Prof. Marciniak o aktach ws. Katynia

Politolog i sowietolog, członek Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych prof. Włodzimierz Marciniak o przekazaniu Polsce przez władze Rosji kolejnych 20 tomów akt śledztwa ws. zbrodni katyńskiej, prowadzonego przez rosyjską Główną Prokuraturę Wojskową w latach 1990-2004:

"W tej chwili trudno ocenić wartość tych materiałów. Na te dokumenty muszą spojrzeć fachowcy historycy oraz prokuratorzy z IPN, skonfrontować z dotychczasowym stanem naszej wiedzy i tymi dokumentami, które były w Polsce znane i dopiero wtedy będzie można naprawdę coś sensownego powiedzieć. W tym momencie to jest przedwczesne, by w jakikolwiek sposób to oceniać, poza tym że w zasadzie każde dokumenty są ważne. I one zawsze posuwają naszą wiedzę do przodu. Nawet te 67 tomów akt, które kiedyś nasi prokuratorzy widzieli, bo im je pokazano, udostępniono do wglądu na bardzo krótko w Moskwie (8 maja zostały przekazane Polsce - PAP), one też coś wnoszą do naszej wiedzy. Wszystkie rzeczy są istotne, nawet jeśli dotyczą drobiazgów, a często dla analizy przebiegu samej zbrodni owe szczegóły mogą mieć istotne znaczenie.

Widzimy od pewnego czasu pewną huśtawkę w nastrojach i stosunkach polsko-rosyjskich; są takie okresy, gdzie dominują informacje negatywne i potem pojawiają się jakieś pozytywne sygnały i wydaje mi się, że to (przekazanie 20 tomów akt) jest po serii zaognień i zadrażnień. Strona rosyjska zdecydowała się nagle, jak wszystko na to wskazuje, przekazać nam te 20 tomów akt, żeby wysłać pozytywny sygnał. To jest niestety elementem pewnej gry politycznej.

Upraszczając, można powiedzieć, że jest to stosowanie kija i marchewki. Najpierw są żądania ekstradycji Zakajewa, które nas stawiają w niezręcznej sytuacji, bo Zakajew jest chroniony statusem azylanta i Polska go nie może wydać, potem przychodzą negatywne informacje dotyczące sytuacji z wrakiem (prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem - PAP), tzn. jak z nim postępowano jako z dowodem rzeczowym po katastrofie i ponieważ uznano w Moskwie, że jest za dużo negatywnych informacji, to wysyła się informację pozytywną.

Najbardziej zainteresowała mnie ta data (podczas czwartkowego przekazywania akt radca-minister ambasady RP w Moskwie Piotr Marciniak pokazał dziennikarzom jeden z otrzymanych tomów dokumentów, na którym widnieje data odtajnienia - 22 grudnia 2004 r. - PAP). Znam rosyjskich historyków i oni mówili, że to była właśnie dziwna procedura tego utajniania, które jednocześnie było odtajnianiem. To pokazuje taki całkowicie wyrachowany stosunek do sprawy katyńskiej i nie sądzę, żeby chodziło o jakieś względy natury, co ostatnio podnoszą Rosjanie, ochrony danych osobowych czy dbałości o dobre samopoczucie potomków, lecz wydaje się, że to było celowe wciągnięcie nas w jakąś taką nieustanną grę, w której my zostaliśmy zepchnięci do roli tych, którzy nieustannie proszą. Tymczasem okazuje się, że przynajmniej niektóre tomy tych akt były jawne i można je było oglądać już dawno temu. Czekano i cynicznie trzymano je w sejfie, żeby wyciągnąć wtedy, gdy będzie to już absolutnie konieczne, by je pokazać jako argument w grze politycznej (...).

W tym momencie nie ma powodu, by dezawuować ten krok (czwartkowe przekazanie 20 tomów akt) ani jakoś wychwalać. Trzeba zobaczyć, co to jest. Informacje o tym, że są to wykazy jeńców, rozporządzenia o skierowaniu ich do obozów czy protokoły przesłuchań są zbyt ogólne, by móc coś konkretnego powiedzieć. Interesująco brzmią te protokoły przesłuchań, ale trzeba zaczekać z komentarzem do czasu, aż zbadają je fachowcy".

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
2°C Czwartek
wieczór
1°C Piątek
noc
1°C Piątek
rano
2°C Piątek
dzień
wiecej »