy „ocynk” na kościelny dach. Dali mi w gminie zlecenie na połowę „wnoszonej ilości”. Wściekły byłem jak rój szerszeni. Ale słodziutki jak słoik miodu. Przecież ja tych typów będę jeszcze potrzebował, Horak, graj rolę dalej! I opłaciło się. Jeden z towarzyszy urzędników wyszedł za mną na korytarz i dał ustne instrukcje. Za pół godziny miałem całą resztę blachy w uczciwej cenie, jak w „geesie”. Nie pytałem o jej pochodzenie. Takie czasy...

Warto zapamiętać i przemyśleć sekwencję: kawa – młynek – blacha – zależność od... – uprzywilejowani – i tak dalej. To i więcej było z mozołem budowane od końca lat czterdziestych. Małymi krokami, żeby się obywatele nie zorientowali, żeby nie pokojarzyli sekwencji, żeby wiecznie żywe idee Lenina były żywe. Sposób myślenia obywateli się zmieniał. Zamiast kradzieży był przydział albo nagroda. Zamiast prawdy informacje i okólniki. Zamiast wiadomości propaganda. Krok po kroku, w efekcie do dziś nie możemy wielu spraw naprostować. Ludzkie nie tylko sumienia, ale i rozumy wykoślawiono. I oduczono ich używać. Nie przypadkowo. To była przemyślana i celowa robota towarzyszy od propagandy.

Wracają nam tamte czasy. Kontekst inny, metody wszakże podobne. Ich istota tożsama – zmieniać sposób myślenia mieszkańców Polski (propagandziści nie używają słowa „Polacy”, to też szczegół ich scenariusza). Ostatnio jeden z prominentnych urzędników stołecznego ratusza wygadał się: „Nie jestem zwolennikiem zmieniania społeczeństwa na siłę, więc jestem za etapowaniem: najpierw wprowadźmy związki partnerskie, potem małżeństwa, a na koniec przyjdzie czas na adopcję dzieci”. – Na siłę nie, ale zmienianie społeczeństwa tak? Wystarczy, wiemy wszystko. I jak pięknie to brzmi: „etapowanie”. W to można wpisać nawet zasadę, którą wspomniałem przed tygodniem: „Jeden krok do tyłu, dwa do przodu”.

Zakrzyczeli owego pana towarzysze partyjni, nie że to powiedział, ale że powiedział za wcześnie. Zatem potwierdza się to, czego domyślamy się od dawna: istnieje plan! Kolejny plan destrukcji życia. Komunizm, ten jeszcze leninowsko-stalinowski, niszczył życie społeczne, potem życie w ogóle. Słynne powiedzenie Stalina: „Zabicie jednego człowieka to morderstwo, zabicie stu tysięcy – to tylko statystyka”.

Rozbicie jednej rodziny – to rozwód. Rozbicie rodziny jako modelu społecznego życia – to pewnie też statystyka. A zupełne jej przedefiniowanie? To co? Do takiej rewolucji trzeba naprawdę małymi krokami się posuwać. Jak kot na mysz zaczajony. Potem wystarczy jeden skok.

A ludziska już przyzwyczaili się do wielu zmian i przedefiniowań rodziny, jej modelu, jej trwałości, jej celów, jej podstaw. I z myśleniem nie tęgo, nawet wśród przewodników ludu. Cytowałem kiedyś słowa wnuczki, powtórzone przez babcię: „Babcia, wyluzuj, u mnie połowa klasy tak ma”. Co ma? Ma już w dziecięcych główkach przedefiniowane wyobrażenie o rodzinie. Pewnie także przepłakane – ale jakoś żyć trzeba. Dlatego młodzi luzują. A my, chrześcijanie, zupełnie nie wiemy, jaką strategię przyjąć. Chyba od uczenia dostrzegania sekwencji i w ogóle od używania rozumu przez wszystkich zacząć by trzeba.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Jacek
    24.03.2019 15:25
    "Wracają nam tamte czasy" Tak, tak ale także w innym aspekcie - znajomości, nepotyzm, równi i równiejsi.
  • gośćKA
    25.03.2019 00:00
    Sądząc po ocenach felietonu oraz komentarzach, to Jegomość chyba nie został zrozumiany przez tych czytelników ???
  • Hammurabi
    25.03.2019 15:31
    Przecież cały ten mechanizm walki z kościołem opisał aż nadto dobrze p. Rabiej , walczą a oreżem ich nasze przyzwyczajenie , to samo robią muzułmanie , a dlazego tak jest ? oni LGBT , islam idą z nami na wojnę [ dżihad ] a my się bronimy , wojna trwa ustawicznie, systematczne a obrona ma sens póki wróg atakuje , jest ze swej natury akcyjna , my albo jesteśmy leniwi albo nie chcemy rozdrażniać świata w imię "dialogu ze światem", muzułmanie takich kompleksów nie mają , tak lenistwo , lenistwo i jeszcze raz lenistwo . Aswiat szanuje silnych ni słabych , leniwi są słabi . Islam zaczyna byc bardziej poważany niż k.k. w Europe na jego własnym terernie kanonicznym ...

    Leniwiec przyrównany będzie do obłoconego kamienia,
    a każdy zagwiżdże nad jego hańbą.
    Leniwiec przyrównany będzie do krowiego nawozu,
    każdy, kto go podniesie, otrząśnie rękę.
  • Leszek
    26.03.2019 16:29
    Procesy, które są wymuszane przez lewaków, zachodzące w naszym kraju, powinny być jasno pokazywane przez ludzi Kościoła. Jednocześnie Kościół jest po to, aby pokazywać drogę i prowadzić, inaczej będziemy ciągle się gubić. Zdecydowanie prowadzić.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    25°C Piątek
    dzień
    26°C Piątek
    wieczór
    23°C Sobota
    noc
    18°C Sobota
    rano
    wiecej »